niedziela, 17 kwietnia 2011

 
Dziś o pudełku z pozytywką zakupionym przez Męża milion milionów lat temu. Pierwotnie BYŁY w niej pierniki...
Yyyyy..tak, tak, nacisk na "były" nie jest przypadkowy, bo zostały wchłonięte jeszcze tego samego dnia jak do nas trafiły:D
Pozytywka została- służyła jako pojemnik na herbaty.
Łatwo było odgadnąć jaki dziś smak będzie, bo gdy ktoś ją tykał, to zaczynała wydawać z siebie dźwięki przypominające piosnkę "nuconą" przez pijanego pana pod płotem:)
Ale! Do sedna:)
Okazało się, że po nakręceniu, melodia, którą gra jest niesamowicie lekką i przyjemna.
No i Julo zakochany w niej:D
Dlatego prócz karuzelkowej pozytywki słucha też tej piernikowej:)

2 komentarze:

  1. To musi być genialne uczucie jak Julo tańcuje w brzuchu :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne uczucie:D
    Wczoraj nareszcie porządnie nakopał Tatkowi-
    K. zachwycoooony:D
    Dotychczas Julo zastygał w bezruchu lub tylko pukał delikatnie do Niego:)

    OdpowiedzUsuń