piątek, 21 stycznia 2011

Babciowy Dzień.

Babciowy dzień:D
Hmm...
Dwie historie, które kojarzą mi się z moimi babciami:

1- Babcia Marysia- mama mojej mamy:)
Uwielbiała sadzić kwiaty. Słynęła z pięknego ogródka na całej wiosce (podobnie jak druga Babcia na drugiej wiosce:D ).
Cynie i jeżówki to Jej konik:)
Któregoś pięknego dnia wnusia Emilka:D podziwiając ogród stwierdziła, że kwiaty są po to aby cieszyć oko "ludziów" i... wycięła grządkę po grządce po czym z pękiem z w dłoni przeszła po wiosce i każdemu wręczyła po bukiecie. 
Babcia zbladła gdy dostrzegła ogołocony ogródek. Zaczęła krzyczeć, piszczeć, posypały się jaśniste:D
Wnusia uciekła z płaczem i schowała się za domem sąsiadów-
'o mój Boże, co za czasy' :D
Ci z kolei widząc całe zajście wstawili się za wnusią tłumacząc, że dobre intencje, że miło, że każdy ma trochę ogródka teraz u siebie w domu:)
Babci nie pozostało nic innego jak tylko wybaczyć wnusi i opowiadać tą historię jako rodzinną anegdotę...

2-Babcia Natalia- mama mojego taty:)
Kilka lat temu zmarła i niestety nie zdążyłam wysłuchać wszystkich historii- a byyło ich, byyyło!
Część mroziła krew w żyłach, część była arcy zabawna, część to po prostu tragikomedia!
I o tragikomedii będzie. 
W czasach wojny na naszym podwórzu stał drewniany domek. Z racji, że mieszkaliśmy prawie w lesie Niemcy docierający do naszej wioski zawsze obierali sobie jako punkt dowodzenia właśnie nasze podwórze:/ Pierwszą rzeczą jaką robili to przybijali w największej izbie portret Hitlera:)
Potem wypędzali domowników do stodoły a sami gościli się w najlepsze w domu.
Babcia jak to Babcia Natalia jako jedyna mimo zakazów bez skrępowania hasała po izbach:) Niemcy z czasem przywykli i przestali zwracać uwagę na dziewuszkę pląsającą wśród żołnierzy. Jeden z nich nawet Ją polubił i od czasu do czasu przemycił dla Niej ugotowanego ziemniaka:)
A ziemniak wtedy smakował jak najlepszy smakołyk!
Któregoś dnia Niemcy zaczęli w panice pakować swoje rzeczy. Jak się później okazało w radiu ogłoszono kapitulację Niemiec.
W całym popłochu któryś z żołnierzy przypadkowo zrzucił portret Hitlera.
Wszyscy zamarli. W izbie zapanowała cisza, którą przerwały słowa Babci:
"Hitler kaput"
Możecie sobie wyobrazić jak rozsierdziło to Niemców. Zaczęli wrzeszczeć, szarpać Ją, wymachiwać bronią. A Ona Bidulka nawet nie wiedziała że powiedziała coś złego.
Wypchnęli Ja z domu wykrzykując jakieś niezrozumiałe słowa.
Cała Rodzina z przerażeniem obserwowała zajście.
Z pomocą przyszedł Niemiec od ziemniaków, który spokojnie zaczął coś tłumaczyć żołnierzom. Zdołał ich przekonać aby zostawili Ją i resztę domowników w spokoju. 
I tak oto Babcia została uratowana dzięki czemu kilkanaście lat później mogła wyjść za mąż i urodzić mojego tatę, który urodził mnie-yyyy... znaczy przyczynił się tylko do moich narodzin:]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz