czwartek, 23 lutego 2012

Miało być...

Miało być Centrum Sztuki...ale że pogoda głowy urywająca Centrum jest, ale domowe.
W szale twórczych działań, Julko okazał się wielce uzdolniony!
Mi najbardziej podoba się ten dynamiczny maziaj na poliku.
To taki maziaj...taki...taki energią bijący!
Dobraaaa, yhmyyyy, taaaak...to teraz niech ktoś do nas wpadnie i przekona Syna
żeby kredkę oddał:/
__________________________

Jul- nie do kupienia
Body- TU

35 komentarzy:

  1. Noooooo ogromny potencjał w tym małym człowieku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha :) Body painting :) Buźka dla Jula!

    OdpowiedzUsuń
  3. mój by się obrzygał - od razu kredkę za głęboko by wsadził - stąd wnioskuję, że w Julu drzemie wrodzony talent, jak od razu wie jak kredką się posługiwać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie zabierzesz albo daj inny kolor ;-) cudny kolorowy Julo :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Może zgodzi się wymianę na inny kolor :) .

    OdpowiedzUsuń
  6. to chyba akwarelowe co się tak ładnie rozmazują :)
    Nie dawaj mu czerwonych bo w nich jest trujący barwnik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, to zwykłe, ale dzięki za cynk co do akwarelowych, bo mamy też;)

      Usuń
  7. Maly Artysta!
    Jego oczka sa po prostu boskie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ajjj Julo Julo! Jak pieknie jest podgladac jak rosnie! Jak moj za dlugie i waskie sie zabiera to sie boje, ze za gleboko wlozy, ale Julo juz wie o co chodzi i tylko smakuje, ze taki smak ma kolor pomaranczowy. Artysta, chyba w mame sie wdal :)

    OdpowiedzUsuń
  9. hahah:D co za tworczosc! ja nie dalam jeszcze kredek ale mysle ze podobnie by sie skonczylo:D ale chyba mu smakuje? takie ma piekne minki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. zasysanie kredki to jest to :) ja właśnie odłożyłam Ewkę i mam nadzieję na chwilę dla siebie, bo wczoraj mi córa poskąpiła :]

    OdpowiedzUsuń
  11. Hehe świetny jest Julo kredkowy pożeracz! Mamy takie same body w wersji "blue" ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. smacznego Julo :) talenty widzę masz po mamie, kredka w dłoń i hola :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Niech przyzna się lepiej ten co Julowi kredkę pokazał :D

    OdpowiedzUsuń
  14. do twarzy mu w pomarańczowym.
    a co to za kredka? świecowa?
    oddał?

    OdpowiedzUsuń
  15. Te dzikie oczy za kredką są fantastyczne :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie tam najbardziej podoba się ten zawijas na nosie :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Julo w pomarańczach...bardzo malownicze ;))))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny Jul, body i maziaj też śliczny, ale czy jemu taka kredka nie zaszkodzi?

    OdpowiedzUsuń
  19. Pozwolisz, że docenię kreskę na nosie. Kąt zarysu przemyślany. Wnioskować można, że autor dzieła przeżywał w danym momencie niezwykłe emocjonalne uniesienie i pragnął się nimi podzielić z odiorcą. Cóż za pociągnięcie kredki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komentarz godny wyśmienitego krytyka sztuki!:D

      Usuń
  20. Tak tak, Juliush (czyt. Dżuljusz- Juliusz jest passe') to prawdziwy Mistrz!
    Malunek zdaje się krzyczeć: "życie, och życie!" i "mój pampers uciska". Wspaniałe!
    Z tego co wiem, miał w planach dużo śmielsze dzieła malowane najprawdziwszą kupą- tak- kupą! (ach, cóż za artyzm!) Niestety jego przyziemni asystenci (mama & tata) pozbawili go możliwości zabłyśnięcia na tym polu.
    Ale... zaczekajmy! Prawdziwy Artysta tak łatwo się nie poddaje!
    Myślę, że Mistrz jeszcze nie raz nas zaskoczy!
    ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. apeluję do asystentów: uwolnijcie kupę! :D

      Usuń
    2. Yyyy może lepiej nie :D. Uwolniłam zupełnie nieświadomie Elkową. Mała zrobiła siku do nocnika, więc pomyślałam "Niech sobie polata i powietrzy :D", więc się działo się. Body painting i kanapa painting. I wietrzenie ... mieszkania.
      Pasja w oczach taka jak U Dżuliusa ;D

      Usuń
    3. Aj coś mi dziś mężu dziwnie zadowolony po mieszkaniu chodził a tu o komentarz chodziło:D

      Usuń
  21. Dwa podziwy się należą: jeden dla Julindy oczywiście bo utalentowany a drugi dla kredki że zmiękła do tego stopnia i się dała na skórze namazać.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślałam, że to marchewka ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej, no co chcesz? Mazianie to jedna z największych przyjemności przecież. A jedzenie kredek na deser nie ma sobie równych. U nas to była nawet faza: ciastko-kredka-ciastko-kredka. Aż obie rzeczy zniknęły w czeluściach synowego brzucholka.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale ma radochę Chłopak :)

    OdpowiedzUsuń