sobota, 17 maja 2014

I wreszcie świat spowalnia.

    Gdy stęsknieni za sobą, po całym tygodniu pracy/przedszkola, WRESZCIE możemy spędzić cały
    dzień razem, łapiemy każdą chwilę, każdy uśmiech, każde nowe słowo Dzidziola. Na spacerze
    to On wybiera drogę, On wskazuje kierunek, On decyduje o powrocie do domu -  a jako, że
    wraca niezbyt chętnie, spacerujemy dłuuuugooo. Matula z tatulą doznają przetlenienia,
    Dzidziol, jak to Dzidziol, jest nie do "zdarcia", nie do zmęczenia - rześki i pełen
    energii domaga się JESZCZE.
    Dla Jula akumulatorem jest świeże powietrze. Dla nas Jego uśmiech.
  
    ____________
    Jul - nie do kupienia
    Czapka - Magpie - TU
    Szal - L'asticot - TU
    Bluza - Gray Label - TU
    Legginsy - Next
    Buty - Naturino - TU


4 komentarze:

  1. Świetnie. Szarości przełamane zielenią. Uwielbiam!
    U nas tez weekend to nadrabianie zaległości, bo cały tydzień wszyscy jesteśmy zajęci i jest to wspaniały czas. Wspólne śniadania, spacery i inne atrakcje!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, weekendowe śniadania są wspaniałe! Uwielbiam ten czas! Tym bardziej, że zawsze przygotowuje je tatulo, a my z Julem siedzimy i ładnie się uśmiechamy:D

      Usuń
  2. No co za czapa! Fantastycznie. Po ostatnim niewypale pogodowym my też w wraz z dzisiejszym słońcem wyskoczyliśmy z domu.

    OdpowiedzUsuń