sobota, 1 października 2011

Kto brzydliwy niech nie czyta.

No!
Niektórzy odnotowują tak piękne fakty jak: 
-dwie kreski na teście- kurde, my w euforii zapomnieliśmy o dacie:/
- pierwsze ruchy dziecka- ja pamiętam jedynie, że to było w 18-tym tygodniu. Wiecie, panika
z niewiedzy czy to Dzidź tak kopie, czy kota połknęłam* ???
- pierwsze usg- dzięki Bogu mam wydruk ze zdjęciem, bo bez tego też by nam umknęło:/
Tak więc!
Postanawiam nadrobić i zacząć odnotowywać doniosłe fakty.
Dziś na tapetę idzie.... pierwsza kupa, która wylądowała na mamie!
A zaczęło się tak.
Dziecię kwęka, wierci się. Myślę: "Ohhhho! Produkcja następuje".
No to hyc Małego na ręce, co by mu szybciej i sprawniej poszło.
No i noooszę, gaadam, dodaję otuchy.
Wiecie, tak się robi jak Synuś kupy od wczoraj zrobić nie może...
Po kilku minutach słychać miliony bąków. Latają w pieluszce jak szalone.
A potem bąki "kaput" i przestają bzyczeć.
Nadchodzi zatem czas przewijania.
Dumna mama leci do przewijaka, gratulując Julowi, że dzielny i w ogóle...
Kładę, zaglądam w pampersa...
A tam tyyycia, no tyciunia kupa. 
Myślę: "Co jest?!"
Spoglądam na bluzkę a moim oczom ukazuje się widok wielkiej, olbrzymiej KUPY, od szyi po pas.
I nie myślcie, że się zezłościłam. Ooooo nieeee...
Matula wciąż chwali Syna, że produkcja była iście piękna.
Także, nie pozostało mi nic innego jak tylko samej się przewinąć i bać buziaka Dzidziowi:D

A Nicnierób na to...

* kobieta w ciąży jest w stanie wszystko zjeść.

Ps. Jak sprać kupę?

21 komentarzy:

  1. hahah skąd ja znam kupki wystrzelone prosto w mamę lub tatę :))))) uwielbiam je i w ogóle każdą :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. heheh fenomen kupy :) u Nas Córa jednocześnie obrzygała tatusia i nakupkała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja takie kupy lądujące na mnie, pościeli, przewijaku mam średnio co dwa trzy dni:D
    szczęśliwie, Okrucha do kup namawiać nie trzeba:P robi je namiętnie, przynajmniej 4 dziennie:/

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja Dama też już zdążyła mnie okupciać, jeśli chodzi o spranie ;) to zaraz poleciałam do łazienki przeprałam plamę szarym mydłem i wrzuciłam do pralki - zeszło :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ się uśmiałam:)

    jak sprać? ja zazwyczaj najpierw spłukiwałam pozostałości pod bieżącą wodą, potem na chwilkę do miski z dodatkiem proszku lub płynu i schodziło.A jeśli nie chcesz prać ręcznie, to po namoczeniu wrzuć do pralki (chociaż na jedną bluzkę to chyba szkoda pralki uruchamiać), na pewno zadziała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Obrzydliwa jestem ale czytało się sympatycznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie. Nicnierób zapewne obmyśla plan, kiedy ma zrobić Ci podobną niespodziankę co Synuś:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aaaaaaaaaaaj całe wieki no całe wieki u Ciebie nie byłam! a tu tyle nowych fot! o_O

    Powiem jedno- szacun i rispekt za obłędne śpiochy(każde bez wyjątku)! :)

    Ja tam się nie brzydzę dopóki sama tej kupy nie mam na swoim ciele ahaha
    aczkolwiek istnieje szansa że kiedyś się to zmieni ;)


    buziole kochana! trzymajcie się ciepło! i ucałuj Nicnieroba :D

    OdpowiedzUsuń
  9. unas kupu potrafią i przodem i tylem papmersa się wylać (jednocześnie!!!) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. my dostaliśmy takie albumy dla dzieciaków gdzie wkleja się różne okolicznościowe zdjęcia, robi odciski stóp itd. No i między innymi trzeba wpisać kiedy pierwsze ruchy w brzuchu, kiedy pierwsze uśmiechy prawdziwe, jakie prezenty itd. Ciężko jest to sobie przypomnieć i chyba będę musiała puścić wodze fantazji.
    Pierwszej kupy na sobie jeszcze nie doświadczyłam. Ale znając zdolności męskie, przyjdzie i na to pora :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No i dokonała się inicjacja! Któraż matka nie poznała czym jest kupa na jej własnym ciele?

    OdpowiedzUsuń
  12. hahaha..ale się uśmiałam :)))) Mnie na razie zaszczyt bycia obkupaną nie dotknął - tylko dumna babcia się załapała i tatuś... częściowo. Czyli wielka przygoda jeszcze przede mną. Ale ze śpioszek już spierałam więc mogę się pomądrzyć. Spłukać części stałe-namoczyć-wyprać. Co ważne - nie czekać, bo im dłużej tym trudniej.

    OdpowiedzUsuń
  13. A my dziś mięliśmy akcję 'kupa = termometr".. niefajne takie:( jak dziecinka wykupkać się nie może.. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. aaa, rocznica kupy, to dobre :)))) a co?!

    OdpowiedzUsuń
  15. nasza Alka kiedyś zrobiła kupę tacie wprost na rękę podczas przewijania :D

    OdpowiedzUsuń
  16. plamy z kupy są magiczne:-) gdyż po wyjeciu z pralki nadal są a po wyschnieciu rzeczy już ich nie widać:-)))

    OdpowiedzUsuń
  17. hehe ja jeszcze takiej rocznicy nie mam, ale moja Mama ma :D było to dokładnie w 3 dobie życia Bartka :D hehe pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Raszko potrafi szczelac z tyłeczka na odelgłośc

    OdpowiedzUsuń
  19. Spłukuję kupke pod kranem, wkładam do miski, posypuję proszkiem, zalewam wrzątkiem (kupa przez czary mary znika sama) :) i albo piorę w ręku albo wrzucam do pralki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie no jasna sprawa, że za kupę, gdziekolwiek wylądowaną złościć się po prostu nie da, bo kupa dziecięcia to sprawa zaiste cudowna, wspaniała i ogólnie wyczekiwana!I tak!Przyznam sie tu i teraz, że kupy Synowca swego kocham dozgonnie!
    Nawet jak nie wiadomo skąd, gdzie i kiedy na ogonie psim zostanie ujawniona, na ścianie, drzwiach i ... telewizora ekranie;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja debiut w roli pieluchy miałam już na początku i to z własnej nieprzymuszonej głupoty ;p Zachciało mi się zabawy w Anne Geddes i ćwiczyć postanowiłam na dzieciu mym. Rozebrałam do golaska, wsadziłam do koszyka, żeby na zdjęciu uwiecznić, a dzieć w ryk, więc wyjęłam na cyca, przykryłam kocykiem, coby nie zmarzł, ale od dołu nie zabezpieczyłam... I w ten o to sposób sama sobie zgotowałam los olanej i nie tylko matki ;)


    Ps. Jeśli chodzi o pranie, ja skorzystałam z rad konkursowych na blogu Hafiji (chyba tak to się odmienia?)i namoczyłam na godzinę w wodzie z płynem do zmywania, a potem uprałam w pralce i wszystko pięknie zeszło :)

    OdpowiedzUsuń