środa, 29 grudnia 2010

Dni mijają, ciuszków przybywa, mdłości znikają tylko po to aby za chwilę powrócić.
Chyba powoli uczę się z tym żyć bo nawet podróż autem z awaryjną torebka w ręku staje się dla mnie normalnością:D
Zachcianki starają się zawładnąć moim życiem:/
A to brokuły, a to płatki, a to snickers -notorycznie przegrywam w tej nierównej walce:D
O wiecznym zmęczeniu nie wspomnę.
Huśtawki nastrojów? Tylko raz zdarzyło mi się płakać - ale to na samym początku więc się nie liczy:D
Bo jak tu płakać gdy ma się takich Cudaków obok.
Jeden Cudak ani piśnie gdy poproszę o kanapkę o 23, drugi też ani piśnie gdy poproszę aby przestał zakopywać nasza choinkę podłogą:/

2 komentarze:

  1. jakie spodenki boskie! :))))

    ja właśnie ubieram Ewkę w zakupioną na allegro brązową sukienkę dzianinową :) niech chociaż ona wygląda elegancko dziś ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Zdobyczna zdobycz z osiedlowego lumpeksu:)

    OdpowiedzUsuń