środa, 25 stycznia 2012

Łaj?

Ja nie wiem jak to się dzieję, ale po każdym karmieniu Jula zastanawiam się, czy szybciej będzie rozebrać Go od stóp do głów i wrzucić ubranka do pralki, czy darować sobie rozbieranie i po prostu do owej wrzucić Go całego???
Jak to jest, że łyżeczka targana jest we wszystkie strony, a jedzenie z niej ląduje WSZĘDZIE tylko nie w buzi?? Że Synulina największą chęć na gadanie ("pfy", "dzzzzz", "iććććććć"-wiecie, to najbardziej siarczyste) ma właśnie w trakcie jedzenie? Jak to się dzieje, że bujanie- a wręcz fryganie, bujaczkiem, to najfajniejsza zabawa właśnie w owej chwili??? Że pielucha wpychana zamaszyście do buźki przez malusie łapki, smakuje wtedy najlepiej??? Że tuż po wypluciu jedzenia, tymi tycimi, wpycha wyplutą papkę do nosa, tylko po to, aby za chwile kichnąć i nakarmić tym samym wszystko/wszystkich dookoła??? 
I nie, nie pokażę Wam zdjęć z tego czasu, bo to wysoce nieetyczne/estetyczne:D
Wolę Jula w tym wydaniu!
Grzeeeeczny Synio, grzeeeecznyyy:D
_________________

Jul- nie do kupienia
Body- z drugiej ręki, wyłowiony z netu
Żmijozwierz- TU

42 komentarze:

  1. ja młodego kąpie po jedzeniu :) bardzo ładnie potem drzema a ja mam czas zresetowac się po tych przeżyciach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hihihi... u nas też jest pożeranie śliniaka, fikanie, badanie łapkami, śpiewanie i gulgotanie z pełną buzią. Bajka!!! A pralka non stop na chodzie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej wszystko przede mną:) A widziałam takie śliniaki z rękawami, dosyć spore są może to choć po części rozwiązałoby problem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę Go karmić na golasa- znaczy się Julo na golasa:D

      Usuń
    2. Haha, już myślałam, że Zeza na golasa :D

      Usuń
    3. Już zaczęłam to sobie wyobrażać :D

      Usuń
  4. My robimy tak.
    DUUUZY ręcznik pod Dzidziola, Duuuuza pielucha naokoło Dzidziola a i tak Duuuuzo zypy jest wszędzie.
    No nic-aby do lata i na golasa w lesie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czysty Julo, grzeczny Julo :)

    A takie "przykarmione" ubranka jak pierzesz? Bo mnie nie zawsze wszystkie przybrudzenia chcą zejść. Niby zakładam taki śliniaczek-kaftanik, ale i tak Amelinda jakimś cudem się upaćka ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu nv d- to nieczytelne napisał Jul:)- namaczam, najlepiej sprawdza się płyn do naczyń:D

      Usuń
  6. no i chyba się złamię i kupię coś z tego black&white bo ta żmija wygląda fajnie... Julo też fajnie ale że nie do kupienia to będę musiała sobie podobnego za jakiś czas zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też jest przebieranie po jedzeniu ;-) i porządne szorowanie ... wszystkiego ;-)

    co do plam u nas sprawdza się Ariel :-) odplamiacz :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. przebrać i cieszyć się ( chwilę po tym jak już się uspokoisz ), ze Syncio samodzielny rośnie i z charakterkiem :)trzymam kciuki za Was oby dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zezullo to moja Elka chyba najbardziej nieetyczna i nieestetyczna :D ... no trudno ... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pomyślałam Was:D I stwierdzam z całą stanowczością, że Elka jest Miszczem jedzenia-nawet upaćkana wygląda bosko!:D

      Usuń
  10. o jakie pingwiny wyczesane :D !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie pomogę, bo moi wyjątkowo porządnie zachowują się przy stole :) Wcześniej jak jeszcze mieli nieskoordynowane ruchy to zakładałam im do karmienia brudego, dyużurnego bodziaka ;) Teraz wystarczą śliniaki.
    A żmijozwierz wymiata. Też chcemy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zezu, zagraj :) http://jesienneurodziny.blogspot.com/2012/01/serialowa-zabawa.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczelebele, my nigdy w takich rzeczach nie braliśmy udziału:D No i wyłamać się nie możemy, toć takie postanowienie było gdy zakładaliśmy bloga;)
      Ale jestem pewna, że zrozumiesz:D

      Usuń
    2. Nie wyłamuj się :) Nie daj się :) Ale foty uświnionego Jula pokaż!

      Usuń
  13. Jestem pewna, że Jul nawet wysmarowany jest boski - pokaż go w wersji hard!

    OdpowiedzUsuń
  14. widzę, że u was też black&white króluje. u nas od dawna już furorę robi czarno-biało-czerwony kwiatek z ochraniacza na łóżeczko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. hahaha ja darowałam sobie już wszelkie ochraniacze bo synek ich nie potrzebuje, za to mama i owszem! Po karmieniu wyglądam gorzej niż on!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. A u nas zaskakująco czysto. Młody paszczę otwiera aż miło, to że lubi sobie pogadać przy gadaniu to fakt. Ostatnio na fali jest "pierdzenie paszczą"

    OdpowiedzUsuń
  17. U nas sprawdzają się śliniaczki z Ikei z rękawkami oo takie: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70179754/. Wtedy żadne Tymkowe wygłupy nam nie straszne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hahahahaha :) Skąd my to z SynAlkiem znamy :) Poczekaj aż sam zacznie jeść ... to rozważysz jeszcze raz karmienie na golasa :) Julo na golaska...... i Ty też :) ps. Dostałaś meila ode mnie? Pisałam na adres, który masz w profilu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękna Żmijka, a i Jul ślicznie wygląda w tych ciuszkach:)

    OdpowiedzUsuń
  20. musisz mieć cierpliwość na medal mamo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Podejdź do tego tak: im więcej radości z jedzenia, tym mniejsze ryzyko wrzodów ;)

    Żmijozwierz i ten kocyk pod Julem - cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  22. oj znamy to znamy.
    uwielbiam to plucie jedzeniem, muszę tylko siebie i Emilię ubrać "roboczo" ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. kurczeeeee, a ja mojego do jedzenia przekonac nie moge... Tylko cyc i basta! Wiele bym dala by juz miec upackanego Antka po pachy. Life is life, a pralka niech chodzi...

    OdpowiedzUsuń
  24. Lu lubi jeść i elegancko je (w końcu to dama;))) ale za to Olaf jadł tak, że kiedyś nawet pastę kawiorową (taką na chlebek) wsmarował sobie w oczy i do nosa:) trochę go piekło, bo to słone:) ale i tak najlepsze było jak zasypiał po jedzeniu w krzesełku wysokim.
    w temacie jedzenia do dziś jest ciężko, śniadanka w szkole nie je, obiadek jak zrobię, to cokolwiek by to nie było jest ble. Może kiedyś wyrośnie z tego....

    pozdrówki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. jestem ciekawa Twoich typów, zapraszam do zabawy :) http://eveleo.blogspot.com/2012/01/znasz-ten-serial.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto przed 30:D- a ja/my. niestety nie uczestniczymy w tego typu "akcjach":D Pliiiissss, mam nadzieję, że zrozumiesz, toć wyłamywać się po roku prowadzenia bloga, nie możemy:D

      Usuń
    2. jasne, rozumiem, ja czasem się wyłamuję :) ale nie namawiam, bo ja uznaję, żeby żyć w zgodzie ze sobą przecież :) całusy dla WAS :D

      Usuń
  26. Ja sobie sprawiłam pralkę, gdzie jeden z programów zwie się: Baby Care - więc chyba będę Wojtula wrzucała całego do niej :P

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam czytać Twojego bloga o Julku :) Przystojniaczek, z niego nie powiem!

    Oby tak dalej, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Dawaj fotkę słodziutkiego brudaska! Przecież wszystko wokół też musi się najeść, by sprawiedliwie było, nie mamusiu?;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Poczekaj aż będzie zagryzał każdy kęs stopami. I to szczególnie po marchewce tej najbardziej pomarańczowej stopy smakują najlepiej:-) wtedy to dopiero będzie łaj:-)))) P.S. My jednak nie mamy pingwinków. Kurki mamy:-)))

    OdpowiedzUsuń
  30. Może by pomógł taki foliowy płaszcz turystyczny? Wszak w rozmiarze xxl nie tylko Jula przykryje, ale i pół mieszkania ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. a ja mam czasem tak, że zostawiam aż wyschnie :) i potem wieczorem do pralki :) po odplamiaczu oczywiście :) ale na ogół faktycznie mierzi mnie papa rozmazana na wszystkim, rozkichana, rozsmarowana w pobliżu i wystrzelona w dal również...

    OdpowiedzUsuń