czwartek, 3 stycznia 2013

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę.

Tak asertywnego, tak dociekliwego Kreta mało kto zna!
No ale kto, no kto pytam, nie chciałby wiedzieć, cóż za stwór narobił mu na głowę?
Śpi sobie taki spokojnie, nikomu nie wadzi, nie hałasuje, imprez nie urządza, a tu takie rzeczy.
Wstaje rano, głowę spod ziemi wynurza i... pac (!) kupa na fryzurze ląduje. Przesada...przeeeeeeeeesada. Toć prawda wszystkim znana, że kupa w roli tupecika, absolutnie się nie sprawdza. No zadrwił ktoś z biedaka, zadrwił na całego. Sie nie bójcie, sie nie martwcie, Kret sobie na czynienie tak ekstrawaganckich fryzur nie pozwoli. Zakasał więc rękawy i wszczął prawdziwe śledztwo.
Się pochwalę, że Julo pięknie mu pomaga. Podejrzanych palcem ciuka, do zeznań namawia. Ba!
Nawet kupę (dowód rzeczowy) pokazać umie.
Bo mimo, że taki mały, wie gdzie kupa lądować powinna. 


............................................

O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę.
Autor - Werner Holzwarth
Ilustracje - Wolf Erlbruch
Wydawnictwo - Hokus - Pokus
__________________________

Książka - TU


31 komentarzy:

  1. Znamy, uwielbiamy, pozdrawiamy!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam tą książkę w Niemczech będąc i szczerze są pozycje, których nigdy nie zakupię. W tym o kupie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam dokładnie to samo. Póki książka o Krecie do nas nie trafiła:D Teraz nawet Wielka księga siusiaków na półce mnie nie zdziwi:D

      Usuń
    2. Tak, tak tą drugą też wdziałam, również w wersji dla dziewczynek. Żadna mnie nie przekonała.

      Usuń
  3. dobre, czego to ludzie nie wymyślą:D pozdrawiam i zapraszam do siebie;-)
    www.dookolanas.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. a gdzie Jul? książki bez niego nie są takie same...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julo spał:D Matula korzystała z chwili ciszy, by móc zamieścić zdjęcia:D

      Usuń
  5. o nieee...rewelacyjna;) Kupimy;)ale bardziej dla Mamy;)

    OdpowiedzUsuń
  6. i my kupimy, bo Antoś właśnie fascynację kupową przerabia i co zrobi to ogląda zawzięcie :) A księgę siusiakową starszy syn już przerobił i przyznam, że nie bolało :) Buziaki dla małego czytelnika. Nasz też właśnie drzemie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Haha, a mnie ostatnio nurtuje pytanie, kto narobił w pieluchę tyle razy?;) Oczywiście trafia na listę zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  8. heheheh, dobre bedzie trzeba sie rozejrzec za taka literatura jak Szymon podrosnie :) ale ksiazki z Julem sa o wiele fakniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy :D To jedna z ulubionych książek mojego Malucha :D

    OdpowiedzUsuń
  10. :) widziałam, ale jeszcze czeka na swoją kolej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm kupa na głowie, jakoś nie jest za taką inspiracją dla dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe...a to Ci książka ciekawa...no no...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wiem kto narobił, ja wiem!! To Nicnierób był!! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. obrzydliwa;p jak ta swinia robi...ble! no az mi sie podnioslo...
    Zezuzula noz bez przesady;p

    OdpowiedzUsuń
  15. Pamiętam, jak dawno temu książka pojawiła się w księgarniach i jakie OGROMNE kontrowersje wzbudzała - pamiętam rozmowę dwóch starszych pań, którą podsłuchałam, że teraz to już nie mają chyba o czym pisać, a fe! A niektórzy się śmieją do rozpuku ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem co myśleć, jestem rozdarta niczym ta sosna. Zainteresowanie kupą już bez książek jest u 19 miesięcznych chłopców - takich jak mój - ogromne. Nie wiem, czy chcę to podsycać ;) A tak generalnie, to u nas jeszcze nie etap na książki. Te kolekcjonujemy z mężem chyba dla własnej przyjemności. Pozdrawiamy, podglądamy, podziwiamy, inspirujemy się :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ zobaczyć kupę i WIEDZIEĆ jakież to zwierze uczyniło ją na naszej drodze, to super zabawa:D Toć to niczym tropienie zająca po śladach na śniegu:D
    Jeszcze raz polecam, w książce nie ma absolutnie nic sprośnego:D W końcu kupa, to normalna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatnio przeglądałam tę książkę i w ostateczności jej nie kupiłam,a teraz żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. lekko kontrowersyjne, ale interesujące! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. My też znamy tą książkę ale u nas furorę zrobiła tylko na rodzicach bo dzieci mało zainteresowane nią były :)

    OdpowiedzUsuń
  21. :DDD tytuł mnie rozwalił!!! nie zanm

    OdpowiedzUsuń
  22. ja z autopsji znam czyja kupa jaka [bom ze wsi], Małemu tylko taka opcja poznawania póki co pozostaje! lubimy i szczerze polecamy wszystkim malkontentom - i oczywiście ich dzieciom!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytałam kiedyś felieton w Wysokich Obcasach na temat niebanalnych książek dla dzieci i ta książeczka też tam była. :-) Jaka gustowna czapeczka na głowie tego krecika. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. My kreta mamy w oryginale, w wersji "plop up" :) ciagnie sie za paseczki i kupy elegancko wypadaja z odpowiednich otworow, krecik biegnie, szalenstwo, wciaga wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mamy i uwielbiamy...:-) Obie córki od kilku już lat wracają do tej książki...:-) Ale kilka dyskusji z dorosłymi na temat potrzeby bądź nie wydawania takich książek mam za sobą...:-)

    OdpowiedzUsuń
  26. powiem Ci, ze trochę hardcore ;)
    ale sprawdzę to, a jakże

    OdpowiedzUsuń
  27. MI ta historia o kupie przypomina pierwszy "wypad" do teatru z moim 2.5 letnim synkiem. Maly byl zachwycony.... Tylko dziadkowie dziwili sie jak moglam wybrac taki repertuar na ten pierwszy bardzo wazny raz. Niestety nie wiem czy w pl mozna obejrzec ten spektakl bo my widzielismy go we Francji gdzie opowiesc ta jest bardzo popularna:))

    OdpowiedzUsuń