wtorek, 9 października 2012

Gryzak.

Bo na zęby najlepsze są....klucze!
Żeby tylko matula, po przeszukaniu całego mieszkania, nie znajdowała ich w lodówce, między szynką a twarożkiem, byłoby pięęęęknie...

_________________

Jul- nie do kupienia
Kombinezon - TU
Czapeluta Smerfetka:D- TU


29 komentarzy:

  1. Ty wiesz, że u nas też klucze wzbudzają wręcz okrzyki radości i są należycie wyciamkane? I choćby nie wiem co, to E. wyrwie mi je z ręki i chichra się w głos;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas tez klucze sa hitem :)
    ALe Jul ma fajoska czapulinde!

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas też klucze i wszystko co metalowe...
    wyrafinowany gust mają nasze grzdyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam, mniam :)
    U nas przy zabkowaniu klucze nie poszly w ruch, ale teraz sa hitem, i wszystko jest zamykane i otwierane z charakterystycznym odglosem "tik,tik" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas tylko klucze w malusich dłoniach pozwalają na spokojne założenie butów szkrabowi przed spacerem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. to przez te ząbki ;) a my na lodowce mamy specjalne zamknięcie, bo Maksiu otwierał i zapominał o zamknięciu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas pilot do tv, klucze pewnie będą następne;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a u nas wszystko tylko nie gryzaki :D

    OdpowiedzUsuń
  9. No nie mogę, u nas też klucze w tej samej roli!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. hmmm pierwszy raz widzę klucze jako gryzak :-) człowiek uczy się całe życie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. nic tylko pastę nakładać i zęby kluczami czyścić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oż, kurczę. A ja się tych kluczy tak bałam. Bo też szły w ruch - tyle, że od razu krew się lała... Czapa - świetna!

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie!!! A co z tymi wszystkimi zarazkami? Co jak co ale klucze? No nie może być.

    OdpowiedzUsuń
  14. U nas klucze i piloty też były przerabiane, choć - jak pomyślę - dawno to już temu. Zarazki? Musi się dzieć uodparniać przecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. i my taką czapę mamy (melonową) i bardzo ją sobie chwalimy :) drugi sezon służy i nie ostatni :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I u nas był etap "kluczowy". Teraz już Małemu trochę przeszło, chociaż nadal pała uczuciem do kluczy od samochodu :)
    A Jul jak zwykle megaśny :) Tylko czemu On tak rośnie...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mega czapa i mega Jul! A klucze hit nad hity. I po co te zabawki kupować?

    OdpowiedzUsuń
  18. doczekam się tego waszego szopu??? chcę tą zieloną czapę i to szybko!:)))
    najlepiej 2- small dla syna i big one dla mamy!:))

    OdpowiedzUsuń
  19. Pan Adam na szczęście gryzie tylko breloczek z kluczy :). Bleeeee :)
    A na twarzy Jula ta zawziętość w oczach :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja wszystko znajduje w smietniku- taki ciścioszek.
    I ukochanego smoka i piloty i butelke-nosz skarbnica

    OdpowiedzUsuń
  21. chyba coś w tym jest bo u nas też (dawniej) najlepszym gryzakiem były klucze :)

    OdpowiedzUsuń
  22. jeju jaki przystojniacha :) Genialne zdjęcia ! jestem pełna podziwu dla talentu fotograficznego :)
    Przy okazji zapraszam do siebie na konkursiwo termoforkowe :)
    http://lifehappensfastbykassi.blogspot.com/2012/10/zadowolony-brzuszek-usmiechniety_10.html

    Pozdrawiam Serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  23. mamy taką samą czapę w wersji szaro-szarej...:))

    OdpowiedzUsuń
  24. Znam to zamiłowanie do kluczy z autopsji :D

    OdpowiedzUsuń
  25. ble ja nie daje kluczy maluchowi bo na nich roi się od bakterii

    OdpowiedzUsuń