sobota, 3 grudnia 2011

Sprawcy.

Już, gdy Jul okupował mój brzuch, padło postanowienie, że zabawek jak najmniej, a jeśli już, to mają być przemyślane. Zatem stosów u nas nie uraczycie. A te, które Jul dzierży w dłoni w ciągu dnia, są sprawcami okrzyków i śmiechów nie z tej ziemi.
No dobrze...czasem ryczy, gdy nie udaje mu się ich wepchnąć w całości do buzi:]
No bo co mu będą tu jakieś zabawki podskakiwać?!
Hm, hm. No i ten tego... Synulo tak piszczy w trakcie tarmoszenia książeczki, że czasem wprowadzamy szlaban na zabawę, w obawie o Jego głos:]

___________________________

Jul- nie do kupienia
Bodziak- wyłowiony na necie, z drugiej ręki
Książeczka- TU

30 komentarzy:

  1. Mina na tym pierwszym "kolażu" jest po prostu obłędna! Ten strach w oczach! ahahha ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. tez nam się marzą ich zabawki ale cena nas zniechęca (na razie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie! Co jest z tymi dziećmi, że cały świat chcą zmieścić w takiej małej buzi :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja paskudna matka wyrodna zasypuję dziecko zabawkami :) Mamy całe pudło a mikołajki i gwiazdka za pasem więc będzie więcej. Jak byłam mała to nie było tylu zabawek co teraz i chcę z dzieckiem nadrobić :P

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też nie jestem zwolenniczką stosów bezsensownych zabawek i raczej będę się tego trzymać :) Życie i tak pokazuje, że najlepsze zabawki to wcale nie grające i piszczące cośtam, tylko zwykłe domowe przedmioty:D

    white&black mnie ciągle korci, ale cenyyyy nie na nauczycielską kieszeń chyba :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też nie umiem się opszeć zabawkom :-) ale white and black sama zrobię :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. zabawki z tej firmy są super tylko cena juz nie niestety

    OdpowiedzUsuń
  8. My też mieliśmy takie postanowienie :) Zaznaczaliśmy wszystkim : jeżeli chcecie coś kupić dla Tymka, to poprosimy książeczki-nie sprawdziło się we wszystkich przypadkach. Potem robiliśmy listy prezentów przy różnych okazjach - połowiczny sukces. Zabawek cały pokój, choć wydaje mi się, że o wiele mniej niż u rówieśników T. :) Trzymam kciuki za was!

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialna mina na 2 zdjęciu ! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam postanowienie, że sama zabawek nie lupuje-choc tyle. ALE kupiłam własnorecznie Pana Małpiszona i Pana nr 1, a Kot co chwila przywleka jakies grzechotki. Tylko, ze my na obczyznie i z marszu nie jestesmy na stosy narazeni.
    Jul CUD

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój mały uwielbia jak mu czytam te wierszyki http://bonito.pl/k-66112199-szalony-szczypiorek-i-inne-wierszyki-szczypiace-w-jezorek
    piszzczy, zaśmiewa się i "komentuje", to niezawodny sposób na rozproszenie każdego złego humorku. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Prosimy o podpisywanie się przez Anonimów, ponieważ będzie nam miło gdy będziemy wiedzieć z kim mamy przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ania. Nie mam konta na google ani bloga, dlatego pozwoliłam sobie zamieścić "anonima". A wierszyki naprawdę polecam (mnie poleciła je kuzynka która jest logopedą). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. no i kolejna rzecz na której punkcie zwariowałam :( ale cena mnie sprowadza na ziemię ;( http://sklep.whiteandblack.pl/show_product/kocyk_uch_j Julencjo jak zwykle - boski :D

    OdpowiedzUsuń
  15. a ja to lubię zabawki dzieciom kupować...wiem, wiem, bez sensu, ale może dlatego, że u mnie bardziej niż skromnie w tego typu "dzieła" było. Zawsze zazdrościłam koleżankom i może dlatego chciałabym,żeby moje dzieci zabawki posiadały. Mój synek jest fanem pojazdów wszelkich, córcia jeszcze gusta ma nie sprecyzowane, więc samochodów mamy w domu masę całą w rożnych wzorach, kolorach i gabarytach.

