środa, 20 kwietnia 2011

Ależ nas nosiło wczoraj!
Cały dzień nad zleceniami, K. w pracy, potem wizyta w Wydawnictwie z plikami, obowiązkowo lody i spacer po centrum:D Ominęliśmy bulwar bo coś wiało za bardzo:/
No i po powrocie...
takaaaaaa cisza w domu...
że po pięciu minutach już ględziłam Krystianowi żeby gdzieś wyjść, kogoś pognębić naszym towarzystwem:D
No ale ostatecznie stanęło na tym, że zostaliśmy.
Nasłuchał się Julo, ojjj nasłuchał, jakby to było fajnie gdyby był już z nami- bo co jak co, ale On to na pewno będzie lubić razem z mamą maltretować wizytowo innych:D
Takżeeee...
Strzeżcie się!

2 komentarze:

  1. jeszcze czubeczki butów widać :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale tylko jak się wychylę by je dostrzec:D

    OdpowiedzUsuń