piątek, 16 marca 2012

To idzemy.


A wiecie co utkwiło mi w głowie ze wspomnień szpitalnych?
Ano była to chęć spaceru...tego pierwszego, tego z wózkiem i Dzidziem...
Jakaś irytacja mnie ogarniała, bo wiało i lało, a ja przecież już lada dzień spacerować miałam!!!
Ten spacer, to jakaś abstrakcja dla mnie była, coś niewyobrażalnego... Gapiłam się w okno i nie mogłam pojąć, że jak to to tak, ja z Julem??? Na zewnątrz??? Nie w szpitalu???
Minęło 7 miesięcy a to wciąż we mnie siedzi. To przedziwne uczucie niedowierzania.
Noooo...a z kolejnych wspomnień to wyjście do domu było... w piżamie i dziurawych rajtach:]
Ty to Mężu mój wiesz, jak o wspomnienia żony zadbać:D

________________________

Jul- nie do kupienia
Spodnie- z drugiej ręki, wyłowione w necie
Body- TU 
Zabawka- Smykoland

28 komentarzy:

  1. Z. dla mnie dzieci to nadal abstrakcja :) Podziwiam niezmiennie Waszą podłogę, najpierw Jula, potem podłogę - oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź, ja patrz na Jula i się zastanawiam, czy aby to na pewno nasze:D

      Usuń
  2. Dokładnie miałam takie samo marzenie, spacerek z wózkiem :) chyba każda świeżo upieczona mama ma takie myśli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj ja też tak sobie marzyłam że zaraz z moją córeczką wyjdziemy na dwór, jak się urodziła była piękna pogoda( czerwiec) więc jak wróciła ze szpitala to na drugi dzień na dworek oczywiście 10 minut wtedy obu nam starczyło teraz i po dwóch h, mała jeszcze nie ma dosyć biegania. Pozdrawiam. Mi mój mąż przyniósł do szpitala ciuszki okresu przed brzuchem bo stwierdził że na pewno już w nie wejdę, oj się rozpisałam pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja ze szpitala wyszła w tym w czym przyszłym:)
    ciążowe spodnie, koszulka, bluza i adidasy:) szykowana mamuśka ze mnie była.
    również nie mogłam się doczekać pierwszego spaceru, ale nie wspominam go miło.
    ale teraz każdy spacer jest dla mnie radością.
    a gdzie zabawka do kupienia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaaaa, umknęło:D Zabawka kupiona w Smykolandzie za jedyne 7,90:D To hicior ostatnich dni u nas:D

      Usuń
    2. a można przez internet zamówic?

      Usuń
    3. Właśnie nie znalazłam, dlatego napisałam tylko gdzie można nabyć:/

      Usuń
  5. Rzeczywiście ten pierwszy spacer to się celebrowało i czekało na niego! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak patrzę na te podłogowe zdjęcia Wasze to mam ciągle wrażenie, że u Was hektary przestrzeni:D u mnie takiego dużego skrawka podłogi nie da się wygospodarować, bo obok albo przesło, albo kanapa, albo noga od stołu i tak ciągle coś:D
    Z tymi spacerami to mam to samooo, do dziś!!!
    a spodnie, w których przyjechałam rodzić zalałam na izbie przyjęć wodami:D i buty też!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba ujęcie zdjęcia"D Bo u nas też sofa, 2 krzesła, fotel, krzesełko do karmienia, stół, szafy, biurko- przeniesione z drugiego pokoju, bo chcieliśmy lokum przeznaczyć wyłącznie na sypialnię nasza i Julkową:D
      Do tego w jednym mamy pokój (zbyt szumna nazwa jak na te kilka metrów:D) a aneksem kuchennym:D A wszystko to na 33 metrach:D Ale jest ok:D Człowiek bardziej się mobilizuje by wszystko na miejsce odkładać i nie zużywać przestrzeni:D

      Usuń
  7. oooo pamiętam :) tak bardzo nie mogłam się doczekać :D a teraz :) nie ma dnia bez spaceru :D no i dziś chcemy zadebiutować z chustonoszeniem :D Jul jak zawsze boski ! Pozdrawiamy !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie było to samo, najpierw w szpitalu marzyłam żeby zaczerpnąć świeżego powietrza, za oknem zima i minus 15, a ja już nie dawałam rady- 7 dni w szpitalu- Olkowi się żółtaczka przedłużała... Do dziś pamiętam jak zachłysnęłam się świeżym powietrzem! Coś genialnego :)
    Na spacer z Młodym też musiałam czekać bo Olek lutowy a w 2011 zima sroga była...Po 2 tyg w domu w końcu doczekaliśmy się wymarzonego spaceru :) Dodam tylko, że temperatura "książkowa" do spacerów z niemowlakiem nie była, ale ciiiiii...
    I generalnie wyznajemy zasadę, że dzień bez przewietrzenia dniem straconym jest!
    :)

    Miłej soboty dla Zezullowatych!