    OdpowiedzUsuń
  16. My mamy matę fisher price dzięki której synek jeszcze przed skończeniem 3 miesięcy nauczył się super chwytać zabawki i takie pozytywki z canpolu które ruszają oczkami - młody je uwielbia i potrafi się w nie wgapiać pół godziny. Poza tym najlepszą zabawką jest głos mamy kiedy czyta wierszyki i jej głupie miny :-D
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  17. Ania- zaintrygowałaś mnie zabawką z ruchomymi oczętami:D Podeślesz link jak one wyglądają?:)

    OdpowiedzUsuń
  18. u nas również umiar w zabawkach...w sumie to nawet czasu na nadmiar by nie było, tyle jest innych interesujących spraw do załatwienia z rodzicami:-)))

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest coś takiego http://canpolbabies.com/pl/produkty/produkt/317-zabawka-z-pozytywka-zwierzyniec-/category:33/page:1
    My mamy takiego pieska tylko białego z czerwonym noskiem i brzuszkiem (kupiony w Realu) - kiedy gra rusza oczkami do góry i na dół. Jeszcze mamy pszczołę ale ona w kółko wygrywa "Panie Janie" - po kwadransie już ma się dość :-). Nie jest to nic wymyślnego ale akurat mój maluch je uwielbia - te zabawki go po prostu hipnotyzują. A w tej książeczce z wierszykami są ilustracje oparte na mocnych kontrastach: biel czerń i żółty/niebieski/zielony - też mały bardzo lubi na nie patrzeć.
    Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  20. Już wyszperałam:D I poczytałam opinie i wszyscy potwierdzają hipnotyzującą moc oczu:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeszcze odnośnie zabawiaczy black&white - my nie mamy takiego cudnego ochraniacza w łóżeczku jak Jul, tylko taki zwykły z allegro w czarne owce na białym tle - i te właśnie owce są słuchaczami codziennego porannego expose mojego Benka :-) wygłaszanego zanim mama raczy się zwlec ze swojego wyrka i zająć obróbką syna.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  22. Ania- wielbię te poranne pogaduchy Jula z samym sobą:D Także wiem o czym mówisz:D I zadziwiające na ile sposobów można powiedzieć "li":D

    OdpowiedzUsuń
  23. Adaś nasz ostatnio gada w łózeczku do miśka którego ma od pierwszego dnia swojego życia - w końcu go raczył zauważyć :)
    Julo ma miny cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  24. fajnie jest podpatrywać co u Was i cieszyć się dosłownie tym co przeżywacie, bo u nas to samo i w podobny sposób, piski, jakieś pojedyncze dźwięki, śmiesznie jest wtedy jak nie wiem. też czasami mnie przeraża jak mój "grizli" mały chce z szybkością błyskawicy włożyć do buzi co mu w ręce wpadnie i problem jak się nie da, a jak się da to nawet nie robi na nim wrażenia, że się posmyra po migdałkach, a mama patrzy na to wszystko czujnym, ale przerażonym okiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojj podziwiam - ja chyba nie będę umiała się powstrzymać przed kupnem coraz to nowych zabawek dla Dzidzi...

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja czasem też muszę zabierać zabawki, które wywołują za dużo emocji. Czasem jest to obłędny pisk, czasem krzyki ze złości, bo się nie mieści do buzi. A Oni już od jakiegoś czasu potrafią głośno protestować kiedy zabiera im się to, czym akurat się bawią. Ech, dorastanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. No ja przyznam się bez bicia, że Antoś już ma górę zabawek wszelakich, choć na raz wszystkich nie dostanie. A książeczki biało-czarne są super, też pewnie taką sobie sprawimy. No i Jul, jak zwykle słodziak mój mały - wzbudza we mnie tysiące pozytywnych emocji - buziaki dla niego mamusiu! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. oj tak - najlepiej caaaałe do buzi wszystko co popadnie! Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  29. ta cała seria czarno-biało-czerwona jest super! też pewnie zakupimy, jak już nasz Pan Syn zagości po drugiej stronie brzucha.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem pod wielkim wrażeniem. Właśnie odkryłam Twojego bloga. Przepiękne zdjęcia. Cudowny synek i te ubranka - zwłaszcza handmade. Wspaniałe! Wielkie, wielkie gratulacje. Na pewno będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń