środa, 2 lutego 2011

Po kolei, po kolei!
Przez prawie dwa dni wyrwana byłam z życia- czytajcie mdłości i ból głowy dokonały NO- KAU- TU!
Nerwy sięgały zenitu bo ani pracować, ani czytać, ani obejrzeć film- dosłownie leżeć lub w ramach rekreacji i ruchu biegać do łazienki. 
Mój Bidul musiał znosić te widoki. Próbowaliśmy przetłumaczyć Niewiadomkowi żeby nabrał apetytu i przestał wydziwiać smakowo ale jak widać posłuchu u Niego nie mamy:) No ale nie umiemy się gniewać :)
K. dzielnie pomagał mi przeżyć. Pojechał nawet za mnie do pracy oddać pliki i wysłuchać korekty- pytam- no gdzież drugiego takiego znaleźć?!
Po spotkaniu wpadł przed pracą do domu z kwiatami- ojejuja, pamiętam takie z dzieciństwa:D
Nicnierób jak zwykle starał się szybciej ode mnie rozpakować folię by móc wreszcie wściubić nosa w łodygi:/
W ramach rekompensaty porwałam się na przygotowanie milusiej kolacji. Ostatecznie skończyło się połowicznym jej  przyrządzeniem ale K. i tak docenił trudy i cieszył się ze zwykłych kanapek z pomidorem:D
O! Ale zaznaczyć trzeba, że co jak co ale herbata mi się udała! No i to wystarczyło aby K. był w siódmym niebie:)
Dziś natomiast, z racji, że konanie to już stare dzieje nadganialiśmy z zaległościami. Poranne wspólne czytanie było- oczywiście ja swoje K. swoje (rpg to nie mój konik:)), biblioteka odwiedzona, poczta zaliczona, ceny wózków wstępnie zorientowane no i nawet obiad w restauracji się trafił. Mężu teraz w pracy a ja biorę się za zlecenia- matko, tylko dwa dni przerwy a już nie wiem za co się pierwsze wziąć:/ 

Z ciekawostek Niewiadomkowych:
- całe dnie pływa:)
- robi miny (marszczy czoło, robi dziuba, ziewa, nadyma policzki).
-potrafi ssać kciuk i nawet się podrapać:)
- już wie czy jest chłopcem czy dziewczynką- ale nie chce się tą wiedzą podzielić ani z mamą ani z Tatą:) ani z panem G:)
-zaczął smakować wody płodowe więc mama musi uważać co serwuje na obiady- staramy się wprowadzać nowe potrawy co by Niewiadomek już w brzuchu wiedział jak co smakuje by później móc zostać sławnym szefem kuchni:D
Tato wolałby aby został pogromcą Molocha tudzież Krakena.
Czas pokaże:)

2 komentarze:

  1. Piękne kwiatuszki Ci Twój K. przyniósł :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawie jak z babcinego ogródka:D

    OdpowiedzUsuń