piątek, 10 października 2014

Pióro/pusz

    Julo już dawno mówił o pióropuszu. Zaczęło się od zbieractwa (KLIK), skończyło na działaniu klejem
    i tasiemkami. Przy samym klejeniu zabawa przednia. Dzidziol rozentuzjazmowany, a to pióra podawał,
    a to sto pytań zadawał, czy już pióropusz jest gotowy (lub matulę poprawiał co by ta bardziej
    przykładnie sznurki wiązała). Tak, przymiarki juz na samym początku w głowie Mu były:)
    Znacie to pytanie: "Daleko jeszcze?" U nas przybrało ono formę: "Mamooo, juuusss?"
    Dotrwał do końca. A gdy już współne dzięło na Jego głowie wylądowało, za wszelka cenę próbował,
    bez patrzenia w lustro, dostrzec, jak pióropusz się prezentuje:)
    Ano Synu twarzowo.

    ___________
    Jul - nie do kupienia
    Pióropusz - łapskodziałanie
    Koszulka - Rebel




6 komentarzy:

  1. nie ma to jak DIY! chyba musimy tez taki pioropusz miec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I my musimy pomyśleć o pióropuszu - Oski byłby wniebowzięty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak tak- dokładnie:D Oski i pióropusz=widzę to!:D

      Usuń
  3. Hawk Wodzu! Pomysł cudowny, chociaż ja bym się musiała przemóc - gołębie pióra niekoniecznie ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale, żeee...masz stracha przed piórami/gołębiami?:D

      Usuń