poniedziałek, 14 października 2013

Czym się rózni wyjazd sprzed od wyjazdu po?

Ano proporcjami. Proporcjami czasu poświęconego na pakowanie, proporcjami przestrzeni w walizce na moje, męża i JULA (tak, ten najmniejszy Gościu najwięcej centymetrów walizkowych zgarnia), proporcjami planów realnych i nierealnych. Proporcjami czasu aktywnego i leniuchowania - o tym drugim to jedynie pomarzyć można.
 Za to mamy w gratisie: bieganie po korytarzach hotelowych, w czasie gdy cała reszta gości jeszcze smacznie śpi. Jazdę windą w góóóórę i w dół, dla frajdy Ludzików, którzy ledwie 86 cm mierzą. Opowieść o "dudej papajce" (dużej koparce), "pipepie" (przyczepie) i "koach" (kołach) w ilościach tak ogromnych, że słowa te dźwięczą człowiekowi przez pół dnia w głowie. W gratisie jest też bombardowanie komunikatami "oć (chodź), iść (pójdźmy), puciaj (puść), tam (chodźmy tam), tutaj (usiądź przy mnie), mamo/tato daj (tego chyba tłumaczyć nie potrzeba) i ulubione "pomoooo-cy" (mówione zawsze wtedy, gdy coś nie idzie po myśli Syna, lub gdy matula z tatulą czegoś zabraniają:D).
 Ale! Z całą odpowiedzialnością stwierdzamy, że egzemplarz iście podróżny nam się trafił. Taki co trzy godziny może w aucie spać, potem w okno godzinę w ciszy popatrzeć, druga godzinę poopowiadać co też za tym oknem zobaczył, by dopiero zacząć ciut marudnym być-  ale kto by nie był po 5 godzinach jazdy??? Mi pytanie: "daleko jeszcze?" włącza się już po połowie tego czasu...

    ____________
    Jul - nie do kupienia
    Beżowa bluzeczka - Zezuzulla - TU
    Legginsy - Imps&Elfs - TU
    Morska bluzeczka - Zezuzulla - TU
    Spodnie w liski - Zezuzulla - TU