poniedziałek, 7 maja 2012

Mito-mania.

 Istnieje kilka mitów o dzieciach.
Pierwszy z nich brzmi: dzieci śpią 20 godzin na dobę.
Jak to rzekł kiedyś znajomy, "20 godzin na dobę to śpią, ale koty!" Nie sposób się nie zgodzić:/
Kolejny mit: dziecko bardzo szybko rozumie słowo "nie".
Yhmyyyy...taaaa...jakoś powtarzamy Julindzie owe magiczne słowo setki razy dziennie- czyli za każdym razem gdy dłubie w kontakcie łyżką do butów i jakoś jeszcze nie załapał, co ono oznacza... Ba! Dłubanie nagle bardziej żywiołowe i bardziej okraszane radosnymi piskami wtedy!
Podobno im mobilniejsze dziecko, tym więcej oczu człowiek potrzebuje. No gdzieeee...mamy po dwa i mimo to, mobilność Syna uznajemy za fenomen dnia codziennego:D
Że niby połączenie kot+dziecko równa się nieustanne starcia i pazury w ruchu. Toć Nicnierób okazał się najbardziej ugodowym zwierzem tego domu! Jak Zezuzulle na drodze mu staną, to jasne, że z pazurem się przywitają, ale gdy Julko drogę zagrodzi, kot z wyraźnie niewyraźną miną zastanawia się gdzie tu czmychnąć, by do kłótni między jednym i drugim nie doszło. Zazwyczaj daje susa przez głowę Julową.
Idźmy dalej... Podobno mądrzy rodzice nie przenoszą na dziecko swoich upodobań, pasji... My do mądrych rodziców należymy ( Kto wątpi? No kto?!) a kurdele ciągle pasjonujemy Syna:D
No proszę spojrzeć i powiedzieć, czyż nie wrodził się do mamusi i tatusia???

______________________

Jul- nie do kupienia
Spodeny- z drugiej ręki, wyłowione w  necie
Bodziak- prezent
Cymbałki- TU

56 komentarzy:

  1. Ale muzyk słodki :) Po mamusi czy tatusiu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Namiętnie karmi panią z obrazu paluszkami!:D

      Usuń
    2. no też miałam o to zapytać :))))

      Usuń
  3. hehhe pani z obrazu chyba pękła, tyle paluszków wsunąć ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na słowa "Pani już się najadła" niestety nie reaguje i wciska nadal paluszka w nos:D

      Usuń
  4. No, to my też na strasznie głupich rodziców wychodzimy i nijak nie mitowych. Kurde-no, a ja już sobie marzyłam, że jakąś Hestią zostanę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D I dobrze, że nie mitowi jesteście:D

      Usuń
  5. ja mam wrażenie, że dla naszego Pawła słowo "nie" to najlepszy dowcip świata :)
    I nasi Chłopcy też z ogromną pasją oklepują komputer, prawie tak jak rodzice;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOoooo, to mamy tak samo jak Wy z Pawłem:D Słowo "nie" ewidentnie humor poprawia Synowi:D

      Usuń
    2. grunt, że mają Synowie nasi poczucie humoru :)

      Usuń
  6. Jaki kolorowy Jul!
    Wlazł kotek na płotek już gra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julinda na razie jest na etapie tworzenia własnych kompozycji:D

      Usuń
  7. Hahha nam w weekend babcia Grażyna sprawiła cymbałki my byśmy sobie tego nie zrobili :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdybyś zobaczyła jak Dziecko nam drałuje na dźwięk cymbałek! Zasuwa na tyłasie ino się kurzy:D Wołasz a ten nic, ale pingniesz cymbałek i dziecko przy nodze:D

      Usuń
    2. Nasz jak tylko sobie cel ustali to nic nie jest go w stanie z drogi zwieść :)

      Usuń
  8. dziecko trza rozwijać wszechstronnie :) później sobie sam wybierze hobby :) czyli i obrazy i muzyka i sport wszystko po kolei :)
    cymbałki świetne, u nas Sz. dostał elektronicznie pianinko i już wystukałam na nim kilka melodyjek, żeby pokazać o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I załapał?:D Bo nas zdziwiło, że takie maluchy tak w mig powtarzają:D
      No i zgadzam się, że wszechstronne podejście trzeba mieć, ale ze szczególnym naciskiem hobby rodziców:D I nie chodzi tu o narzucania czegoś dziecku,a o to, że po prostu przy takiej zabawie mają wszyscy radochę:D

      Usuń
  9. taaaa. na etapie niespełna dwulatka nauczyłam się nie używać pewnych czasowników. na przykład wykreśliłam ze słownika zwrot "nie uciekaj", bo wtedy Ewka startuje z zawrotną szybkością, piskiem na ustach i śrubokrętem w rączce (a bo mama coś akurat przykręcała. tak, mama) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że i u Olgowatych Kobity od męskich spraw:D
      To co opisałaś...ciary sprawia na plecach:D

      Usuń
  10. Nasza Kotuszka też nigdy nic bobasowi! Parę razy podeszła, powąchała i na tym koniec. Zdarza im się nawet w wielkiej zgodzie spać razem w naszym łóżku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie przed pojawieniem się Dzidzia, nasłuchaliście się o kotach mordercach- bo my tak:D

      Usuń
  11. cudne cymbałki :P
    ja tam chciałabym by dziecię moje chociaż niektórymi skłonnościami się od nas zaraziło (ależ nieskromna jestem :D)

