wtorek, 20 sierpnia 2013

Przedsmak.


Zawsze, gdy pracuję nad kolekcją, dopada mnie bezsenność. Przez łepetynę przelatują pytania, czy aby kolory dobrze dobrane, czy tkaniny ołrajtowe, czy fason będzie dobrze leżeć?
Gapię się w sufit, z boku na bok się przewracam, stękam, jękam, wstaję, dzianiny wyciągam. Sprawdzam, przykładam jedną do drugiej. Jeszcze się nie odważyłam do śpiącego Julka uszytych próbnych wzorów przymierzać, ale... ledwo, ledwo się powstrzymuję, by nie zbadać twarzowości nowych bluzek na śpiącym modelu. Toć i o pierwszej w nocy trzeba mieć pewność, że wszystko jest jak należy! Faceci moi odpoczną od napastowania opowieściami o walorach kolorystycznych za jakieś 3 tygodnie, kiedy to kolekcja w sklepie się pojawi. Do tego czasu muszą zęby zacisnąć i uśmiechać się wyrozumiale do Matuli. To ich obowiązek na dziś ( i jutro). Toć ani do ślubu, ani do bycia moim Dzidziolem nikogo nie zmuszałam. Se wybrali, se mają!:D


    ___________