wtorek, 28 czerwca 2011

Nie odnotowaliśmy żadnego zainteresowania Nicnieroba akcesoriami Julkowymi.
Łóżeczko jest zbyt mało ciekawe, ubranka najlepiej gdyby zostały wyrzucone z komody- łatwiej byłoby wcisnąć futrzane cielsko, smoczków nie da się toczyć tak jak ukochanej papierowej kulki:/
Nudy!
Jedynie Yeti jakiś łapiący odrobinę uwagi. Można go liznąć jęzorem- ale nie za dużo, można od czasu do czasu się na nim położyć- ale nie za długo, toć upały za oknem więc komu chce się wylegiwać na czymś równie futrzatym jak kot?!:/
Podsumowując.
Wątpimy w mordercze zapędy kotów, przed którymi tak wiele osób nas przestrzegało. 
Równie wątpliwy okazał się mit toksoplazmozy, którą łatwiej zarazić przez zjedzenie niedomytych warzyw czy owoców aniżeli od zwierza.
Nie oznacza to, że nie będziemy czujni.
Aby każdy czuł się komfortowo w nowej sytuacji, jaką jest pojawienie się dziecka, wystarczy wzajemny szacunek.
Bo szacunek dla zwierzaków także się należy.

25 komentarzy:

  1. Ciekawe jak Nicnierób zareaguje na Nowego Członka Rodziny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja trzymam kciuki za to żeby wam się udało całą czwórkę utrzymać w ładzie :D
    Ja doświadczeń z kotami nie mam...ale jedną historię w uszach mam niestety.Ale to jedna na milion.

    Nicnierób pewnie nic w tym wymiarze dzieciowym nie zbroi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Akcesoriami się nie interesuje, ale żywą Istotką na pewno:) oczywiście pozytywnie, mam nadzieję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agu- Też jesteśmy ciekawi:D Ale mamy nadzieję, że jak Jul zacznie płakać to Nicnierób po prostu czmychnie:D

    Jaszmurka- Mamy, podobnie jak Ty, kilka historii zasłyszanych, ale to: koleżanka, koleżanki, koleżanki i z czasów kiedy dzieciom przygotowywano herbatkę parzoną z maku na uspokojenie:/
    Oczywiście będziemy brać poprawkę na kota, ale z rad: "Pozbądźcie się kota na wszelki wypadek" nie będziemy korzystać:D

    Okruszek- a ja myślałam, że Ty rodzisz:D
    Wspomniałaś o "mierzieniu w brzuchu" i cisza na fotologu:D
    Co do kota, to tak, żywą istotką pewnie się zainteresuje:) I też mamy nadzieję, że pozytywnie lub, że przynajmniej będzie Synula z daleka mijać z racji, że Nicnierób to tchórz:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Też myślałam, że rodzę :D
    przeszło...

    OdpowiedzUsuń
  6. Taaakkk historie o kotach zabójcach, kładących się na dzieciach w celach uduszenia, wywołujących co i rusz mega alergie, zazdrośnie zaglądających w łóżeczka w niecnych celach no i siejących toksoplazmozą na prawo i lewo też przerabialiśmy.
    Jedynie z czego zrezygnowaliśmy to z karuzeli nad łóżeczkiem, co by się Miećka nie przewieszała i nie bawiła. Reszta wyjdzie w praniu. Dziś ją nawet wózek nie zainteresował, lepsze są pudła w których przyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Okruszek- to pamiętaj o wpisie: "Uwaga rodzę":) Cobyśmy mocniej kciuki trzymali:D

    Sroka- Miećka- rewelacyjne imię:D
    U nas dokładnie to samo- daj Nicnierobowi wybór. pudełko czy łóżeczko- bez dwóch zdań znajdziesz futerkowca w pudle:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pudła i siatki są nie do przebicia :) .

    OdpowiedzUsuń
  9. Zezullo nie będę siać niepokoju, bo nikomu on niepotrzebny, nikt go nie chce, więc po co ma rosnąć chwast? Bądźcie czujni, .... ale to przecież wiecie :).

