czwartek, 13 października 2011

Bez wizyty pediatry się nie obyło, ale już wychodzimy na prostą.

Ps. Kiedyś myslałam, że opiekując się dzieckiem, rutyna to standard...
a ona tylko u Nicnieroba:D



14 komentarzy:

  1. haha jakie łapy. Julo wracaj szybko do zdrowia !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, prosta mile widziana :) zanim na horyzoncie pojawi się jakiś zakręcik :)

    kopytka Nicnieroba ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. ha, rutyna :) ja jak tylko się do czegoś przyzwyczaję to zaraz zaskakuje mnie to, że już następnego dnia jest zupełnie inaczej

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałabym czasem doświadczyć takiej rutyny jak Nicnierób ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaa Memory! Przypomniałaś mi o tej grze!
    W mej młodości albo raczej małolatości haha, kiedy nie było pieniędzy, to się samemu robiło tą grę! I przy robieniu, i przy graniu ubaw był niesamowity! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A zrobię! No wezmę i zrobię! I będziemy grać :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe, fragment kociego korpusu interesujący ;-)

    I jakie piękne masz maleństwo :-)

    Pozdrawiamy! M&M

    OdpowiedzUsuń
  8. rutyna? a co to? nowe zwierzątko macie i RUtyna nazwaliście? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham kociszony, i łapki tylnie też!:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszyscy o kocie, a tu przecież Tata poeta na zdjęciu :) śmiem zauważyć, że ładnie się prezentują :P

    OdpowiedzUsuń
  11. ha ha ha ha ha ha :)
    sliczne łapki ma ten Twój nicnierób!!
    miłość Tatowa pięknie ujęta!
    pozdrawiam,
    Asia
    www.zosiabernasinska.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasem zazdroszczę Nicnierobowi... A gdy już myślę, że rutyna do nas "przybyła", to od razu mój Mały mnie z błędu wyprowadza ;/

    OdpowiedzUsuń