poniedziałek, 24 października 2011

A skoro się już nauczył dźwigać głowę, skoro trafia łapką do buzi...
To po co spać?
Toć obgadać wszystkie sprawy lepiej ze zwierzami z ochraniacza. Toć wyciągnąć smoczka
(razy tysiąc), z buzi i zawołać mamę, co by pomogła go później znaleźć w pieleszach.
Oj tyleż innych rzeczy do roboty, więc i spanie w odstawce.
No to się bawimy:D I cudnie jest ale...
niech no tylko tato wróci z pracy, to już w drzwiach dostanie Synulę:D

12 komentarzy:

  1. Ja tak sobie myślę, że dzieci wraz z nabywaniem umiejętności wyjmowania smoków z buzi powinny uczyć się od razu trafiać nimi z powrotem. Jak by było pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha uśmiałam się, bo mogłabym się pod tym podpisać. u nas podobnie :) pozdrawiamy !

    OdpowiedzUsuń
  3. Normalnie mamy tak samo :D . Dumny Ojciec właśni bawi syna :).

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe...z mojego ogródka normalnie :D

    OdpowiedzUsuń
  5. haha a skąd ja to znam :D ! Uwielbiam Jula ! Pozwolę sobie przesłać mu buziaka w tą uroczą dzielnie podniesioną główkę !:*

    OdpowiedzUsuń
  6. To ja się jeno uśmiechnę;-)i pozdrowię ciepło hahaha;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale bystry chłop z niego będzie, widać już ten błysk w oku

    OdpowiedzUsuń
  8. he he he he a tata pewnie jak na skrzydlach do domu pzryleci i o niczym innym nie marzy, jak tylko malizne wziasc w tatowe ramiona i tak aż do wieczora ;)
    pozdrawiam serdecznie,
    Asia, mama Zosi

    OdpowiedzUsuń
  9. Śliczny :) Nasz smoka nie chce i nie ma, że boli, z drugiej strony problemu z odzwyczajaniem nie będzie, a ostatnio moja bluzka bdb działa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bo zajmowanie sie dzieciem to zarabiscie ciezka harówa... na szczescie wiekoszosc dzieci ma mame i tate, wiec harowa dzieli sie na poł! ufff:]

    OdpowiedzUsuń