poniedziałek, 3 stycznia 2011

O połowie rzeczy, które czekają na każdą ciężarną nie miałam pojęcia. Jakoś ten stan nie kojarzył mi się z wiecznie bolącym brzuchem tudzież bólem stawów biodrowych.
Ale!
To żadne narzekanie.
Przyzwyczaiłam się do tych objawów tak bardzo, że dziś o 1.30 nad ranem obudziłam się zaniepokojona bo... nic mi nie dolegało.
Co się umartwiłam! Co się naprzewracałam z boku na bok chcąc znowu poczuć brzucha:/
No bo jak boli znaczy, że Niewiadomek rośnie!
I rosnąć ma!
Od kilku dni już rusza rączkami i nóżkami:)
Nie czuję jeszcze tego ale świadomość, że Niewiadomek ćwiczy wymachy  jakoś sprawia mi przyjemność:)
Także co by miał siły do wygibasów dziś ulubione danie tego miesiąca, czyli brokuły!
Lubimy, lubimy...
 (Dodajcie do tego jeszcze z dziesięć dań
i będziecie mieć obraz całego dnia).

2 komentarze:

  1. Kochana, odkąd ciężarną zostałaś to na Twoim zawodowym blogu coś tak spokojniutko...jesz zamiast pracować!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To się nazywa zasłużony urlop! :)

    OdpowiedzUsuń