piątek, 14 lutego 2014

Bo jakoś trzeba sobie radzić...


No tak...jeden jedyny jest...dlatego by pokazać Mu, że zabawkami należy się dzielić, mamy w zanadrzu...Tajną Broń!:D

    _______
    Jul -nie do kupienia
    Nicnierób - nie do kupienia
    Sweterek - Imps&Elfs - TU
    Spodnie - Zezuzulla - TU



20 komentarzy:

  1. Ha ha ha, dobre. :-)

    A powiedz, skąd masz klocki z literami i czy jesteś zadowolona z ich wykonania? Ja szukam odpowiednich, raz kupiłam na Allegro, raz Melissa & Doug przez internet. W obu przypadkach zrobiłam zwrot. Wyszczerbienia, litery krzywo namalowane pochlapane farbą - w zasadzie oba zestawy nie odbiegały od siebie (kiepską oczywiście) jakością, choć ceną odbiegały znacznie. No i tak szukam ideału i szukam, ale nie mogę znaleźć.

    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to są właśnie TE klocki:D Nieidealne, wyszczerbione, krzywo pomalowane:D Ale już zwrotu nie robiliśmy, choć Julko dłuuugo nie mógł się nimi bawić (wykonane są z bardzo miękkiego drewna i bałam się że w okresie "wszystko zjadam" zje kawałek:D). Teraz sprawdzają się dobrze- da się domek ustawić, literki nazwać, o obrazkach poopowiadać:D Ale dla Maluszków takich tycich nie polecam. Dopiero w okresie, gdy już Dzidziol świadomy, że gryźć nie wolno:D

      Usuń
    2. A no to przepraszam, mam nadzieję, że nie sprawiłam Ci przykrości. Żal mi było je oddawać, bo miały fajny wózek z czerwonymi kółkami, który wyglądał zresztą lepiej, jakby gdzie indziej był wyprodukowany, ale właśnie - klocki nie dla maluchów. Pamiętam swoje klocki z dzieciństwa - spore, twarde, z ciemniejszego drewna, z takim fajnym karbowanym porządnie pomalowanym tłem liter, ale.. chyba gdzieś rodzice je oddali, bo cała piwnica ich przekopana w poszukiwaniu i nic. :-( A u nas etap gryzienia jeszcze trwa.

      Usuń
    3. Nieee:D No co Ty!:D
      Przecież sama przyznaję, że są kiepskie dla maluchów:D
      A też pamiętam klocki z dzieciństwa - NIEZNISZCZALNE:O

      Usuń
  2. Niezniszczalna drewniana kolejka i u nas od dawna rządzi ..,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Kolejki Dzidziola zaczarować na dobre 2 godziny potrafią:D

      Usuń
  3. Imię Nicnieroba świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dało się inaczej...toć nic cały dzień nie robi:D

      Usuń
  4. No to ma się z kim dzielić :) raczej nie ma wyboru, sądząc po minie (o ile kot może mieć minę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, koty zdecydowanie maja mimikę-nasz ma!:D

      Usuń
  5. Ja mam takie dwie tajne bronie w domu :) Zu już za "stara" na walkę z kotami o zabawki furkoczące, ale były czasy, że się czaiły dwie gadziny na raz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Drewniana kolejka jest na naszej liście:)))))
    PS. lisy dotarły??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak:d Pisaliśmy w poprzednim komentarzu:D Są cudowne! Julo trzyma w koszyku właśnie tory drewniane:D Ogromniaście dziękujemy!:D

      Usuń
    2. Faktycznie, przegapiłam odpowiedź....ufff....już myślałam że znów jakaś pomyłka na poczcie....:P

      Usuń
    3. Prędzej, czy później pojawi się na zdjęciach:D

      Usuń
  7. Dobry pomysł z taką tajną bronią. My takiej nie mamy i dlatego opracowaliśmy swój plan. Uczymy Stasia dzielenia się z nami. W praktyce wygląda to tak, że jak Stasiek ma ochotę na herbatnika, to jednego wyjmuje dla siebie, a drugiego dla mamy. Sposób dobry. Dzidziol się dzieli chętnie, tylko mama mimo fitnessu kilka razy w tygodniu jakaś taka bardziej mięciutka się robi ze wszystkich stron.
    A tak na poważnie, to pisałam na ten temat na swoim blogu. Zapraszam http://maniamamowania.pl/czy-dziecko-powinno-sie-dzielic/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I też dobra metoda:D Tym bardziej, że jak nie Matula, to Tatulo pod ręką:D

      Usuń
  8. Bardzo fajne są takie drewniane kolejki i inne tego typu zabawki. Przetrwają nie jedno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze przetrwały już hoooohooohooo:D

      Usuń