poniedziałek, 17 października 2011

 2 miesiące.
Tyle potrzebowaliśmy aby ogarnąć siebie i naszą przestrzeń.
Łudziliśmy się, że pójdzie szybciej, że od razu na drugi dzień po przekroczeniu progu z Pakunkiem, będziemy żyć tak jak przed ( pojęcie iście abstrakcyjne) pojawieniem się Pana J.
No szło troszkę wolniej:D
Ale się da. 
Po ciężkich bojach, po próbach wydrapania choć odrobiny czasu dla siebie, stwierdzamy, że wychodzimy na prostą!
Każdy ma coś swojego. Może to nie od razu lawina godzin z własnym hobby, ale dobre i parę chwil- chciwi nie jesteśmy:D I choć bywają dni, że raz jedno, raz drugie, próbuje podstępnie zagarnąć troszkę więcej dla siebie, to po "konwersacji" (hola hola!;)), udaje się dojść do ładu i składu z tym naszym życiem. Ale nie myślcie, że tylko różowo jest- ooo nieeee:D Bywaj i cięższe chwile. Wyganiamy się wtedy na spacery, co by móc pobyć sam na sam ze sobą. Ale tak jak pisałam jednej z Was;) chyba muszę znaleźć jakieś inne rozwiązanie, bo ten mój Luby to (za przeproszeniem) zapierdziela z wózkiem po osiedlu jak mały motorek i wraca po 30 minutach:D
Na obecną chwilę Krystian ma swoje sesje, ja mam swoje muzea. Mężu ma swoje próby, a ja swoje ilustracje.
I niech tak zostanie, bo jak komuś zapał spadnie, to będziemy musieli inaczej porozmawiać:D

Ps. Dni z chęcią "wychodzę i nie wracam" też miewamy;)
A co się będziemy!
:D

26 komentarzy:

  1. jednym słowem wszystko w normie, jak w każdej famili :D
    pozdrawiam!
    Asia, mama Zosia
    www.zosiabernasinska.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie że ławo nie jest, ale jeśli nie znajdzie się chociażby chwili dla siebie, to nie da się być dobra mamą/tatem. Choć kocham te moje brzydale nad życie to czasami potrzebuję odskoczni i chwili ciszy sam na sam ze sobą. Wtedy sięgam po książkę, druty lub szydełko :) i nawet kilka minut sprawia że się resetuję i zaczynam tęsknić za synkami

    OdpowiedzUsuń
  3. pięknie jest odpocząć od dziecka :) i pięknie potem do niego wracać.

    OdpowiedzUsuń
  4. wiedziałam, że w kryje się w Tobie jakaś zdolniacha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie piękne szkice! Ja też coś czułam, że w tobie jakiś artysta drzemie :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Te wszystkie emocje nie są mi obce :). Też się zachwycam rysunkami! Łyk kawusi za wasze zdrowie fizyczne i ten, tego psychiczne ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. świeta prawda. Kocham swsojego synka, ale dla swojego zdrowia psychicznego, muszę mieć choć pół godzinki dla siebie...

    OdpowiedzUsuń
  8. oł je. popełniłaś ten wpis jednak (a ja jeszcze nie :)), tak z delikatnością swoją, ale popełniłaś :)
    wiwat mamy, których świat to nie tylko dziecko! wiwat dzieci szczęśliwych mam! wiwat my! :D
    ściskamy! ściskamy! ściskamy!

    PS jak jest bardzo źle to mówię M., że ma nie wracać wcześniej, niż za 3 godziny :D i chyba jestem groźna, bo wracają wedle moich ustaleń :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Olga- a mi ciągle, od kilku dni, w głowie pytanie, jak ten M. Olgi ma na imię?:D

    OdpowiedzUsuń
  10. no, to i tak szybko się ogarneliście :) U nas to trwa dłuzej i idzie znacznie wolniej, bo Małż po pracy ma czasu co kot napłakał... więc w większości jesteśmy we dwie :) Ale udaje się, czasem nawet dwa, trzy razy w tygodniu... a innym razem wcale. Wszędzie ta sama norma :)

    OdpowiedzUsuń
  11. świat, który dobrze pamiętam :) hm...Zo już nie taka mała, sama się umie sobą zając a ja wciąż gnam, by miec choćby te 30 minut dla siebie, tylko dla siebie

    OdpowiedzUsuń
  12. grunt, że nie jesteście chciwi;)

    toż to ja nie wiedziałam, że Ty taki talent w sobie skrywasz - brawo!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam nowe hobby ;) i nie narzekam :D przewijanie ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. no Michał mu na imię, Michał :) już się nie męcz dziewojo, daj odpocząć biednej głowie (mało masz na niej?!) :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam wczoraj cały dzień poza domem na uczelni i co? I mało mi! Wyrodna jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ilustracje są fantastyczne !
    Dobrze, że znajdujecie choć chwilkę tylko dla siebie, a czy dla siebie nawzajem też ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. ciekawe, ile nam zejdzie... :)
    ps. czekam na sweterki :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Strasznie lubię Cię czytać;-)A posty są czasem niebywale na czasie;-)Całusek!

    OdpowiedzUsuń
  19. Troszkę zazdroszczę tego uporządkowania. U nas tak różowo nie jest - spacery tylko ze mną, bo cycowy alert się załącza (choć dziś był mały przełom). Mały spi tylko u mnie na cycu, więc nic zrobić nie mogę, a kiedy mąż wraca nadrabiam, co się da... Czasem uda mi się na pół godziny zamknąć w łazience - istny raj dla sterroryzowanej matki ;p A tak marzy mi się odrobina wolności :)
    Rysunki są super :) Te z bloga Twojego Męża, to też Twoje dzieło?

    OdpowiedzUsuń
  20. a.pe- tak, moje;)
    Co do różowości- to właśnie zawsze tak nie jest, chcąc nie chcąc pojawia się "zmęczenie materiału";)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale, jak materiał odpocznie to jakaż satysfakcja i ochota na dalsze męki :) A szkice niesamowite - wszyscy wkoło utalentowani widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspaniale wspaniale! Aż mi serce podskoczyło na samą myśl, że masz "czas tylko dla siebie"!
    Jak najwięcej Ci go życzę :*

    OdpowiedzUsuń