piątek, 14 stycznia 2011

Ulubiaszczo!

No i jesteśmy :)
Dość intensywnie było bo już w dniu przyjazdu zastaliśmy tabun gości chętnych do głaskania brzucha :D
W kolejnych dniach też było rewelacyjnie, załapaliśmy się nawet na przyjście na świat Adasia (całe 3880!)
- syna brata K :)
No i zabawości z bliźniakami mojego brata były :D
Chociaż na początku nie obeszło się bez pisków i płaczu bo jakaś dziwna ciocia z wujkiem się pojawili :)
Bidul Krystian nie mógł się ruszać z fotela ale za to ciocia szybko przełamała lody i dostało jej się kilka śmiechów, przytulańców, głasków i nawet całusów!
Nicnierób jak to Nicnierób toleruje wszystkich prócz mojej mamy, której zawsze oberwie się jakieś prychnięcie tudzież machnięcie łapą z pazurami:D
Chyba przywykła do tych dość specyficznie okazywanych uczuć :D

1 komentarz:

  1. Jejkuuuu, faaaaaaaajnie jak tak sobie wyjeżdżacie do rodzinki i tam tak rodzinnie jest :) Marzę o tym, by nasze dzieci tak miały :)

    OdpowiedzUsuń