poniedziałek, 24 marca 2014

Bo rodzice...

Słowo "nie" wypowiedziane w chwili, gdy Syn z widelcem przy kontakcie stoi (gotów do eksperymentów iście wysokich napięć), może wywołać u Jula tornado pisków w skali głosu, którego nawet Mariah Carey by pozazdrościła. Tak, bunt 2 latka, to jedna z największych prób, przed którą stają rodzice. Jedyna rada? Kupić korki do uszu i trwać konsekwentnie przy postanowieniu, że Dzidziola kocha się ponad wszystko, ale to my Go wychowujemy, a nie odwrotnie. Kiedyś zrozumie, kiedyś do Niego dotrze, że sprzeciw w tamtym momencie był uzasadniony. Że łzy niepotrzebnie ronił i słuch matuli/tatuli na szwank narażał. 
I choć bywają dni, gdy ma się wrażenie, że na 24 godzinnym koncercie wokalnym się jest (stojąc zbyt blisko głośników pod sceną), to te momenty w ciszy są prawdziwym wybawieniem. Uwielbiamy je! Szybko o wcześniejszych piskach zapominamy, choć naszym sąsiadom wymazanie ich z pamięci pewnie trudniej przychodzi:D
Bo rodzice zawsze pamiętają to co dobre! I tak ma być!
    ______________
    Jul - nie do kupienia
    Body - Kappahl
    Spodnie - Zezuzulla - TU


36 komentarzy:

  1. u nas właśnie przed chwilą zakończył się pokaz możliwości wokalnych. Od nadmiaru decybeli normalnie mózg staje. Ale jedna "tula" i buziak mojego Malca i matka zapada na sklerozę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w dzieciństwie "nie" skutkowało tym, że jeszcze bardziej się zafiksowywałam na punkcie rzeczy zakazanej. I tak druty babci wylądowały w gniazdku, dobrze że miały niemetalowe końcówki i prąd mi poraził tylko trochę dłonie. Bolało. Nauczyło mnie to trzymania się z dala od kontaktów bardziej, niż wszystkie zakazy. Ale rozumu mi nie przybyło, o nie. Kiedyś przecięłam kabel wystający z gniazdka, taka domowa samoróbka, nie przyszło mi do głowy, że jest podłączony. Nożyczkami. Hukło, błysło, korki poszły, mnie nic nie było. Głupi ma szczęście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Julo wie, że jak nie wolno, to nie wolno, ale ZAWSZE najpierw okrasi sprzeciw pisko/płaczem:D
      A historie Twoje Levinko mega:D Można się pośmiać- po kilku latach:D

      Usuń
  3. oh, jak On kredke trzyma profesjonalnie :-)))

    a mój zbuntowany przegląda książeczki! Kocham to! 30 minut CISZY!! pewnie mi zaraz wynagrodzi z nawiązką.. ;-)

    pozdrawiam
    http://mamadziecka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak? I jak? Wytrwał w ciszy i spokoju?:D

      Usuń
  4. U nas jest teraz więcej ciszy niż pisków ale różnie to bywało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Zaaazdroszczę i tych "mniej wrzasków" u nas wypatruję:D

      Usuń
  5. U nas ten okres buntu coraz bardziej się nasila, ale i tak twierdzę, że mam najwspanialsze dziecko pod słońcem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U Nas Wojtek tez wie ze nie to nie ale on obrał inną strategię obraża się na AMEN :)
    Nie reaguje na to, czekam aż minie foch ale i tak za każdym razem to samo :)
    przy czym foch nie oznacza ciszy w żadnym wypadku wyjec ON musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mojego 3-latka faza obrażania a nawet zamykania się w swoim pokoju :)
    Niestety po chwili wraca i jak nadal nie spełnimy jego oczekiwań włącza się alarm, że na drugim końcu wsi słychać :)
    Ale i tak go kocham bo jakby to powiedzieć charakterek to po mamusi odziedziczył - więc jak go nie kochać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 lata? A brzmi jak nastolatek z tym zamykaniem się w pokoju:D
      Ooo...coś czuję, że jeszcze sporo przed nami:D

      Usuń
  8. Ja z Antonowka z domu musze wychodzic, by na powietrzu swiezym sie wyszalal. Do parku, do lasu, nad morze, plac zabaw, gdziekolwiek byleby przestrzen do biegania byla. Zupelnie z inna energia wracamy wtedy. Albo raczej z jej brakiem. W domu czasem na leb sobie wchodzimy,doslownie, choc to ten mlodszy mamie i tacie ciezaru dodaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spacerować uwielbiamy (nawet kilka razy dziennie), ale to co się dzieje przed wyjściem...:D

      Usuń
  9. Ale jakże cudownie, że konsekwencja owa magicznie częstotliwość buntów genialnie hamuje:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie, właśnie- my tej konsekwencji konsekwentnie się trzymamy- ale tylko czasem efekty widać:D Chyba potrzebujemy więcej czasu:D