    OdpowiedzUsuń
  9. tak...mężowie doskonale dbają o wspomnień czar:)
    Jak wychodziłam ze szpitala wyglądałam i czułam się tak strasznie,ze mi była "rybka" co miałam na sobie:):)
    Pierwszy spacer....zachowywałam się jakbym z więzienia uciekła:)
    Jul-cuuuudowny!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też cały czas marzę o naszym pierwszym spacerku, jak będziemy z dumą przechadzać się z wózkiem!!
    A co do powrotu do domu - planuję coś wcześniej przyszykować sobie na wyjście, ale nigdy nie wiadomo jak to wyjdzie hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja po ustawowym tygodniu w domu obserwowałam termometr, miałam taki rytuał: wstawałam i gnałam do termometru, znowu -20C, wracam do łóżka, za godzinę wstawałam i gnałam do termometru, -15C i tak aż się doczekałam :). Ale bosko było! Po 3 tygodniach od porodu wiatr we włosach, te rzeczy :D
    Jul ma te oczy, że o rany!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że na wyjście ze szpitala spakowałam do torby specjalne wyjściowe ubranka...uciekałam tak szybko, że o ubrankach mowy nie było, a sama ubrałam to w czym przyszłam:-) kurzyło się za nami...oj kurzyło:-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mamy taką biedronę :D A abstrakcja w czystej postaci właśnie obok mnie sapie przez sen :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ja pamiętam pierwszy spacer doskonale bo wystroiłam się i szpilki ubrałam... a tu szwy ciągnęły straszliwie i ze łzami w oczach wróciłam :((( już nigdy tego błędu nie popełniłam...

    OdpowiedzUsuń
  15. wróciliśmy! oł maj gasz, śpiewam: to były piękne dni, nanananananana :D full wypas nam wyjazd się udał! jutro maila naskrobię ze szczegółami :) a tymczasem...

    FOCH!

    bo ja patrzę: "body do kupienia TU" i włażę tam z taką nadziejką, że może coś w rozmiarze 98 się znajdzie w jabucha czy inne gjuchy... i nie ma! dopisek powinnaś stosować! dopisek w postaci: Olga, Ty se odpuść :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ha, ja też sobie ostatnio przypominałam jak to było na początku, chodziliśmy tacy przejęci z wózkiem (wcześniej nie mogliśmy się doczekać tego pierwszego spaceru), a teraz to już tak normalnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. My na początku tak nieśmiało, do ogródka, ale potem to już poszło... w kilometry!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja do szpitala przyjechalam rano we wrzesniu wiec bylo chlodno-ciazowe spodnie polar adidasy, jak wychodizlam bylo bardzo cieplo ale maz przywiozl te same ciuchy masakra, z adidasow zrezygnowlaam i jechalam w kapciach (papciach)co sie [po domu chodzi hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja to od razu naszykowałam torbę na wyjście dla Gabi i oddzielną dla mnie ;-) żeby E niczego nie zapomniał ;-)

    W piżamie wychodziłaś ? bidulka :-)

    u nas E chciał zrobić zamach na Gabi ;-) ja pakowałam rzeczy do auta a E postawił małą na chodniku i poszedł odpalić auto, patrzę a On Małą postawił przy rurze wydechowej!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja marzyłam o spacerze z wózkiem odkąd wózek się w naszym domu pojawił, czyli jakieś 3 tygodnie przed porodem. Mieliśmy z M. nawet taki szalony pomysł, żeby wyjśc na spacer z wózkiem mimo, że nie było w nim jeszcze Antosia..hihi..ostatecznie jednak pomysłu nie zrealizowaliśmy...
    Co do wychodzenia ze szpitala, to ja wychodziłam około rok temu, mąż zapomniał mi zabrać butów..było zagrożenie, że będę musiała wyjść w klapkach, ale dał się namówić na dodatkowy kurs do domu po kozaczki :)...ciekawe czy gdyby nie było Go przy porodzie to też by pojechał...hihi

    OdpowiedzUsuń
  21. Ależ się za wami stęsniwszy! :D
    Za fotami, za bodziakami, za oczętami jak 5zł i za czytaniem :D

    Ściskam! :*

    OdpowiedzUsuń