poniedziałek, 18 lipca 2011

Synulo ewidentnie gustuje w robieniu podkopów.
Naprzemiennie, raz jedna nóżką, raz drugą, przegrzebuje mamie prawą stronę brzucha.
I skąd tyle siły w tym malusim człowieczku?
Jak tak dalej pójdzie to naprawdę dokopie się do wyjścia i się zaskoczy:D
A ja wciąż randkuję z Panem Skurczem. I w każdym spotkaniu upatruję z radością godziny zero. Jeszcze niedawno cieszyłam się na owe schadzki, bo przypominały mi o nauce oddychania.
Teraz cieszą mnie, bo przybliżają nas do naszego Julka,
który wciąż, mimo wszystko, pozostaje abstrakcją.
I, że niby tam naprawdę jest człowiek???!!!

No i wciąż jestem głupia, bo wcale a wcale się nie boję porodu.
Chociaż... raz nie chciałam rodzić, ale tylko dlatego, bo byłam śpiąca i zmęczona:D 
Poprosiłam więc Julka, żeby się nie spieszył bo "mamie się dziś taaaak nie chce":D
I posłuchał!

31 komentarzy:

  1. Randkuj randkuj, bo my również nie możemy się doczekać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że się nie boisz. Najważniejsze jest dobre nastawienie, a potem to "jakoś to będzie". My też czekamy z niecierpliwością na Julka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Emi- Nooo dooobra, to z tym większą chęcią pozdradzam Męża z Panem Skurczem:D

    Monika- yyy...paski poszerzają:D

    MamaLemurka- wychodzę z założenia, że strach i tak w niczym nie pomoże, a wręcz przeciwnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co jak co, ale głupia to Ty nie jesteś! I wara mi z takimi określeniami samej siebie!
    To, że się nie boisz jest na plus i tylko na plus. Bo strach tylko podsyca wydzielanie się adrenaliny, która przy porodzie jest najgorszym towarzyszem. Bądź spokojna tak jak jesteś i wszystko pójdzie gładko. Jestem pewna.

    I kurna doczekać się nie mogę Twojego Julka!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Od dawna randkujesz ze skurczami? Bo ile zostało Ci według OM? ja bym chciała wstrzelic się w termin wyznaczony przez lekarza, ewentualnie 2-3 dni w jedną albo druga stronę...no ale wiadomo Junior tu zadecyduje.
    Ja jeszcze nie mam skurczów...

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę, jakie dobre, posłuszne dziecko :) Mnie naprzemiennie dopadają stany paniki i "luźnej gumy"... w teorii jeszcze 9 dni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tak nieśmiało zapytam, bo przegapiłam ten DROBNY fakt...na kiedy masz termin? :D

    Ściskam,
    battito...

    OdpowiedzUsuń
  8. I bardzo dobrze, że się nie boisz!
    Najgorsze to nakręcać się, nie wiedząc tak naprawdę czym. Uwierz mi, że te wszystkie koszmarne opowieści są zdecydowanie przekolorowane. Zresztą, sama się przekonasz.
    Trzymam kciuki i pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. zezullko ja wcale nie uważam strasznyyyyyyyyyyyyyyych porodowych opowieści za przekoloryzowane :P harcore to jest niestety , ale przecież nie trwa wiecznie :) a Ty ze swoim nastawieniem pozytywnym bardzo mi się podobasz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja od siebie powiem i tu się powtórzę ;), że o porodzie pogadamy po porodzie Zezullko :D.
    Pamiętam jaką abstrakcją był dla nas Elek, ostatnie tygodnie ciąży są niesamowite ... tyle emocji. Ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mama Julisiaczka- jak widzimy te nóżeny Julka to też już się nie możemy doczekać aż będzie można je potykać tak bez brzucha:D

    Grzegorzowa- ojjj, Pan Skurcz zawitał już ho ho ho u nas- ale daje się z nim żyć- nie taki drań straszny z niego;) Jakoś pierwsze randki kojarzą mi się w granicach 5 miesiąca:)

    Sylwia- a masz pietra, tak jak ja, gdy wychodzisz z domu? Bo ja mam tylko jedną obawę- odchodzące wody na przystanku lub w kolejce w sklepie:D

    Battito- jeszcze teoretycznie 21 dni, ale lekarz zapowiedział, że może być wczesniej bo coś nam Synulo dużawy;)

    Sylvia- toż to góra 15 godzin:D ale liczę na szybka akcję;)

    Sandrula- Ci dam "nieprzekoloryzowane":D
    nie chce nic mówić, ale zżera mnie ciekawość- yyyy...pewnie w trakcie porodu owej ciekawości będę żałować, ale co mi tam:D

    Mamaeli- ja żyję w przekonaniu, że będę należeć do grupy osób, które twierdzą, że spodziewały się czegoś gorszego:D

    OdpowiedzUsuń
  12. NIE BÓJ SIĘ! To nic strasznego. Boli jak cholera, ale jak skupisz się na "wypchnięciu" dzieciątka to i ból wydaje się mniejszy. Wiem co mówię. Im więcej paniki, tym dłuższy i boleśniejszy poród. A brzuszek masz cudowny... ja znów bym taki chciała...

