piątek, 12 listopada 2010

----

A najfajniejsze w tym jest to, że już nigdzie nie trzeba się spieszyć
bo nikt nad nami z batem nie stoi:)
I sama mogę zadecydować kiedy koniec!
Pooowoooli, wedle uznania, siadać i malować- nawet półroczna przerwa wchodzi w grę.
Nareszcie olej może schnąć tyle ile nas na technologii uczyli:D
Nic nie jest na teraz, na wczoraj, na jutro.
Może być wtedy kiedy samo zechce być.
Zakochana w malarstwie renesansu zamarzyłam sobie obraz najgenialniejszego malarza tejże epoki.
No i się robi:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz