niedziela, 19 czerwca 2011

Stuknęło już parę dni temu.

Oj nie nie nie.
Nie umknął nam 32 tydzień:)
I, oj nie nie nie, nie będę mówić, że czas szybko leci.
Ostatnio K. na spacerze stwierdził, że już mogłabym urodzić, bo tak to tylko sama sobie Julka noszę, a On też już by chciał:)
Powiało nawet lekką pretensją!
Egoistyczna baba ze mnie:D
Sie nie bój Mężu, sie nanosisz:D
Niech tylko jeszcze troszkę podrośnie, co by Ci ciężej było:D

16 komentarzy:

  1. krok po kroku, krok po kroczku... ale zleciało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj jeszcze się nanosi :) A bywa ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja muszę się przyznać, że są takie chwile, że już teraz chętnie bym się podzieliła tym słodkim ciężarem. Oni mają chyba jakiś układ: gdy wołam tatę, żeby zobaczył, jak syn bryka, to on się od razu robi się grzeczniuteńkim i zwiniętym w kuleczkę dzidziusiem (syn się robi, nie tata ;))!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też mojemu PrzedPadre czasami powtarzam, ze jak taki cwaniak-to prosze bardzo niech se weźmie brzucho i ponosi choć przez godzinę.
    Ale kopania i ruchów syna nie oddałabym nigdy.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mąż też coraz częściej przebąkuje, że JUŻ bardzo chciałby zobaczyć, jak Okruszek wygląda i wziąć go na ręce :) Po 9 miesiącach chyba mu się nie dziwię, że poczuł się trochę zazdrosny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pstryk- na koniec zacznę iść "tip toczkami", co by czas trochę spowolnić;)

    MamaLemurka- ciiii.. nie mów Mu:D Niech się nakręca:D

    Clatite- Ej! U nas identycznie! Wykorzystuję to Julka "uspakajanie" na czkawki, bo jak Tata pogłaszcze, to jakoś szybciej przechodzi:)
    A tak w ogóle, to wczoraj Ci się pochwaliłam, że Julo mocno nie kopie i jak tylko to napisałam to przyfasolił jak trza:D

    Hannah- Jakbyś mu dała ponosić brzucha, to już by Ci go nie oddał:D

    Okruszek- Powiem Ci, że mi troszkę żal mężczyzn, że muszą tak troszkę z boku to przeżywać... :) Dlatego nie marudzę jak K. przychodzi pogadać z brzuchem, gdy sama padam ze zmęczenia i najchętniej już bym zasnęła:)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze zatęsknicie do błogiego stanu brzuchowania :D

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja sama nie mogę doczekać się braku brzucha! Przede wszystkim ze względu na ciągły ból w krzyżu i kręgosłupa :) Mój M wiele razy proponował zamianę i chęć dźwignięcia ciężaru :) zwłaszcza jak proszę o masaż pleców :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sandrula- ja już tęsknię za brzuchowaniem na samą myśl życia bez brzucha:D

    Niezła Żona- Hahahaha, no popatrz, wystarczy postraszyć masażem:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze chwil kilka i się będziecie nosić - tylko nie skąpcie Julkowi cudnych chwil na rękach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze chwilka i...wszystko się zmieni, na lepsze, oczywiście :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamaeli- nie, nie, nie, skąpstwo? absolutnie! :D

    Agula- :D nie wątpię, oj nie wątpię:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooooo tak! Takie podejście bardzo mi się podoba! A zmieni się jeszcze bardziej po porodzie:-)
    Ja łapię się czasem na sadystycznej nieco myśli - a niech sobie jeszcze chwilkę pocierpi:-)Np. kiedy 10 raz wyjmuje wózek z auta, gdy robimy sobie zakupową rundkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Gratuluję postawy męża!. Jestem pewna, że będzie wspaniałym tatą. No i to rozbrajające zdjęcie z ojcowską ręką na "główce" dziecka...ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Mamuśka- Martuśka- :D No wieeeesz?!:D

    Emi- Koszulka "noszeniaka", przydatna do noszenia najsłodszego Pakunku świata!:D

    Mama Julisiaczka- tak, tak, godna pochwały postawa. Widzę zmiany i to niesamowite- jeszcze rok temu skręcając komodę wyrzuciłby ją z pięć razy przez okno, a wczoraj pełne opanowanie:D

    OdpowiedzUsuń