sobota, 24 sierpnia 2013

Wyspacerowywany.

 
Do południa na spacer z Julem wychodzę ja. Popołudniami, gdy Tatulo wróci z pracy, to On zabiera Julindę na dreptańsko. Matula w tym czasie relaksu kosztuje, czyli włączam muzykę, wyłączam głowę, po czym po dziesięciu minutach znowu ją włączam aby...zacząć się zastanawiać, co też Ci moi Faceci robią. Wyglądam przez okno, podglądam jak w piłkę na podwórzu grają, jak między drzewami biegają, jak Julo (z racji swojego małolatostwa), zabawę Dzidzioli w chowanego psuje:) 
Potrzebuję czasu dla siebie, wręcz uwielbiam ten czas, ale jednocześnie żal mi każdej minutki bez Jula. I wtedy doceniam to, że mogę pracować w domu. Że razem paczki pakujemy, razem na Pocztę chadzamy. Że Julo przez ramię spogląda, gdy szkicuję. Uwielbiam też ( o dziwo!), gdy szkic zagreźli kredką i fakt ten stwierdzeniem: "ne ma" skwituje. Gdy niepostrzeżenie na tkaninach własny "nadruk" stworzy. Gdy obok mnie, ramię w ramię, swoje małe dzieło tworzy. Lub, gdy po prostu do kogoś zadzwoni, lub sms-a o treśli " wl-" wyśle.


    ______________

    Jul - nie do kupienia
    Buty - TU
    Spodnie - TU
    Bluzka - TU
    Apaszka - Prezent
    Czapka - TU