piątek, 26 listopada 2010

Dzisiejszej nocy wstawaliśmy nie raz, nie dwa, a sto razy by Nicnieroba odciągnąć od bardzo frapującego zajęcia jakim było robienie podkopów a to pod drzwiami balkonowymi a to pod drzwiami wyjściowymi.
Ja siliłam się głównie na gesty w rodzaju ruszenia nogą ewentualnie powolne i leniwe "kiiiiciii kiciiiii, lub wcale nie bardziej ekspresyjne "Zeeeezaaa"
K. z kolei przemaszerował kilka razy nasze 30 metrów w poszukiwaniu kolejnej rzeczy, którą można zasłonić obiekty zainteresowania kota:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz