środa, 28 sierpnia 2013

MAski.

Mam takie wspomnienie z dzieciństwa.
Siedzę. Przede mną biała kartka. Mama siedzi obok trzymając pędzel zanurzony w czarnej farbie. Rysujemy grubą kreskę, mocujemy po bokach kartki gumkę i... mamy czepek pielęgniarski!
Po pięciu minutach wszystkie miśki przeciekają od nadmiaru wodnych zastrzyków, a ulubiona lalka leży zabandażowana po same uszy niczym mumia. No ciągoty pielęgniarskie miałam, oj miałam. Marzyła mi się też posada bibliotekarki - niesamowicie interesujące zdawało mi się to całe szperanie w szufladach w poszukiwaniu kart czytelniczych:D. Ale nie o marzenia chodzi (nie tym razem). Chodzi o czas spędzony z Rodzicami. O ten czas kreatywny, czas intensywny w zabawę, rozwijanie wyobraźni. Staramy się aby i Julo miał takie wspomnienia. Wymyślamy, kombinujemy, pomysły (nawet te absurdalne) w życie wprowadzamy. Tym razem maski tworzymy, bo Julo uwielbia zabawy, gdzie scenki można odgrywać, w role się wczuwać.

Potrzebowaliśmy: kartkę, nożyczki, tasiemki, drukarkę, grafikę (wykorzystaliśmy nasze postaci do ilustracji:)) i tradycyjnie, ciekawski Dzidziol był nam potrzebny:D
    __________
    Jul - nie do kupienia
    Koszulka - H&M - TU
    Spodnie - Toast Mac Ginty - TU