czwartek, 10 lutego 2011

Dziś zaczęliśmy 15 tydzień iiii... jakoś tak wszystko nabiera tempa.
Jedno centymetrowy Niewiadomek nagle stał się ( w przybliżeniu) 10centymetrowym człowieczkiem- z podkulonymi nóżkami, czyli w całości będzie to jakieś 15-18 centymetrów.
A taki "ludź" w brzuchu to już nie lada gratka.
Tykam więc ciągle brzucha co by sprawdzić czy jakiś, choć tyciuni, kopniak mi się dostanie.
Tkwię ze zdrętwiałą łapą kilka minut i naweeet...chyyybaaa ktoś tam się giba:)
Na ruchy wyczuwalne same z siebie jeszcze musimy poczekać. 
Dziś, będąc u lekarza, dowiedzieliśmy się wielu "ciekawostek", np. że anestezjolog mimo, że będzie w szpitalu, zawsze może mi odmówić podania znieczulenia w czasie porodu bo... "tak już jest" :)
I, że opcja konieczności porodu bez żadnych środków jest bardziej prawdopodobna. No i że kobiety tak rodzą i jakoś dają radę przeżyć:D
Noooo.. nie wątpię:)
Po tych wieściach zdecydowaliśmy już ostatecznie, że wybieramy opcję porodu rodzinnego tak aby K. widząc jak cierpię, mógł śmiało rozszarpać wszystkich w szpitalu i własnoręcznie zaciągnąć pana anestezjologa do mojej sali:D

4 komentarze:

  1. Rodzinnyyyyyyyyyyyyy !!!!! Aleeeeeeeeeeeeeeeeeeeee !!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boziuu a za oknem taaka pogoda:/ Ale nie narzekam- toć przeżyję wszystko! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. a bo kurde jak np. rozwarcie szybko pójdzie i skurcze - to już za późno na znieczulanie. o. ja zawołałam o znieczulenie przy rozwarciu 6 cm, bodajże. znaczy się M. pobiegł i zawołał, że ja wołam :D bo my sami w sali, ja pod ktg a położna kima przed tv (k*wa skandal). i dostałam dolargan czy jak to się zwie. i NIE POLECAM. ulgi nie czułam, a tylko byłam mało przytomna na umyśle :/ może zewnątrzoponowe działa tak jak powinno, nie wiem... za to polecam gorąco właśnie poród rodzinny :) GORĄCO :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zacytuję zatem ginekologa:
    "Anestezjolog może być w szpitalu ale może nie wyrazić chęci do pojawienia się u mnie w sali bo tak już jest":D
    Uf, dzięki za polecenie porodu rodzinnego bo większość ludzi odradza twierdząc, że to niby kobiece sprawy. A ja uparcie stoję przy swoim że ten, który pomógł mi w uzyskaniu stanu dwupaku (za co jestem oczywiście wdzięczna;)),niech pomaga mi "oddwupakować" się:D
    K. nie protestuje ale i zarazem "nie ręczy za siebie" :D

    OdpowiedzUsuń