czwartek, 7 kwietnia 2011

  No więc mamy kolejny strzał w dziesiątkę!
Opera-cuudo.
Łagodna muzyka, niesamowite głosy aktorów, fantastyczne kolory i śmiech z gagów, rodem z Jasia Fasoli, które nie wiedzieć czemu w wydaniu operowym bawiły WSZYSTKICH!
Julo oaza spokoju, leciutko tylko maszerował w brzuchu- pewnie w takt muzyki;)
Co prawda po 5 godzinach w pozycji siedzącej- wliczając czas dojazdu do Bydgoszczy, odczuwałam "lekki" dyskomfort, ale... wcale a wcale nam to nie przeszkadzało:)
Teraz mamy chrapkę na balet i muzykę filmową- zatem trzeba coś wymyślić;)

Krótko bo Syn nam się właśnie obudził więc trzeba się z Nim troszkę pobawić:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz