poniedziałek, 24 października 2011

Godzina 23.36.
Myśl o śnie pojawia się tylko z rozsądku- bo niby lepiej wypoczętym być, skoro nie wiadomo jak będzie wyglądał kolejny dzień.
Wieczory wyglądają "podobnie", Wyczekiwane są, oj wyczekiwane. Julo obowiązkowo ląduje w łóżeczku o 19 (góra 19.30). Potem kilka podejść z poszukiwaniem smoczka w tytule, przekręcania na drugi bok, przykrywaniu natrętnie odkrywanych nóżek.
I przychodzi...przychodzi czas kiedy zasiadamy, każdy do swojego. To są nasze chwile "sprzed". Czas tylko dla nas, czas tylko dla egoistycznego "ja". Wydawałoby się, że po takim wydłużeniu dnia, człowiek bardziej zmęczony, ale nic bardziej mylnego. To takie ładowanie baterii, gdzie mimo 4 godzin snu czujemy się jak nowo narodzeni.
I nie wstydzę się przyznać, że brakuje mi wielu rzeczy z "dawnego życia". Żaden strach mnie nie ogarnia, że ktoś pomyśli, że to nie po matkowemu jest. Bo Synulo zrozumie, że pomimo ogromnej miłości, człowiekowi potrzebne jest również poczucie wolności i własnej niezależności.

34 komentarze:

  1. aaaaaamen :) bo poświęcanie się innym - w tym dziecku - choć z natury rzeczy daje też dużą satysfakcję i radość, to jednak nic tak nie ładuje energii, jak egoistycznych chwil kilka poświęconych sobie - które, jak się okazuje, zawsze można wygospodarować... też mam dylematy - iść spać, czy nie iść, będę wyspana czy nie, ale droższy mi jest ten czas, co to go zatrzymać na chwilę mogę dla samej siebie, zanim popłynie do przodu! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko - może to wyświechtany frazes - ale prawdziwy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak tak... co wieczór ten sam dylemat - wyspać się, czy mieć chwilę tylko dla siebie (godz. 0:13 a ja nie śpię). Mi też brakuje dużo rzeczy "sprzed". Ale ileż nowych rzeczy mam teraz - szok.

    OdpowiedzUsuń
  4. dołączam się do zdania Dag. Poza tym Julcio też potrzebuje mieć chwile dla siebie zarówno jak rodzice :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chwila spokoju dla siebie, wśród gonitwy po całym dniu to balsam dla duszy. Gdy dzieci śpią, można delektować się kojącą ciszą.
    To jest ważne, i potrzebne:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam taki spiworek dla mego bobo i polecam go na nieodkopywanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja droga, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to napisałaś:) ja już dawno chciałam, ale myślę sobie.. czy ja jestem wyrodną matką, że cieszą mnie te chwile tylko dla mnie, że ich wyczekuję i potrzebuję:) i o dziwooo, mimo wczesnego wstawania, mimo całego dnia bez jednej choćby drzemki na fuul obrotach, wieczorem też dostaję powera:))) nie przeraża mnie nawet to, że dwie godziny po tym, jak się położę, Okruch będzie chciał jeść:)
    Aż dziw bierze, ile my matki mamy wspólnego:)

    OdpowiedzUsuń
  8. jakże prawdziwe i WAŻNE co napisałaś! :)
    pozdrawiam,
    Asia, mama Zosi

    OdpowiedzUsuń
  9. szczęśliwa mama to zadowolona mama czasami trzeba gdzieś wyjść samej zrobić tylko coś dla siebie bo inaczej się nie da... Musisz być szczęśliwą mamą żeby dziecko też było szczęśliwe
    http://catherineioliv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja jestem super wyrodna, bo zostawiam mojego 8-tygodniowego synka z moimi rodzicami i jadę z mężem na kilka dni do spa nad morzem. Chcę odespać, odstresować się, odpocząć od płaczu, pobyć sam na sam i zatęsknić za dzieckiem. Nie wstydzę się tego, to że mam dziecko nie znaczy że nie mam prawa dbać o swoje przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ty to robisz, że Julo zasypia o 19? ja tak fajnie nie mam a może poprostu nie znam jeszcze sposobu:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mary- po prostu zawsze tak Go kładliśmy spać:) Staramy się trzymać stałych pór też w ciągu dnia, ale z tym rożnie bywa:)

    OdpowiedzUsuń
  13. my także trzymamy się stałej pory kąpieli i spania a Julka ciągle zasypia o 21.30

    OdpowiedzUsuń
  14. heheh no tak tylko czemu tak późno...Ja wieczorkami siedze i mysle co by tu swojego zrobic zeby troche zarobic:) Wlasny mały biznesik... brak weny

    OdpowiedzUsuń
  15. Mary- no to macie też stałą porę zasypiania, tylko inną:D
    A od czego to tak naprawdę zależy? Nie mam pojęcia, początkująca i ciemna jestem:D

    OdpowiedzUsuń
  16. A to pracować się da. Ja kładę Jula gdzieś niedaleko, co by Jego oczęta mogły dostrzec matulę i robię swoje. Może nie ma zasady, że każdego dnia da się tak zrobić, ale nie jest źle:)

    OdpowiedzUsuń
  17. a Julo jak zaśnie o 19 to do ktorej spi?

    OdpowiedzUsuń
  18. Budzi się różnie- między 24 a 1 na kolację- serwowaną przez męża:D Potem wstaje koło 4.30-5 na wczesne śniadanie-serwowane przeze mnie:D A na właściwe śniadanie wstaje o 8.20:D Nawet staram się Go troszkę wybudzić jak chce spać dłużej, bo nie chcę żeby się nam drzemki kolejne poprzestawiały- ale tak jak pisałam, różnie to bywa:D np. mam lenia i myślę sobie: aaaaa niech śpi:D a potem cały dzień rozwalony:D

    OdpowiedzUsuń
  19. to widze rytuał dnia zachowany:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rytuał drzemek:D Bo tak starannie godzin posiłków nie przestrzegamy- tak plus minus, no a że z drzemkami wiąże się wolny czas, to i pilnujemy ich:D

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas też ta kąpiel i wieczór wyczekane :P a potem ja w blogi, a mąż ("w nogi" by się rymowało :P) w świat gier :) ale mam czasem takie akcje, że mam ochotę go przytulić i siedzę i dumam "obudź się, obudź" :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ehhhhh i znów myśli wyjęte, ba!nawet uczucia!Duszo bratnia...

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja na kopanie zakładam na stopule skarpetki, kombinezoniki niezalecane bo nóżki spętane i fikać nie może dziecinka, tak słyszałam
    A napisz jeszcze jakie masz pory tych drzemek, ile w ciągu dnia i w jakich godzinach? I ile śpi naraz?

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziewczyny- no coś czułam, że zrozumiecie;)

    Koza- pory nocne opisałam powyżej:) a w dzień Jul ma drzemkę około 9.30 taką półgodzinną. Potem o 11 zasypia na około 3-4 godziny(częściej na 3). Potem od 16 do 17 śpi. I po przebudzeniu i zabawach zaczyna się pora nocna, czyli od 19:)
    Wszystko podaje plus minus:)

    OdpowiedzUsuń
  25. A. No i u mnie na przedłużenie drzemki działa przełożenie Jula na drugi bok, lub położenie na brzuszku-ogólnie zmiana pozycji. Czasem nawet daję mu troszkę mleka jak się zaczyna przebudzać (byle nie na śpiocha) i dalej zasypia. Tak udaje nam się dobić do owych 4 godzin, bo i wygodnie i brzucho pełny:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Popieram :) u nas stałe pory niby są, ale to ząbek, to szczepienie i nam się odrobinę rozwala, ale zawsze jakiś rytm jest zachowany, a zasypia około 20, za to w ciągu dnia 3 około godzinne drzemki i pobudka o 5.40... plus minus pół godziny. Da się przyzwyczaić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. Stare nie wróci. Może być tylko Nowa Wersja Starego. I tego się trzymam :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj no Stara... Jesli jest tu jakas ktora nie zczai co mialas na mysli to musi niezdrowo i nierówno pod czacha :P W koncu nie od dzis wiadomo ze dzieci sa najbardziej kochane jak spią i nie wołaja jesc. I nie ma sie tu co wczuwac i analizowac. Rodzice to tez ludzie i tez musza zyc... jakos ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzięki za przypomnienie, jak to z niemowlęciem 24/24 być. Odwrotu nie mam, ale docenię te jeszcze niespełna 2 mc wolności. Jak tak czytam komentarze to niektóre odczucia, jakby z serca maminego mojego wyjęte - normalnie same bratnie dusze u Ciebie Zezulko!:)

    OdpowiedzUsuń
  30. U nas jest prawie identycznie :-) Nasz Ślimak ma 8 tygodni, kładziemy go spać 19.30-20.00, potem butla ok. 1.00, następna 0 4 i 8. Pierwsza drzemka dzienna po 9 - po porannej zabawie, przy czym rano młody jest tak uprzejmy że bawi się sam (na leżaczku albo macie), a my możemy spokojnie zjeść śniadanie, długa drzemka ok. 12 - spacer lub werandowanie, i popołudniowa ok. 17-18 w chuście (noszę go w chuście bo po południu jest wyraźnie zmęczony nadmiarem bodźców i marudny, a w chuście świetnie się wycisza - chyba też trochę rekompensuje mu to brak cyca). Zasypia w tej chuście tak mocno że ja mogę spokojnie powiesić pranie, przeładować zmywarkę, nic mu nie przeszkadza. Z tej drzemki czasem go wybudzamy żeby się zdążył trochę zmęczyć przed kąpielą, nawet jak się wtedy rozpłacze to uspokaja się w kąpieli którą uwielbia :-)

    OdpowiedzUsuń
  31. P.S. Wszystko się wyregulowało po wprowadzeniu mm, wcześniej przy piersi był totalny chaos - nigdy nie wiedziałam ile Jasiek zjadł i kiedy faktycznie płacze z głodu. Ale ja nigdy nie chciałam karmić piersią, zmuszałam się przez miesiąc potem z ulgą przeszłam na mm, jak ręką odjął skończyły się problemy z brzuszkiem i skórą, młody jest zdrowy i zadowolony :-)

    OdpowiedzUsuń
  32. Yhy...
    Kurde, ja powiem Ci, że jakoś nie zauważyłam u mojego takich prawidłowości..?
    W nocy butla koło 1 (ale daje mu wode przegotowaną, lekarka zaleciła, że w ciągu nocy przy jego 4,5 msc powinna byc ok 6 godzinna przerwa w podawaniu mleka) i koło 4, potem koło 7 już mleko, a potem to tak różnie.. Myślałam, że zaletą będzie (jedyną, bo jak wiesz bardzo chciałam cyckiem cały czas) regularność, 180ml i z głowy i za 3, 4 godziny kolejna porcja a tu dupa blada, raz 30 ml raz 230..? Ale fajnie poczytać jak to jest u innych mamuń! Buśki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  33. Koza- my wprowadzamy MM- tak dwie porcje na dzień a pozostałe 5-6porcji mojego mleka. Z tym, że moja "prawica" od dwóch dni szwankuje i właśnie owe 30-40 ml tylko jest:/ Za to lewica spisuje się na medal:D

    OdpowiedzUsuń