niedziela, 26 czerwca 2011

Ajjjjj... pierwszy kryzys ciążowy się trafił:/
I to nie w postaci lamentu:
- "Olaboga będziemy mieć dziecko, jak my sobie poradzimy?!",
tylkoooo...
- "Olaboga jak znajdziemy czas na sprzątanie?!"
Tak! Wzrokowiec ze mnie- taki do potęgi, taki zboczuch czystościowy jestem:/ Paprochy do mnie gadają, kurz drwi, osiurana kuweta szczerzy bezczelnie zębiszcza.
Szał porządków mnie ogarnia, a że toczyć się już jest ciężkawo, biednemu K. dostaje się najcięższa robota:/
Jakoś będzie trzeba się w tej kwestii zorganizować, bo tak sypać piorunami złościowymi nie wypada, no nie? O szlochaniu w poduszkę, bo kosz pełen śmieci, nie wspomnę:/
Zła matka ze mnie, zła żona!
Zła!

25 komentarzy:

  1. Zezullo będzie dobrze ... mówię ci to ja, Mamaeli :). Nie mówię, że przestanie docierać do ciebie szept kurzu, ale głos rozsądku będzie wyraźniejszy i to jego będziesz słuchać. Kurz będzie szeptał: "jestem tu, jestem tu", rozsądek powie: "odpocznij Zezullo, nabierz sił, bo Julek zasnął, zaśnij i ty" ... posłuchasz rozsądku, zrobisz to dla Julka i dla Siebie. Na sprzątanie też przyjdzie czas. Buziaki w zatroskane czoło :*.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha Zezullo! Jakbym siebie słyszała. Mój Miaużonek mówi na mnie Hitler. Że niby tylko rozkazy wydaję, co jak gdzie SPRZĄTAĆ ma ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jestem straszna. I bałagan drażni mnie potwornie. Ale zwalam to na hormony. I myślę, że nam minie, jak urodzimy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj ja też to przechodziłam :) A jak Mały się urodził to naprawdę nie było czasu na sprzątanie. Jeśli już to sprzątał mój mąż, bo ja zajmowałam się moim Lemurkiem ;) Ale nie martw się, bo po paru tygodniach wszystko wraca do normy i czas na sprzątanie też się znajdzie. Ja to juz nawet obiad ugotuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamaeli- uf, całus w zatroskane pomógł:D

    Trin- no uśmiałam się, przyznaję:D

    Clatite- Uuuu..śpiewka, "to przez hormony" to kilka razy dziennie u nas:D

    MamaLemurka- szkoda mi tylko K. no bo ileż można samemu ze szczotką latać:/ Parę tygodni mówisz... no pogadam z Nim, może pójdzie na kompromis całkowitego przejęcia obowiązków ścierkowych:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja młodsza sis wczoraj śmiała się ze mnie jak była świadkiem mojego wyrośniętego płaczu z niemocy sprzątania... (skurcze i cały dzień na leżąco...) Mama dodaje mi otuchy mówiąc że już 2 tyg. po wszystkim będę sprawniejsza... :) Oby!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zła?! Nor-mal-na!!!I ciężarna po prostu:-)U nas po ciąży zostały 2 duże talerze. Z 6-ciu:-)I plama na ścianie w kuchni po Danio-metoda na głoda. Lepsza to metoda na nerwa, tak na margnesie:-)
    Ale warto z tegoż przywileju korzystać, bo kiedy można tak bezkarnie być złośnicą, jak nie w ciąży.

    PS. Ja też mam radar czystościowy. Zadzę po porodzie ustawić go na minimum:-)Bo zwariujesz kochana:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zawsze byłam pedantką wręcz jeśli chodzi o porządek:/ w ciąży wcale mi to nie przeszło, ale niestety, siłą rzeczy, trzeba było przystopować. Mąż przejął niektóre obowiązki, a kiedy odkurza, chodzę czasem za nim i pokazuję, gdzie ominął paprocha:D Sama stukam się w czoło. Mam nadzieję, że albo zaniecham tego, jak zobaczę Okruszka i to On stanie się najważniejszy, a nie porządek, albo szybko wrócę do formy i będę sprzątać :D (w to drugie jakoś powątpiewam).

