środa, 5 października 2011

Skuś Baba Dziada na Potworę.

Potwora już stoi pod drzwiami. Łypie jeszcze na nas i jakoś tak pół na pół w decyzji:
"wyleźć czy nie wyleźć?"
Potwory zawsze takie nieogarnięte:/
Jestem dumna z Julka, dzielnie znosi obecność niechcianego gościa. I mimo czerwonych oczek od kataru, ciężkiego oddechu, to i tak na widok krowy grzechotki się uśmiecha:D
Móóóóój Ci On:D:D:D

14 komentarzy:

  1. jaki dzielny Julek - brawo, mam nadzieję że choroba szybko minie

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzielny chłopak :) A jaki uroczy :) A Potwora niech już wam da spokój i spada !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedactwo małe. Bądźcie dzielni! :*
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Potwory niestety rzecz jasna, jesienną porą pokazywać się raczą i się raczą najchętniej maluchami naszymi lecz biada im oj biada…
    Potworo, tak do Ciebie ta mowa!!! WYNOCHA!!!!

    PS:Pomogło?
    :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Turkolandia, Turkolandia- prawiem rok na Cię czekała:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Julu :( my też się męczymy z noskiem :( Zdrowia !

    OdpowiedzUsuń
  7. Krowa jest ulubienicą? :) u nas żabcia była :)
    zdrowia życzę i tradycyjnie zachwycam się outfitem :) cudo!

    PS odnotowałam koszulkę in the jungle! Ewka się z nią minęła rozmiarem i zdaje się, że Jul też :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozytyw w tym negatywie taki, że organizm Jula zapamięta potworę i następnym razem do siebie potwory tak łatwo nie wpuści.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze tylko troszkę i skończy się męczarnia. Wszystkie potwory prędzej czy później giną :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że Potwora już wie, że nie ma czego u Was szukać...
    Julo cudny na tych zdjęciach (jak zwykle zresztą ;))

    OdpowiedzUsuń