      Usuń
  10. Wspaniale Tu u was, tak bajecznie i do zaczytania, odkryłam was niedawno ale wiem, że będę zaglądala bardzo ale to bardzo często. buziole

    OdpowiedzUsuń
  11. A ze zdjęć od Jula bije taki spokój :)
    U nas Tymoszko (niespełna 20 miesięcy) też już czas jakiś daje upust swoim emocjom. Pada na kolana, niczym mnich i roni krokodyle łzy. A ile krzyku przy tym! I zawsze, ale to zawsze jeśli próbuje coś zmajstrować, a wie że tego mu nie wolno (np. właśnie owo zakazane gniazdko bardzo kusi dziurkami swymi) to zbliża się powoli z wyciągnietym paluchem gotowym do wsadzenia, ale w tym samym momencie spogląda, co mama na to ;) pewnie ma nadzieje że za milionowym razem skuszę się i dam przyzwolenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Taaakkk! Ta mina, gdy myśl majstrowania w małej głowie się pojawi, jest bezcenna:D

      Usuń
  12. U nas bunt 2-3 latka trwał tydzień i objawił się kilkoma scenami w sklepie; na przykład kiedy dziecko postanowiło, że kolejka do kasy będzie leżąca a nie stojąca. Ależ byliśmy zdziwieni w tym sklepie, nie wiedzieliśmy co robić! Ludzie sie patrzyli, a my po sobie i pytanie "co się dzieje?". W samochodzie przeprowadziliśmy poważną rozmowę pt. "to chyba ten sławny bunt!", przygotowaliśmy bojowo, przeczytaliśmy kilka mądrych rad, uzbroiliśmy się w cierpliwość i... czekamy, a tu nic się nie dzieje :) Ale kredki tak trzymać nie potrafi! Wręcz bym powiedziała, że się brzydzi. Bu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat ataki w sklepie śmieszą:D Bo jak Jul się tak miota pod półką, to serio serio widok przedni:D
      A Wasza taktyka świetna! Bo grunt to być przygotowanym:D

      Usuń
  13. I kto Ci uwierzy, że ten niewinny blondynek się buntuje... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tak patrzę na te zdjęcia, patrzę i...zgrzyt:D

      Usuń
  14. Jejku,a ja myślałam, że tylko moje dziecko tak piszczy. Już się zaczęłam zastanawiać, co robię źle. U nas teraz te ataki płaczu pisku pogorszyły się, bo w rodzinie pojawił się malutki człowieczek. A jak taki prawie trzyletni maluch ma sobie poradzić z zazdrością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gdzieee? Toć nie dalej jak 10 minut temu przeżyliśmy atak pisku z powodu...kąpieli:D Wczoraj kąpać się lubił, dziś już nie:D

      Usuń
  15. Och! My też musimy rozpocząć zaznajomienia naszego Tośka ze słowem NIE, bo to cudo nasze jeszcze małe aleeee już cholernie sprytne. Idealnie pojął taktykę na matkę. Powtarzam sobie będę twarda, ale mięttttka jestem jak cholera! I w fragmencie, ale się dopatrzyłam, że użytkujecie krzesła do karmienia, które skradło me serce i pytanie bo mam wątpliwości co do praktyczności, a mianowicie korzystacie z krzesełka od początków żywieniowych? Jak tylko Jul siedział? czy wprowadziliście później? Bo mam wrażenie, jak oglądałam ten model krzesła, że to chyba już dla starszaka, niż dla takiego małego szamacza! Czy te szelki między nogami są wystarczające w utrzymaniu dziecka? Będę wdzięczna za radę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzesełko kupiliśmy niedawno-dotychczas mieliśmy z Ikea, ale Dzidziol nie może do niego samodzielnie wejść, ani wyjść.
      To, które jest na zdjęciach ma opcje od 6miesięcy do 10 lat- dołączona jest do niego taca i dodatkowa blokada/barierka dla maluszka. My jako, że Julo jest już duży, ich nie montowaliśmy.
      Stopień i siedzisko można swobodnie montować na rożnych wysokościach. Minusem są pasy- są tak krótkie, że już praktycznie nie da się ich zapiąć.

      Usuń
  16. Świetne ubranka...a bunt trzeba przetrwać potem co pewien czas pojawia się nowy, idzie przywyknać...:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jul jest jedyny w swoim rodzaju ;-) Co to za krzesełko na którym siedzi? wygląda suupeerr ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Safety:D Na dłuuuugi czas-do 10 lat:D

      Usuń
  18. u mnie albo "buntu dwulatka" nie było, albo był niezauważalny :) nie miałam scen histerii w domu, ani tym bardziej w miejscach publicznych :) mam tylko nadzieję, że brak buntu dwulatka nie spotęguje potem buntu nastolatka, ale na razie o tym nie myślę, bo synal ma dopiero 3,5 roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, u nas to samo. Typowy bunt 2-latka przeszedł niezauważony, za to ten teraz...można go nie widzieć, ale usłyszy się na pewno!:D

      Usuń