    OdpowiedzUsuń
  13. Teraz to już nie ma się czego bać :D trzeba się skupić na porodie i z radością przywitać Julka na świecie! Taki mały ludzik czuje emocje mamy :)
    Trzymamy kciuki i czekamy na kolegę :)
    Ja tuż po porodzie mówiłam, że nigdy więcej nie chcę tego przeżywać ponownie, ale po kilku dniach mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie, jak już ten mały człowieczek się pojawi, nachodzą Cię myśli typu: "to on naprawdę tam w środku był?? jak on się tam mieścił?"
    ja np już teraz wiem, dlaczego dostawałam tyle kopniaków w brzuchu - mały strasznie lubi wierzgać nogami :) o bólu porodowym jako takim niewiele mogę powiedzieć, ale podejście Twoje niezwykle mnie się podoba!!

    OdpowiedzUsuń
  15. najdziwniejsze i najfajniejsze jest to, że zapomnisz co było nie tak. tzn będziesz pamiętać ale czuć nie będziesz. a za to będziesz czuła i pamiętała wszystko to, co na TAK:) i tego Ci życzę;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Happy Power Mama- ale masz cudne zdjęcie w profilu!:D
    Czyli to taka nagroda jest na koniec porodu:D Takie stopenki malusie:D

    Lady_P- Przyznaję się, że dawno, dawno temu należałam do osób, które myślały o porodzie jak o czymś nie do przebrnięcia. Tylko ta natura to tak potrafi namotać w głowie, że człowiekowi przestaje się najzwyczajniej chcieć bać:D
    Bo właśnie w niej upatruję "winowajcę" tej zmiany.

    Okruszek- jak widzę zdjęcie samego Okruszka to też myślę :"Jak ten Piterek tam się mieścił" a potem widzę Go w zestawieniu z dorosłą osoba i myślę: "Aaaaaa, więc to tak":D

    Miejskiewiejskie- dokładnie. Dzięki za miłe słowa otuchy:D

    OdpowiedzUsuń
  17. widzę, że mamy podobne nastawienie :) ja też jestem chyba bardziej ciekawa porodu niż się go boję, choć jak mnie ostatnio złapał ból w nocy to pomyślałam, że zemdleję w czasie porodu i jakaś mała reanimacja będzie musiała być potrzebna :) wyobrażam sobie jak to Maleństwo tam się mieści, mogłoby już wyjść i tak czekamy... chciałabym urodzić w terminie, czyli za 5 dni, ale czy jestem w tych 5 % kobiet ? niby okres zawsze miałam na czas hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  18. hehe :-) ile masz jeszcze do porodu?? pozdr i powodzenia xxx

    OdpowiedzUsuń
  19. Nastawienie to podstawa [jak widać na moim przykładzie] :-) Będzie pięknie! Już nie mogę doczekać się wpisu "po" :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja ostatnio stwierdziłam, że poród byłby łatwiejszy, gdyby odbywał się od końca: Najpierw pokazują Ci dziecko, a później mówią: "No, to tylko teraz Pani musi go urodzić"

    OdpowiedzUsuń
  21. Kobieta przed 30- mnie bóle złapały dziś w nocy ale przeszły:) Nawet K. nie budziłam bo nie chciałam Mu nadziei robić, że to już:D

    Big Mamma- zostało nam jeszcze 20 dni:) - z jednej strony dużo, z drugiej mało:)

    Agu- Marzy mi się, ojjj marzy, poród taki jak Twój:D

    Clatite- najprawdziwsza prawda:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Halo, halo Julku, prosimy żebyś pojawił się na świecie w odpowiednim dla siebie czasie, bo to bardzo ważne dla Twojego zdrowia:) chociaż Twoja mama już się chyba bardzo nie może doczekać, prawda?
    Że się nie boisz to super, ja też się nie bałam, tylko niecierpliwiłam, tak bardzo chciałam zobaczyć , czy w moim brzuch naprawdę "ktoś" jest, wydawało mi się to tak bardzo abstrakcyjne ... a teraz ta abstrakcja ma już 2,5 roku i nie wyobrażam sobie życia bez Niej, stałam się koneserem malarstwa :))) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. TheJovirom- rozumiem, że koneserem abstrakcyjnego malarstwa z rączkami i nóżkami:D
    Poczekamy, poczekamy do terminu:D Weszłam w etap zapotrzebowania wypoczynku- organizm chyba czuje co go czeka i że czas najwyższy nabrać sił:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Grzeczny usłuchany Syn :) ja też porodu się nie boje, i nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zezullo czy te nasze chłopaki nie chodzą czasem do siebie w odwiedziny? Ja mam rażenie, że czasami jest ich tam więcej, a nie tylko jeden lokator. Ja też jestem teraz na etapie i chciałbym i boję się :D .

    OdpowiedzUsuń
  26. DuśDusia- no grzeczniusi:D- oby taki pozostał:D
    I miło słuchać, że tez się nie boisz:D

    Sroka- aaalle by było super jakby chodzili w odwiedziny:D
    Nie bój się, to tylko parę godzin;)

    OdpowiedzUsuń
  27. wyobraź sobie, że po wyjściu z brzucha wydaje się to wszystko jeszcze bardziej abstrakcyjne i nieprawdopodobne: ten mały człowiek był u mnie w brzuchu? i z każdym dniem, jak rośnie i jest coraz bardziej ludzki to jest coraz bardziej niewiarygodne, że jednak z tego brzucha? :)))

    OdpowiedzUsuń
  28. agakry- wydaje mi się, że jak zobaczę Jula, to pomyślę: ten WIELKI człowiek naprawdę był w moim brzuchu?!:D
    Abstrakcja, abstrakcja...

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam tu być :)
    Pozdrawiam!
    Katjuszka

    OdpowiedzUsuń
  30. Katjuszka- a ja u Ciebie też bywam:D

    OdpowiedzUsuń