    OdpowiedzUsuń
  9. ja to jestem owładnięta manią porządku :/ cholernie męczące :/ ale racje babeczki mają na samym początku będzie najważniejszy Twój odpoczynek , a nie latanie ze ściereczką :) dasz rade kochana , jak każda z nas :D kto jak nie MY! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezła Żona- ja właśnie tego "po" się boję:D Julko pewnie będzie na tyle absorbujący, że odkurzanie będzie musiało czeeekać, i czeeekać... na K.:D

    Mamuska- Martuśka- Aaaa uśmiałam się,uśmiałam:D U nas już są dwa talerze ale to nie przez hormony a przez niezdarność ciążową Męża:D

    Okruszek- kiedyś też tak chodziłam ze ślepiami w dywan wbitymi, poszukując pominiętego paprocha:D Ale teraz dywanów u nas brak- nie licząc Julkowego Yeti- i problemu nie ma:D
    Też liczę na to, że Synulo odwróci skutecznie moją uwagę od bałaganu:/

    Sandrula- pocieszające to co mówisz:) W obecnej chwili jestem szczęściem ogarnięta, bo mieszkanie lśni:D Oooobyyy jak najdłużej!:D

    OdpowiedzUsuń
  11. a w tle widzę chyba wspominany rożek :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Priorytety się pozmieniają i bałagan nie będzie Cię drażnił (aż tak :P ). Pedantem w naszym domu jest mój mąż, ja tam lubię nawet artystyczny nieład (choć niechlujstwa i brudu nie znoszę). Teraz na dokładne pucowanie czasu brak, ale na jako-takie ogarnięcie znajdzie się, więc nie jest źle :] Nawet mój mąż przystopował ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Okruszek- taaak:D Pisałam, że mamy taki sam- mamy bzika na punkcie pasków :D

    Agu- Trzymam Cię za słowo z tymi priorytetami:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Trafiłam do Ciebie przez Sandrulę. Zaraz sobie poczytam pooglądam ale już muszę powiedzieć, że chyba u Ciebie zostanę i będę częściej wpadać :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Hehe ja już do kotów pod meblami się przyzwyczaiłam, głownie z powodu zwyczajnego niechciejstwa :D. No i w ramach treningu, że potem będzie już tylko gorzej z powodu braku czasu, a nie chęci (znaczy tak myślę o tych chęciach ;) )

    OdpowiedzUsuń
  16. Anuszka- "chyba"? No wiesz?!:D
    Żartuję:) Miło mi Cię widzieć u Rodziny Zezullowatej:D

    Sroka- też bym tak chciała:D Umiejętność wyłączyć się na koty "podmeblowe" to jest to:D

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tylko chodzę po domu i mówię "boże jaki tu burdel" ale ciężko ogranąć przy dwójce dzieci z czego jedno potrafi na przykład zabrać taboret od maszyny do szycia jak odejdę na sekundę ;) albo schować moje okulary w tylko sobie znane miejsce:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Agata- my liczymy, że do czasu nim Julo urośnie, wymyślą maszynę samosprzatającą:D I pilnującą jednocześnie, by nikt nie podbierał taboretu:D

    Agnieszka- musimy:D Nie ma odwrotu- I DOBRZE!:D

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie bój nic. Moja ma 8 miesięcy. Lepszej froterki wszystkoczyszczącej i podnoszącej każdy paproch nie znajdziesz :).

    OdpowiedzUsuń
  20. Mama pietruszki- hahahaha:D A to mnie rozbawiłaś:D Ale fakt, brat ma bliźniaki i nim Dzidki zaczęły chodzić, to podłogi u nich były na błysk!:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj nie wymysla, Johna robot tylko jezdzi w kolko i nic nie robi. Mnie tez nieporzadek denerwuje, ale co zrobic? Czekam i sie dopytuje kiedy skonczy sie remont.
    Ty kochana nogi do gory i odpoczywac i ... pachniec ~:D pozniej tej roboty bedzie mnostwo, ale to pozniej :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Muchomorka- opcja z leżeniem i pachnieniem bardzo mi się podoba:D
    Ale obawiam się, że po 15 minutach już bym sobie coś wymyśliła...:D
    K. do tej pory mnie strofuje, że już dawno powinnam odstawić pracę zleceniową:/A ja taka zła żona jestem i ślęczę nadal-ale przynajmniej satysfakcja jest:D

    OdpowiedzUsuń
  23. No wlasnie w tym problem, jak nie porywa Morfeusz to zawsze cos sie znajdzie, u mnie zawsze tego duzo jest. A co robisz? Tlumaczysz, architektujesz, ...?

    OdpowiedzUsuń
  24. Muchomorka- ilustruję książki dla dzieci:)
    Mężu część napisał;)

    OdpowiedzUsuń