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja myślę, że zgodnie z jego imieniem Nicnierób Julkowi nic nie zrobi :) Gorzej jak Julek podrośnie i on się kotkiem zainteresuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. w temacie pudełek nie wiem czy widziałaś

    http://www.youtube.com/watch?v=2XID_W4neJo&feature=share

    ja za każdym razem płaczę ze śmiechu jak dochodzi do tego chudego ;)

    ahahahaa

    OdpowiedzUsuń
  12. Sroka- siatki, no ba! :D

    Mamaeli- wieeemy, wieeemy:D

    MamaLEmurka- hahaha, fakt! Toć Nicnierób nic nie robi:D

    Jaszmurka- Maru wypełnił nam wieczór:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Szacunek się należy chociażby za ten ogon ;)
    A poważnie, to ja tego nie rozumiem zupełnie, tego gadania o pozbywaniu się. Od lat ludzie żyją ze zwierzętami i jakoś się udaje, gatunek ludzki ma się dobrze. Dziecko przychodzi na świat, który już istnieje, nie dostosuje się specjalnie dla niego, to ono wszystko stopniowo poznaje. Wiadomo, że jak coś strasznego się zdarzy (np. alergia) to dziecko będzie ważniejsze. Ale proponować "pozbycia się" na zapas mogą chyba tylko Ci którzy zwierząt (ani wyobraźni?) nie mają i nigdy nie mieli.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrowe podejście do tematu - tak trzymać! (toksoplazmoza od kota???? niezłe herezje ludzie wymyślają...od jego kupy tak - no ale kto się babra w kociej kupie?) Wystarczy odrobina ostrożności, a nie histerii którą niektórzy próbują zasiać w naszych umysłach - i to z powodu biednego bezbronnego kotka:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Clatite- Dokładnie, reakcje są wskazane, ale dopiero jak są jakieś ku temu powody. Oby u nas nie było:)

    Mama Julisiaczka-ooooo, o toksoplazmozie to słyszeliśmy niesamowite historie:D Masakra jakaś:)

    OdpowiedzUsuń
  16. nasz uwielbia spać w Łucji łóżeczku (ale nie obok niej tylko jak jej tam nie ma) oraz w Olafa łóżeczku, a do naszego się zakrada jak już wie, że śpimy. Krzywdy nie robi, dziecko omija szerokim łukiem :)
    poprzedni kot sypiał z Olafem, Olaf przytulony do niego trzymał go za futro:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Agata z piecem- Oby nasz Zez nie domyślił się, że tam spać można:D

    OdpowiedzUsuń
  18. chwilkę mnie nie było, a tyle wpisów do nadrobienia! :) no nic, uciekam czytać :))

    OdpowiedzUsuń
  19. Tramaluch śpi teraz u Ewki w łóżku w dzień, jak się na nią obrazi :) tam go nie dosięgnie :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Maurycy nie miał morderczych zapędów ale dom i tak musiał zmienić. Ufam jego nowej pani, że teraz ma jak pączek w maśle. Zo+Maurycy=czerwone plamy na buzi, szorstka skora, zaropiałe oczy. dziś Zo ma 3 lata więc pora na pierwszego zwierzaka :) My z Zo chcemy psa (np. bigla) ale M kategorycznie odmawia współpracy. pora zacząć negocjacje :)

    OdpowiedzUsuń
  21. oczywiście że się należy! :-) ależ ja się nie gniewam się że podpatrujecie Gulka :-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pstryk- :D Hahaha, a więc po to są szczebelki:D

    Monika- ważne, że musiał znaleźć nowy dom z powaznego problemu jaką jest alergia- co innego jak musi go szukać "bo tak":)

    Big Mama- Gulek jest SŁODZIASZNY:D

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak pojechalismy do Pl to rodzina przestrzegala przed kotami, brrr, jak mowilam, ze bylam badana dwa razy to powiedzieli, ze jeszcze sie przekonasz. Johna tata mowi, ze wlos sie moze dostac do pluc dziecka. Przekopalam internet i jest wiele pytan tego typu. Normalnie biedne futrzaki!!!
    Nasza kote zawiezlismy dzis do veta, bedzie sterylizowana, ciagle nie wiem czy to dobry pomysl, ale juz nie bedzie tesknaco spogladac w okno.
    Caly czas twierdze i bede, ze zwierza w domu maja pozytywny wplyw na dzieci, hmmm, a kto to Yeti? Nadrabiam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Muchomorka- Yeti to dywan zakupiony dla Julka- tak go ochrzcił Tato Krystian, który niosąc go z samochodu owinął się nim cały i stwierdził, że wygląda jak Yeti:D

    OdpowiedzUsuń