środa, 17 sierpnia 2011

 Dziewczyny- bo chyba faceci mojego bloga nie czytają...?:D
Ops!
Przepraszam, znalazłoby się paru mężczyzn zainteresowanych paplaniną Emilki:D
Dziś informacyjnie, bo mam wyrzuty sumienia:/
Informuję zatem, że czytam WSZYSTKIE Wasze komentarze. Chciałabym móc na nie odpisać ale...pewien przystojny Skrzat daje mi tylko kilka minut na zerknięcie na bloga, potem przy dobrych wiatrach i dobrym Jego humorze wydaje zgodę na zerknięcie co u Was. Limit dzienny jest krótki. I gdy tylko spróbuję negocjować, lub nie daj Boże wyłudzić parę dodatkowych minut, Dzidzio nasz łypie zza węgła, a Jego 'łypnięcie" mówi jedno:
-"Kobieto! Na ręce poproszę, bo jak nieeee...tooooo..." 
I w tym momencie usteczka przyjmują kształt podkówki:/ Bródka zaczyna dygotać...
Po chwili dołączają "rączki dyrygenta", który zdaje się nadawać tempo jakiejś szaleńczej orkiestrze:/

Takżeeee... no wiecie:D

29 komentarzy:

  1. ahahahha
    a taki bezbronny się wydaje ;P

    Myślę, że nie masz co brać do głowy, kilaj skrzata za uchem i będzie git :*:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Skrzat ważniejszy, więc wyrzutów sumienia możesz się pozbyc :) Jejku, jaki on malutki w tym wózku :) A jeszcze niedawno mój taki był... A teraz ledwo się to wózku mieści to moje słonisko... Czemu te dzieciaki tak szybko rosną... chlip, chlip

    OdpowiedzUsuń
  3. jest taki moment u niemowląt kiedy zaczynają się fascynować tym co robi mama i nawet mamy surfowanie po sieci jest ekstra także nadrobisz nie martw się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiemy, wiemy;)

    Tul Juliana ile wlezie, noś na rękach ile możesz i nie słuchaj rad typu "nie noś, bo jak go tak nauczysz to..." :) Ani się obejrzysz i nie będzie już chciał an rękach u mamy czasu spędzać;)

    Pozdrawiamy Was serdecznie!

    P.S. Patrzę na Niego w tym wózku i nieprawdopodobne mi się wydaje, że taki malutki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny jest! Taki do schrupania normalnie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz jesteśmy szczęsliwymi kobietami :) Ty masz już swój skarb w łóżeczku, ja za chwilę...
    Odpadł już Julowi pępuszek?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ my wiemy, wiemy...rozumiemy, rozumiemy :D

    Jaki on malusi!

    Ściskam,
    battito...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju, jak sobie pomyślę, że zaraz będę miała taka kruszynkę znowu w ramionach to aż się serce raduje:) Nawet kosztem nieprzespanych nocy itd., które i tak mam do dziś;) także w tej kwestii nie wychodzę z wprawy:)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisuję się nogami i rękami pod komentarzem Sylvi. Jeśli znajdziesz odrobinę czasu przeczytaj "W głębi kontinuum" ... ja żałuję, że przeczytałam tak późno. Mogę pożyczyć, jeśli chcesz.(Odnośnie wyróżnienia - rozumiem i szanuję jest gites :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże co ja bym dała żeby Bartoszek w wieku Julinka chciał być noszony i tulony. Nasz synek protestował przed noszeniem i tuleniem, wystarczyło mu leżenie pomiędzy rodzicami. Dopiero teraz po 6 miesiącach chce się nosić

    P.S Już zapomniałam jak taki noworodek gubi się w gondolkach. Mój już ledwo się mieści

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ On maleńki:)
    Mój zajmuje już większą część wózka:P

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś niesamowita! To i tak cud, że masz czas odpalić komputer. Doskonale Cię rozumiemy i wiemy, że z pewnością byś odpisywała, gdybyś mogła. Julek jest przecież ważniejszy od nas - starych bab - które sobie poradzą bez Twego miłego słowa:) On sobie nie poradzi, więc tul, całuj, kochaj i mów do niego czule, tak jak to robisz:D
    Tymczasem pozdrawiam i rozpływam się nad kolejną fotografią małego Juliusza. Szczerze to mnie w gardle ściska jak widzę taką słodką kruszynę. Cudny!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko jest do nadrobienia. Ja na swojego bloga zaglądam co kilka dni, bo Synuś taki wymagający... ale cóż, trzeba się jakoś zorganizować w rodzinie

    OdpowiedzUsuń
  14. hehe :-) ale julek malusi!!! sama slodycz :-)
    moj Gulek już prawie ze swojej gondoli wyrasta a ma przeciez dopiero 12 tyg! :-O

    OdpowiedzUsuń
  15. A więc już się wykluł! Gratuluję!
    Aga (Nadziejka)

    Ps. Jakoś czas pędzi. Mam wrażenie, że dopiero u Ciebie oglądałam post o czarno-białym łóżeczku, a tu taki duży już mężczyzna leży!

    OdpowiedzUsuń
  16. no co, obydwa przystojniaki to i podobni.
    Piona od Raszka.

    OdpowiedzUsuń
  17. jejciu jaki on maleńki, to dzieci takie kruszyny się rodzą? bo ja już zapomniałam

    OdpowiedzUsuń
  18. wiemy wiemy:-) ale kruszynka kochana:-) a na blogi przyjdzie jeszcze czas:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale słodki ten kurcacek;-)No i pragnę Cię poinformować, że za chwilę dyrygent odejdzie!A wtedy nastanie czas szalonej ręki;-)Sama się przekonasz co to znaczy kochana, na bank będziesz wiedziała że to TO;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. oj, tak, tak :) takie Maleństwo ma pierwszeństwo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ojeziuuuuuuuuuuuu jaka kruszynka w tym olbrzyyyyyymim wózku:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Łojojoj, co za widok!
    I tak piszesz dosyć często jak na świeżoupieczoną mamuśkę :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ewka nie była taka mała, no way! ;D

    OdpowiedzUsuń
  24. Mój eM czyta, a właściwie podczytuje

    OdpowiedzUsuń
  25. Pakunek wazniejszy niz blogi. ew mozna jednym palcem probowac ;) wszystkie ubranka na poczatku za male, co? a pozniej stopniowo wypelnia te spioszki cialkiem...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Weszłam na jeden blog, potem na kolejny i jeszcze następny, aż w końcu trafiłam tutaj i bardzo mi się spodobało... Piszę to mając przy cycu szkraba o kilka dni starszego od Twojego Synka :) Jeśli pozwolisz, rozgoszczę się u Ciebie (i o ile ten moj mały chłopczyk pozwoli, bo też zna takie sztuczki, jak Juliusz :) ). A jeśli znajdziesz chwilkę, zapraszam do siebie: http://apiatkowy-zakatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. I jak tam, służy Wam rodzicielstwo? :)

    Pozdrawiam!
    battito...

    OdpowiedzUsuń
  29. Jul chyba jest mono absorbujacy, nie martw sie, to z reguły troche sie stabilizuje po pierwszym polroczu ;) tak czy siak czekam na njusy, bo oboje z mezem zamarliscie blogowo, nie dajcie sie Małemu, ja wiem, to oczywiste, ze potrzbuje teraz taty i mamy prawie 24h na dobe... ale troche swojego zycia tez trzeba wyegzekwowac i nie dac sie zawariowac ;)

    OdpowiedzUsuń