poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Bucisze.


Tak, na polu butowym odstąpiłam miejsce Tatuli, co by mógł mieć bucisze takie jak Jego Synulo (choć bardzo mnie korciło, aby i sobie zakupić obuwie w podobnym stylu;)). A dziwne to, dziwne, bo jestem przeciwniczką ubierania siebie i Dzidzioli tak samo - ale w wydaniu od stóp do głów, (mama/tata i córa/syn w bliźniaczym stroju). Toć strój to odzwierciedlenie naszego "ja", a jak wiadomo, nie ma dwóch takich samych osób. Strój podkreśla nasz charakter, oddaje naszą osobowość. Akcentuje to, jacy jesteśmy w środku.
Lubię ludzi, dla których ważne jest to w co się ubierają. Nie mam tu na myśli znanych marek, "dobrych" metek, ubrań z modnych butików. Świetny, dobrze pasujący do nas, podkreślający atuty, kamuflujący wady strój, można znaleźć w sieciówce, w sh, na targu, w internecie, w sklepie za rogiem. Można go kupić za 1 zł i za 300 zł. Ubierać się musimy. Nago, na ulicy wyglądalibyśmy dziwnie. Dlaczego więc nie zrobić z tej "konieczności" czegoś pozytywnego. Dlaczego nie zacząć bawić się modą, fasonem, kolorem?
Jest tyle "poważnych" rzeczy w naszym życiu...

    _____________
    Jul - nie do kupienia
    Tatulo - nie do kupienia
    Spodnie Tatuli - TU
    Legginsy Jula - TU
    Buty - TU