niedziela, 17 marca 2013

Da się!

Czy da się prowadzić coś swojego z Dzidziolem wczepionym w udo?
Ano da się!
Łatwo nie jest, udo boli, koncentracja i cierpliwość przechodzą skrajną próbę, doba robi się jeszcze krótsza (o losie!), a sen staje się rarytasem z wyższej półki.Trzeba być gotowym na nieprzyjemne doświadczenia, np. ostentacyjne zakończenie rozmowy telefonicznej przez panią, która stwierdza, że "dziecko w tle ją dekoncentruje i ona nie będzie rozmawiać w takich warunkach". Trzeba być przygotowanym na rzucenie się Dzidziola w największe śnieżno - piachowe błotko, które przynieśli na swych buciszach petenci urzędów, kiedy próbuje się w owym urzędzie załatwić formalności- (metoda jednego okienka ma wady, ale jest zdecydowanie lepiej niż było). Ba! Trzeba być gotowym na rzut dowodem osobistym, przez Dzidziola, w głowę  pana urzędnika! Oj ciary mnie przeszły, ale pan zachował spokój i kamienną twarz...No profesjonalista!:D
Można mieć pewność, że w chwili gdy się coś tnie, to najbliżej ostrza nożyczek będzie stopa lub rączka Dziecka:/ Że tuż po rozłożeniu tkaniny, w celu odrysowania szablonów, Dzidziol przebiegnie po niej  z prędkością światła, tworząc fale i zawijasy. Że świeżo wycięty kawałek materiału do spodni/bodziaka/bluzeczki nagle gdzieś przepadnie, by potem można było go znaleźć w pudełku z autami...Że gdy ma się najwięcej roboty, to Dzidziol stwierdzi, że on to już wyrósł z codziennej drzemki i zdecydowanie woli "pomagać" matuli, niż kimanie urządzać.
Ale! Poczucie satysfakcji, które wypełnia człowieka, gdy widzi efekt całej pracy, działa jak motor napędzany wysokokofeinowym energetykiem! Krótsze nocki, więcej na głowie, to pikuś przy tym motorku! Dlatego działajcie, spełniajcie się, realizujcie marzenia! Idźta, czyńta!


31 komentarzy:

  1. prawie przeczytałam, ale czcionka uniemożliwia mi to szalenie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteś wielka, mnie od podzielności uwagi wszystko boli w środku. podziwiam i kłaniam się w pas !!!!!!

      Usuń
  2. Jestem z Ciebie taaaaaaka dumna! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. znam to... tak, nigdzie nie znalazły byśmy lepszych pomocników ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ujawniam się, bo nie mogę, muszę to napisać: wspaniałą jesteś kobietą, podziwiam, gratuluję, a przede wszystkim dzięki za te fantastyczne ubranka w ludzkich cenach.

    Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. a my czekaaaaaaaaamyyyyyyyyyy :D :D :D pozazdrościłam, pogadałam z mężem, podszkolę się i jak Tosię wyekspediujemy do przedszkola za rok, półtora toooo... też coś zacznę kombinować z szyciem!

    OdpowiedzUsuń
  6. ale wspaniale ze ja tez nie mam takch zdolnosci bo teraz przy dziecku to by sie przydaloooo
    ladnie tu u Ciebie bardzo mi sie podoba. zapraszam i do nas bedzie nam bardzo milo jak zajrzysz a jeszcze bardziej jak poznamy twoja opinie na tematy o ktorych pisze :) pozdrawiam http://dzieciozmaganiamatki.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie.
    tez mi się wydaję, że nie ma co się ograniczać tylko realizować marzenia! :)
    człowiek staje sie w takich sytuacjach bardziej zorganizowany i nie ma rzeczy niemożliwych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wisz co, komu jak komu ale tobie to musiało się udać :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zezu Ty jesteś jak SIłaczka - szacun! Ja wierzę że Wy nie Polskę ale i świat zawojujecie

    OdpowiedzUsuń
  10. JESTEM TAKA DUUUUMNA!!!!!!!!!!!!!!! CUDNIE KOCHANA CUDNIE!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem TAAAAKA DUMNA :-)))))))))))) wielkie brawa!!!!

    TULASY!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo a wcześniej mi błąd wyskakiwał ..... a teraz sie dwa dodały :D

      Usuń
  12. A ja jestem dumna i podziwiam i czerpię inspirację! O, słowo na niedzielę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudnie tu u Was po zmianach :-)

    Lecimy do sklepiku :-)

    PS: szyjesz sama czy masz szwalnię?

    OdpowiedzUsuń
  14. warto oj warto:))))Podziwiam...a opisywane sytuacje-niektóre znam bardzo dobrze:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. A przewidujesz bodziaki w większych rozmiarach niż 86?

    OdpowiedzUsuń
  16. Bo dla takich chwil nawet nie przespanych - warto żyć! Ud codzienne masowane - rytuałem niech się stanie :))))

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj jak ja to dobrze znam! Praca z dzidziolem uczepionym nogi i robiącym wszystko aby pracę tę skończyć - moja codzienność. Życzę powodzenia i morze cierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
  18. No to już jasne, skąd masz paliwo;) Bravo!!! ciuszki stylowe, zwłaszcza spodeny! I strona w nowej odsłonie świetna, nie mówiąc o krótkiej historii wymiany handlowej z Tajwanem;)

    OdpowiedzUsuń
  19. No jak nie Wy to kto, się pytam :D Entuzjazm porywający, dałam się ponieść momentalnie. Gratuluję ciotka, zdolniacha jesteś!

    OdpowiedzUsuń
  20. gratuluję :) jesteś dzielną fascynatką! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wam sukces był poprostu pisany :) Prędzej czy później musieliście go osiągnąc :) Teraz trzymamy kciuki, żeby firma się rozwijała :) Jesteście najlepsi!

    OdpowiedzUsuń
  22. Amen. Poczułam się pobłogosławiona;-). Piszę u ciebie chyba pierwszy raz, więc się przedstawię grzecznie. To mówiłam ja, Karina, mama Janka, autorka bloga http://kakao.aei.pl/, która wciąż myśli czym się zająć na wychowawczym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. fiu fiu wciąż nie mogę wyjść z podziwu...
    ja mam 2 lewe ręce
    tym bardziej zazdroszczę i tym bardziej podziwiam!!!!
    asia.

    OdpowiedzUsuń
  24. Podziwiam, ja nie mam odwagi. Mama prawie 4letniego Julka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam takie energetyczne, odważne i zawzięte babki!

    OdpowiedzUsuń
  26. Super, ja też zaczęłam pewne działania, choć w zupełnie innym kierunku. :-)

    OdpowiedzUsuń