czwartek, 21 kwietnia 2011

Ogarniamy, ogarniamy...
Pozbywamy się zalegających przedmiotów, porządek wśród obrazów wprowadzamy, farby odkładamy do pudła- niech czekają na swój czas:)
Płótna ściągamy, krosnom nadajemy pierwotny kształt.
Początkowo podeszłam do tematu delikatnie, ale gdy odciski dały się we znaki, pozwoliłam sobie na zachowanie godne złodzieja z muzeum i nożyk do tapet poszedł w ruch:)
Julek nasłuchiwał, czasem odstukiwał, Nicnierób walał się po płótnach i przysiadywał a to z jednej, a to z drugiej strony.

A co do dnia poprzedniego, to jeśli mój termin porodu będzie się opóźniać, umówimy się z Wami raz jeszcze i wtedy na pewno raz dwa urodzę:D
No bo błagam... ja mogę się śmiać ale nie tak!
Julek odsypiał kilka godzin to trząchanie brzuchem:/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz