wtorek, 2 sierpnia 2011

No to ten tego...
my jedziemy rozpakowywać nasz prezent, bo skurcze już co pięć minut;D
Yyyyy...nooo, lekka masakra ale da się żyć:D
Mamy nadzieję, że to nie fałszywy alarm...
To co, na Julka czekamy:D

Ps. zwierzęce sapanie mnie dopadło ale oddechem przeponowym bym tego nie nazwała:D

47 komentarzy:

  1. To trzymamy kciuki, żeby wszystko poszło dobrze! I czekamy na Julka!

    OdpowiedzUsuń
  2. ojejeku, jejku, powodzenia i do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za wiadomość :) Trzymajcie się dzielnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Julek, czekamy. Daj znać jak już będziesz po tej stronie

    OdpowiedzUsuń
  5. Błagam weź znieczulenie
    I dawaj szybko znać

    OdpowiedzUsuń
  6. No to wracajcie nie inaczej jak z Julkiem;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooo jejku, jejku! Powodzenia!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja życzę aby wszystko szybko się skończyło... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To ci wiadomość! Ale bardziej czekam na wiadomość, ze jesteście już w domu. W trójkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepięknych przeżyć!
    Czekamy tu na Was :D

    OdpowiedzUsuń
  11. o rany Julek :))))) nomen omen :) ja to czytam dopiero w południe dnia następnego to Mały Toruńczyk już pewnie na świecie????

    OdpowiedzUsuń
  12. ooooooo!!!!! czekamy z niecierpliwością:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo...trzymam kciuki z całej siły :) Widzę, że wróciłam akurat na wielkie wydarzenia! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja Żonulla nadal w szpitalu, mnie, niestety, wygnano. Wracam na dzwonka, który oznacza- JULEK SIĘ RODZI!

    Akcja porodowa idzie powoli (pierwsze skurcze ok. 3 rano, a do teraz są ledwie 3cm rozwarcia) i moja bidulka męczy się bardzo. Ale wierzę, że da sobie radę, nawet jak ona sama ma wątpliwości. Kobita jest ze stali normalnie!
    Na razie świeciłem bezużytecznością, ale może w II fazie porodu będzie lepiej.

    Pozdrawiam wszystkich- trzymajcie za nas kciuki- nadal!

    I dziękuję za miłe słowa i oczekiwanie- w imieniu swoim i żony.

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę o was ciepło. To wasz wielki dzień!

    OdpowiedzUsuń
  16. Oby wszystko poszło po Waszej myśli, czekamy na wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamietam jak rok temu przezywałam narodziny syna kolezanki, chyba nawet bardziej niz narodziny mojej corki kotre nastapily 1,5mca pozniej ;) Zez, badz dzielna! Duuuuuuuuuuuuuzoooo MOCY zycze!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem tu dopiero drugi raz, ale widzę, że trafiłam na dobry moment. :) Dobrego porodu życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Już pewnie razem :) ... dajcie znać szybciorem co z lokatorem! Jak poszła przeprowadzka? ...Aj ... nacieszcie się sobą - my poczekamy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja już umieram z ciekawości... Cały czas myślę czy już jesteście razem... Mam nadzieję, że wszystko poszło dobrze i Wasz ukochany Julek jest już z Wami :) Czekam na wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jupiiii!!! :D

    battito...się cieszy i czeka na wieści :)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Udało się- Juliusz jak na Cezara, tj. cesarza przystało, wyszedł po cesarsku :).
    Poród, trwał w sumie ok. 34 godziny i mógłby pewnie jeszcze trwać i trwać, ale w końcu trafił się litościwy lekarz.
    Julek jest wypaśny i w ogóle nie wygląda jak potworek. Nie płacze i ogólnie rządzi na dzielni ;P.

    Obecnie, z ciężkim żalem, zostawiłem żonę w szpitalu i wróciłem do gorszego dziecka, tj. spasionego kota, który stęsknił się bardziej za karmą niż za nami ;].