    OdpowiedzUsuń
  12. A to Zezullowaci pasjonują się grą na cymbałach i karmieniem obrazów paluszkami? :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Aaale cymbały czaderskie!! :)))
    mam nadzieję że mój mąż zarazi pasjami syna mego - przynajmniej niektórymi :P

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja powiem ze moje dziecko juz od jakis 3 miesiecy czyli od 9 miesiaca rozumie slowo "nie"
    tyle ze u nas NIEEEE! jest wyrazane krzykiem przestrogi, a nie Nie-glaskajace po glowce, jezeli drocze sie z nia i mowie:"Natasiuuu! nieee, nieee rob tego" to tak jak piszecie, jest zawadiacki usmiech i znow np, probuje podniesc klape kibla patrzac przy ty mna mnie z usmiechem, ale jak powiem:"NIE, NIE rusz!" to od razu zostawia i oschodzi (teraz juz bez placzu). Powiem Ci ze ja ja troche wytresowalam pod tym wzgledem, bo wczesniej sie darlam, powiaznie, darlam sie jak robila cos czego nie chciala przestac robic, kilka razy az zaczaila ze Nie-to Nie, a nie, "No dobra troche mozesz" Jednak musisz zrobic sroga mine i bez usmiechow mowic powaznie:"Juliusz! Nie! (i ch*j);))" ;] Zawsze mowie Natasza, jak cos robi a normalnie mowie Naluś, Nalusiu. wiec czuje jak mowie cos powaznego. No ale ja chcialam zeby nauczyla sie sluchac i nie robic czegos jak powiem ze nie wolno. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy wprawy zatem nabrać:D

      Usuń
    2. O, u nas tak samo :-) Stanowcze "nie" bez uśmiechu, "nie wolno", "to jest be" ;-) I chyba reaguje, np. kilka razy ostro powiedziałam "nie" gdy chciał majstrować przy wieży i dvd, odsuwałam go i podawałam zabawkę. Teraz czasem przyraczkuje do wieży, ale jak tylko zawołam "nie", od razu siada i patrzy na mnie z taką śmieszną miną jakby chciał zapytać "ale tak na serio?" :-)))

      Usuń
  15. Moje Dziecię dziś na słowo NIE padło w płacz... ojojj cóż za straszne słowo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha:D No ja też "nie" nie lubię:D

      Usuń
  16. hahah z tym nie to u nas podobnie :D tylko jak np. niosę małą do kojca, albo gonię żeby ją przewiną to ona krzyczy: " ne ne ne ne ne" ;/ więc ona rozumie jak go używać, ale nie jak go wysłuchiwać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha:D Arianna zdolna po...cioci:D

      Usuń
  17. Żeby wam się na bębny nie przerzucił zbyt szybko! ahahaha ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My zwyczajni do bębnów, gorzej z sąsiadami:D

      Usuń
  18. bosssssssssssski Julo! kiedy pierwszy koncert :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Jul wciąż ćwiczy:D Ale jak będzie dokładna data to damy znać:D

      Usuń
  19. Uroczy Julo!
    A cymbaly zarabiste :)

    My w domu staramy sie nie uzywac "nie".
    Slyszeliscie o niebieskim sloniu? ;)
    http://ziziandmyworld.blogspot.co.uk/2012/03/i-ty-mozgu-przeciw-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tą metodę zastosowałabym odwrotnie. U mnie niebieskim słoniem, byłyby słowa "nie wolno" a białym "wolno:D

      Usuń
    2. Ale tak wlasnie mialo byc :) Niebieski to "nie wolno".

      Usuń
    3. To w takim razie odwrotnie:D

      Usuń
  20. śliczne ma to wdzianko:)
    u nas kot drapie Łucję niestety, ale my mamy dosyć dziwnego kota;) ona jednak się nie daje i potem ciągnie go za ogon.
    upodobań nie narzucamy, ale nie da się uniknąć wpływu na pociechy, np dzisiaj Olaf grał na powietrznej perkusji do LedZeppelin, a Lu nieustannie przymierza moje szpilki ( z resztą Olo też lubił;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że my również mamy "dość specyficznego" kota:D

      Usuń
  21. Hahahaha....no cóż, Luśka też uwielbia NIE. Zdecywdowanie :) A już NIE WOLNO powoduje nagły atak radości. Ale ciągle naiwnie wierzymy, że ona doskonale wie, co owo NIE znaczy, tylko sprawdza, czy aby na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo..."nie wolno" jeszcze nie próbowaliśmy:D

      Usuń
  22. Dzieci jak najbardziej należy "zarażać" swoimi pasjami, jednak nie zmuszać do ich pokochania. Tak jak ze wszystkim z resztą. Nic na siłę :))
    A Julo widać zadowolony z życia :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się oczywiście:D
      I z tym, że należy zarażać a nie zmuszać do pokochania, oraz z tym, że Jul zadowolony:D

      Usuń
  23. Nie bylabym soba wiec rzec musze: ubranko i Julo cudni!!! No z Antka tez jakis muzykant rosnie. Klawisze naciskac uwielbia! A ostatnio do fortepianu znajomych sie dobral i byl szal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się lowamy we wdzianku:D
      Mam nadzieję, że uwieczniłaś fortepianowe szaleństwo:D

      Usuń
  24. ja uczę NIE WOLNO i powiedziane stanowczym tonem, to odnosi skutek.
    nie wiem co bardziej ton czy słowa, ale zamierzony efekt jest.
    wtedy córka rzuca niedozwoloną rzeczą i jest foch :)
    Jul cudowny.
    a tata na czym gra? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My stanowczość dopiero ćwiczymy:D
      A tato gra na perkusji;D

      Usuń