piątek, 28 lutego 2014

Lotta.



Lotta to książka, która kojarzy mi się z dzieciństwem. Nie, nie czytałam jej mierząc mniej niż metr, ale klimat ilustracji sprawia, że przed oczami mam pierwsze lata swojego życia. Dodam, wspaniałe lata...Beztroska, ogrom sił do podbijania świata (czytaj, gdzieś tak kilometr od domu, do dalej przecież świat już nie istniał- wiecie smoki, cztery słonie podtrzymujące Ziemię, nic jeno płaski dysk a za nim wielkie NIC...)

Książkę zobaczyłam, zapragnęłam, a gdy w łapska me trafiła, zakochałam się po uszy. Miłością tą od razu Jula zarazić chciałam- poszło łatwiej niż mogłabym przypuszczać. W temacie książek świetnie się dogadujemy:D

Nie wiem, nie wiem ile razy już ją czytaliśmy, o oglądaniu nie wspomnę. Przyłapuję się na tym, że idąc do pokoju Jula, nieświadomie biorę ją z półki i kartkuję...do dzieciństwa mnie ciągnie...
I chyba o te wspomnienia tutaj chodzi. O powrót choć na chwilę, do dnia, w którym pierwszy raz na rowerze się jeździło, pierwszy raz poziomki prosto z krzaka jadło. Gdy ropuchę patykiem się tykało (uroki wiejskiego życia),  na łące godzinami leżało. Gdy błotną zupę z grzybami znalezionymi za domem się gotowało, na huśtawce długie godziny spędzało.

Przeogromnie pragnę, by i Julo cudowne wspomnienia miał. By kiedyś, tak jak my, wracał do czasów "dwulatkowania", "trzylatkowania", "dziewięciolatkowania"...



    ______________
    Lotta
    Autor - Astrid Lindgren
    Ilustracje - Ilon Wikland
    Wydawnictwo - Zakamarki
    Książka  - TU


16 komentarzy:

  1. Najlepsze jest wspólne czytanie :) za kilka lat pewnie sam ją będzie czytał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając życie, my przy Jula czytaniu zaśniemy w 5 minut, a On w tym czasie urządzi dżamprezę:D

      Usuń
  2. Chcemy! Musimy ją mieć! :)
    Uwielbiam Astrid Lindgren, "Dzieci z Bullerbyn" czytałam chyba ze 100 razy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękna! Też choruję na "Dzieci z Bullerbyn". I mam w planach podkradać książki Julowi:D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Potwierdzam! :D
      Aż człowiek żałuje, że tylko trzy opowiadania.

      Usuń
  4. znamy i kochamy miłością wielką wczoraj czytaliśmy dwa razy o zgubionej Niśce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Przez książkę dosłownie się "płynie":D

      Usuń
  5. lowam te ilustracje :) i Lottę też. i Pippi. Emila. Idę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejjj...przypomniałaś mi Emila:O Wpisuje na listę!
      Masz? Jak tak, to pokaż, chętnie zerknę do środka przed zakupem:D

      Usuń
  6. O tej książki jeszcze nie mamy, ale już widzę, że mieć chcemy. Lindgren uwielbiamy. Ostatnio codziennie czytamy o przygodach Emila. Staśkowi ten mały łobuziak szczególnie jest bliski :) U mnie na blogu jest recenzja "Emil i ciasto na kluski" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze, już na Emila chorujemy:D

      Usuń
  7. Ilustracje mają w sobie tą niezwykłą tęsknotę za tym, co minęło - Wikland jest mistrzynią w tym. Jej ilustracje do serii o Bullerbyn uwielbiam. Bliskie mi Twoje tęsknoty, o których tak pięknie napisałaś i przypomniało mi się zdanie, które niedawno przeczytałam o tym, ze świat dziecka kończy się na domu ogrodzie i sąsiedniej ulicy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaakkk...jakże ja miło ten ogród wspominam...

      Usuń
  8. Achh Astrid!!!!! A "Bracia Lwie Serce czytalas"? Ja w podstawowce bylam nia zachwycona, a niedawno kopie sobie kupilam i lezy w kolejce przy lozku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie czytałam, ale na listę już wpisałam:D Dzięki!:D

      Usuń