poniedziałek, 20 czerwca 2011

Co dwie osoby to nie jedna!

Mamy, mamy, naszego rarytasa:D
Tato dzielnie skręca, składa...
A mamie troszkę przykro, że nie może uczestniczyć w urządzaniu tak aktywnie jakby tego chciała:/ Ale K. jako mistrzowski pocieszacz, ciągle powtarza, że gdyby nie to, że podaję mu śrubki, to by sobie nie poradził:D
A argument z instrukcji, potwierdzający moją "potrzebność", jest nie do podważenia!
No!  

21 komentarzy:

  1. O łóżeczko przyjechało! Zawsze należy postępować zgodnie z instrukcją, choć ja najpierw tego jednego ludka bym przerobiła na babuszkę z brzuszkiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i brakuje na obrazku kota - przecież on wskoczy za chwilę do środka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z kotem może być problem, nasza kocica śpi na szczeblach w łóżeczku :) . Choć ją regularnie gonimy i specjalnie nie zakładamy materaca co by się nie przyzwyczaiła, że to jej łóżeczko, to i tak wietrzę kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wsparcie psychiczne też się liczy :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Emilia- Taaak:D O tym samym pomyślałam:D

    Clatite- K. przed wyjściem do pracy poprosił, abym zrobiła zdjęcie głupiej miny Nicnieroba, jak już tam wskoczy i nie będzie umiał wyjść:D

    Sroka- mieliśmy taki problem z fotelikiem:D

    Agu- jest niezbędne:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też śrubki podawałam kochana...:-)I podejżewam, że 85 procent współtowarzyszek rozkładania również do tej czynności się ograniczyło:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Teraz będziecie stać przy łóżeczku i wyobrażać sobie Julka jak sobie w nim leżakuje :)... myśmy tak mieli ... a co mi tam, coś pokażę :)... to jedno z pierwszych zdjęć Eli w jej własnym (nieciasnym) łóżeczku.
    http://pl.lennylamb.com/user/show_photo/2996
    (nie trzeba głosować - poważnie)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamuska Martuśka- Ufff:D Bo już miałam wyrzuty sumienia, że tylko mnie omijają tak cudowne czynności jak rozkładanie lokum dla Dzidzi:D

    Mamaeli- Ja ciągle wchodzę do pokoiku, otwieram komodę, zerkam na ciuszki, potem na łóżeczko:D

    Co do zdjęcia- Ojejuuuuuuu!!!! Ojejuuuu! Jakież to słodziaszne!!! :D Ojejuuuuu!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się przyglądałam a najważniejsze było pełne skupienie na twarzy M :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niezła żona- no ale nawet do przyglądania się jesteśmy potrzebne, prawda? prawda? :D
    No bo jak złożyć łóżeczko bez tzw. "przyglądacza" ? No nie da się!

    OdpowiedzUsuń
  11. O już mogę się wpisywać. Nareszcie! ;)
    Widzę, że moja skarga u Olgi podziałała? hihi.
    Mam kota. Nawet dwa! Bzika na punkcie kota też mam ;)

    Czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu, cieszę się, że będę mogła wreszcie czasem udzielić :)

    "Tatowego" bloga też poczytuję. Super!

    Pozdrawiam!
    battito...

    OdpowiedzUsuń
  12. Battito- witamy:D
    Cieszymy się, że poczytujesz:D
    No widzisz, a ja nawet nie zauważyłam, że miałam zablokowane komentarze dla anonimów;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a moje łóżeczko stoi, a Czekoladka śpi obok mnie ;p teraz mam taki wielki magazyn na ubranka dla synka... ale wierzę, że z czasem się to zmieni hehe, pozdrawiam i zapraszam do nas http://mtoto-wangu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Agata- widzę, że wróciłaś z wakacji:D

    mtotowangu- my się na razie łudzimy, że łóżeczko będzie magazynem na Jula:D Czas pokaże:D

    Monika- ba! :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszka- czyli same przyjemności w grudniu:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wchodzę i wchodzę, a tu wpisów brak i u Ciebie, i u Julkowego taty - nie lubię tego! :-(

    OdpowiedzUsuń
  17. Agu-A właśnie weszłam coś bazgrnąć:D
    A Tata Julkowy czeka aż wreszcie skończę Mu ilustrację:D
    Wieczorem pewnie będzie :D

    OdpowiedzUsuń