    Jutro będę mógł spiknąć się z Julkiem i Emilką dopiero po 13, bo od tej są przyjęcia. Mam nadzieję, że dożyję.

    Jeśli chodzi o pracę, to oczywiście Julek pokrzyżował maksymalnie wszystkie moje plany i urodził się akurat w czasie, gdy odbywało się moje pierwsze-jedyne-w-swoim-rodzaju przesunięte na późniejszą datę spotkanie. Ale i tak było warto to przegapić, tym bardziej, że moi przełożeni wykazali się w tej kwestii wielką wyrozumiałością.

    Ogólnie- jest wypas.
    :)

    Dzięki wszystkim!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Puk, puk. Nie przeszkadzam? Ja chwilowo nie na temat. Pozwoliłam sobie nominować Cię w zabawie One Lovely Blog Awards. O tutaj: http://kochaniezalozbloga.blogspot.com/2011/08/zostaam-wyrozniona-ha-czyli-one-lowely.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratulacje!!!!
    czułam, że będzie cesarka.. Toć przecież Emilka drobna jest (jak ja:D)..szkoda, że tak długo zwlekano... eh..polska rzeczywistość...
    Koniecznie pozdrów Żonkę i synka od Okruszków. Cały czas o Was myślałam:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Biedna, że tak długo się musiała męczyc... Ale całe szczęście Julek jest już z Wami :) Jeszcze raz gratulacje! Ciekawe, jak Nicnierób zareaguje na Maluszka ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Julinka witamy na świecie a dumnym rodzicom Gratulujemy :)
    http://witaaminkaa.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  27. witamy na świecie. tyle godzin... dzielna mama:)

    OdpowiedzUsuń
  28. matko... i córko... :( Zez moje szczere gratulacje! ale tak mi Cie szkoda, mam nadzieje, ze te 34 godziny nie zabiły w Tobie całej radosci z przyjscia na swiat Juliana! Trzymaj sie kochana dzielnie! p.s. ja przezylam identyczny porod rok temu i po dzis dzien nie mam ochoty do tego wracac ;/

    OdpowiedzUsuń
  29. no to pięknie! gratulacje, właśnie u męża przeczytałam co i jak!

    OdpowiedzUsuń
  30. Żona upoważniła mnie do podziękowania wszystkim w jej imieniu i uroczystego zobiecankowania, że odpowie na posty gdy tylko do mnie wróci w domowe pielesze :).

    OdpowiedzUsuń
  31. Szczerze cieszę się razem z Wami!
    Cudnie!
    Dużo radości, spokoju i w ogóle wszystkiego
    :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Aaa o matko aż się wzruszyłam! o_O
    Niesamowite jest to, że dzielicie się tymi emocjami z nami...

    Gratuluję z całego serca! i czekam na pierwsze foty! ♥
    Syry obiwiązkowo! :D

    buziole

    OdpowiedzUsuń
  33. GRATULACJE i jak ja zazdroszcze cesarki.

    OdpowiedzUsuń
  34. No i jak tu na urlop spokojnie iść. Ledwo człowiek z oka spuści, a tu już taka afera od razu!;-)A ja w błogiej niezwiadomości flądrę w tym czasie wcinałam smażoną. Może i dobrze w sumie, bo chyba bym z przejęcia nic przełknąć nie zdołała. Witaj w naszym zacnym gronie mam zakochanych w swoich pisklakach. No i łap szybki oddech, bo zaczyna się jaaaaaaaaaaaazdaaaaaaaaaaa. Najlepsza na świecie!

    OdpowiedzUsuń
  35. zezulllllllllllko! gratuluje synka!! strasznie się namęczyłaś :( mam nadzieje, że dobrze się czujesz i dajesz rade z trudnymi początkami :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dziękuję WSZYSTKIM za komentarze:D
    I witamy stałych i nowych Bywalców:D

    OdpowiedzUsuń