niedziela, 5 czerwca 2011

- Zjedz loda.
- Nie, dziękuję.
-No ale zjedz.
K. sterczy z wyciągniętą łapą z lodem.
- Nieee... Jadłam już dziś.
-Proooszę...
-Ale naprawdę nie mam ochoty.
-No to daj go Julkowi.

To tak, gdyby ktoś pytał skąd się wzięło moje 10 kilogramów;)

24 komentarze:

  1. Magiczna kiecka, wcześniej bez brzucha, a teraz z brzuchem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedna z dwóch, w które się jeszcze mieszczę:]
    W pozostałych wytnę chyba dziurę na najukochańszy brzuch i będę tak paradować:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko 10???
    ja już prawie 20kg przytyłammmm. tłumaczę sobie to tym, że miałam niedowagę przed ciążą, więc miałam prawo:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja twierdze, że te kilogramy truskawek to tez wyłącznie dla Juniora :) jeszcze czekam na soczyste arbuzy :)
    Czy Ty tez w 3trymestrze szybciej przybierasz na wadze? Moja szaleje ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  5. Okruszek-w ogóle u Ciebie 20 nie widać. Także to na pewno wina wagi:D
    Ja niedowagę też miałam, co lekarz ostatnio skwitował: " O! Nareszcie pani jak człowiek waży" :]
    Wszystko mi idzie w brzucha i choć chciałabym aby troszkę poszło w tyłek, to i tak Julo zachachmęca wszystko do siebie:D

    Grzegorzowa- dokładnie, trzeci trymestr zdecydowanie do przodu z wagą:) A arbuzyyyy... to ja już szleję z nimi:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój jest podobnej wielkości. I też tylko w jedną sukienkę wchodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jeszcze nic nie przytałam (!) w 1 trymestrze schudłam 7kg przez mdłości i niemożność jedzenia czegokolwiek... W tej chwili jeszcze nie odbiłam tych 7kg i nie mam wagi z przed ciąży... Powiem Wam tylko tyle, że to przede wszystkim geny ale i dieta na którą instynktownie przeszłam... po prostu nie mogę jeść wszystkiego i nie jem za dwoje bo się fatalnie czuję...

    OdpowiedzUsuń
  8. Heh... dziś rano miałam identyczne dylematy :D Pchełka rośnie niemożliwie szybko, syndrom wieloryba pogłębia mi się z tygodnia na tydzień :))) I też nie mogę sobie wyobrazić siebie "przed" brzuchem...

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny blog dobrze się czyta

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamuśka- Martuśka- A jaki fajowy ładunek w nim:D

    Clatite-A bo my chyba podobny termin mamy- tak plus minus:)

    Niezła żona- Mi na początki ciężko było przytyć z powodu mdłości, które męczyły mnie do 5 miesiąca. A potem to same kilogramy przyszły:D Cieszę się, że moje zachcianki koncentrują się głownie na owocach.

    Sylwia- mam wrażenie, że mój brzuch staje się większy każdego dnia:)

    Nasza-szafa- dziękuję za miłe słowa i gratuluję Matyldy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja w ciąży przytyłam 17 kilo. Najwięcej przybyło w przez ostatnie 2 miesiące. Ale wcinałam niezliczone ilości słodyczy, a na śniadanie pochłaniałam kanapki z połowy chleba :) A tydzień po porodzie mialam tylko 5 kilo więcej, niż przed ciążą i mieściłam się we wszystkie stare ciuchy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapommniałam dodac, że brzusio przesliczny :) Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. MamaLemurka- ooojjjj, zachęcasz do rozpusty słodyczowej, zachęcasz:D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja jeszcze trochę muszę schudnąć ;) ale co tam:) samo zniknie po jakimś czasie:)
    szybko się zapomina jak to było z brzuchem, poza tym, ze zimno i nie było w co się ubrać i ciężko się ruszało i miało humory i...hmmm chyba jednak się pamięta;))) ale dzidzia za to cudowna :) lepsza niz brzusio:D

    OdpowiedzUsuń
  15. sukienka absolutna rewelacja, taka niosąca nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  16. Agata Ma Piec- Stwierdzenie: "samo zniknie" bardzo do mnie przemawia i zamierzam odgapić od Ciebie ową postawę:D

    Leszczynowa- dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rewelacyjnie się ciebie czyta .... i ogląda :), więc pozwolę sobie wpadać od czasu do czasu...ok? Dygam powitalnie :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Mamaeli- jasne, będzie mi bardzo miło:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja przytyłam 15kg, i tak jak ktoś napisał - w ostatnich 2miesiącach waga rosła nie wiadomo kiedy, z dnia na dzień! Ale jakoś nie martwiłam się kaloriami, wiedziałam, że to dla dobra Kłębuszki. A teraz część już spadła wraz z porodem, a reszta systematycznie i powolnie schodzi...:]

    OdpowiedzUsuń
  20. Agu- też się zbytnie nie przejmuję kilogramami- obym tylko K. nie widział we mnie słonia;)
    A kwiaty zerwał Mąż przy wiejskiej drodze, w trakcie podróży bez celu, przed siebie:D To tak wspominkowo... bo w "adorowatych latach":) nim dotarł do mojego domu, obrywał wszystkie kwiaty z pobliskich łąk:D

    OdpowiedzUsuń
  21. 23 kg plus się kłania, o 10 to ja marzyłam na początku ciązy.
    ps-gratulacje za blog miesiąca

    OdpowiedzUsuń
  22. Hannah- ja marzyłam o 12, które PODOBNO są najlepsze dla moich gabarytów, ale lekarz, który wcześniej taka wagę doradził, pięknie wybrnął z sytuacji i stwierdził, że jak 17 się trafi to też będzie ładnie:D

    OdpowiedzUsuń