niedziela, 1 maja 2011

Nicnierób spiskuje z K.
Wpatrzony w Niego jak w obrazek.
Gdzie K. tam i on-a:)
K. przychodzi pogadać do brzucha to i Nicnieób się toczy,
K. szykuje obiad, to i Nicnierób w zasięgu Jego ręki.
Działa jak niezawodny alarm gdy K. wraca z pracy.
Najpierw wypatruje Go z okna a gdy dostrzeże cel, zarzuca specyficznego żurawia, źrenice z cieniutkich niteczek przeistacza w wieeelkie koła,
po czym biegnie pod drzwi i z zadartym łebkiem czeka aż otworzą się drzwi.
Potem to już tylko miauki oznaczające "głaszcz, głaszcz". 

Yyyyy... na głaski od gości, wciąż nie jest łakomy-a;)
Wybaczcie, taki to już urok naszego kota:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz