środa, 6 kwietnia 2011

A było tak:
"Gody życia" wg Stanisława Przybyszewskiego.
Dorosłej części widowni bardzo się podobało.
Bardzo dobra gra aktorska, niesamowity klimat i napięcie od samego początku do końca sztuki.
Brzusznej części publiczności... no cóż.
Ujmijmy to tak, już pierwsza sekwencja zachęciła Jula do wyjścia. Jednakowoż, że mama nie planowała ruszyć tyłka, musiał zostać:/
Starałam się Go jakoś zasłonić, co by krzyki, wrzaski, piski za bardzo nie docierały do jego mieszkanka- ale bezskutecznie, o czym informował wierceniem, kopaniem, pukaniem.
Otuchy nie dodawali też inni goście teatru- chociażby pani tuż obok, która przeflikała całe przedstawienie. No dobrze, mi też się łezka zakręciła...
Dochodziło do tego jeszcze spojrzenie K. który podejrzewał co się dzieje u Juliusza...
Mi natomiast kołatała ciągle myśl po głowie, "czy aby na pewno nasze Dziecko wie, że to nie mamusia z tatusiem się kłócą, tylko para aktorów na scenie?!"
Toć K. nałożył na mnie zakaz czytania i oglądania rzeczy, które nie są historyjką kucyków pląsających po polanie:)
Omijaaamy ten zakaz, omijaaamyyy:)
Podsumowując, na drugi raz wybierzemy komedię:D

5 komentarzy:

  1. Co to znaczy "przeflikała" ? :D

    ps. Na mojego ukochanego Przybyszewskiego planowaliśmy się wybrać, ale jakoś się rozeszło...przeczytałam, że główna bohaterka - znaczy aktorka - średnio daje radę i ma ograniczony zasób ekspresji ;) co Ty myślisz o tym?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi główna bohaterka też nie przypadła do gustu- chociaż zdania są podzielone. K. się podobało jak zagrała i Pani G. też:)
    Przeflikała znaczy przepłakała- po kieleckiemu:D

    OdpowiedzUsuń
  3. ja byłam z Ewką w brzuchu na koncercie zespołu Ulver i nie podobało jej się :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Emi- nie, Pani G. siedziała niestety dalej od nas bo kupowała bilet kilka dni później:)

    Pstryk-my dziś do opery więc mam nadzieję, że Julo tym razem będzie zadowolony:/
    Bo jak tak dalej pójdzie to zostaną nam same muzea:)

    OdpowiedzUsuń