środa, 22 października 2014

Życie

      
    Pamiętam jak przeglądając ubranka Jula (gdy nosił całe 62), patrzyłam na rozmiar 86 i wydawał mi się
    OGROMNY! Miałam wręcz wrażenie, że rozmiar taki to już herszt chłopy noszą - takie co niemalże do
    gimnazjum chodzą i mawiają do matuli i tatuli (głosem po mutacji): 
    -"Tak, tak, wrócę po dwudziestej drugiej. Nie dzwońcie".
    Aż tu Synulo w rozmiar 74 wskoczył, potem w 80, 86... I wciąż jak zdawał nam się tyci, tak tyci
    w naszych oczach pozostaje... Znacie to?
    Powoli dociera do nas fakt, że dla rodziców dziecko już zawsze będzie tym małym zawiniątkiem,
    które przyniosło się ze szpitala. Tak, zgadza się, ono rośnie, zdobywa doświadczenie, staje się
    samodzielne. Z czasem wyprowadza się z domu, zakłada rodzinę, ale... Ale ten pierwiastek
    "maleńkości" w sercu rodziców wciąż tkwi.
    I choć często od innych słyszymy:
    _ "Ale Julo wyrósł!"
    To my za głowę się łapiemy i w duszy pytami: 
    - "Ale że gdzie?!"

    Jul - nie do kupienia
    Czapa - Zezuzulla - TU
    Komin - Zezuzulla - TU
    Bluza - Gray Label - TU
    Spodnie - Zezuzulla - TU
    Buty - Emel - TU


18 komentarzy:

  1. Kochana, kiedy urodziły się moje dziewczynki nosiły rozmiar 50 i był za duży! myślałam wtedy, Boże kiedy one urosną. a teraz noszą 104 i jestem załamana że co chwila muszę kupować nowe ubrania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie drobinki były, skoro 50 była duża!
      Ale z tego co piszesz szybciarno nadrobiły:D Ten sam rozmiar co Julo:D

      Usuń
  2. ja na mojego 3,5 latka też patrzyłam jak na maleńkiego chłopca. Do czasu aż przyniosłam ze szpitala maleńką córeczkę. Wtedy zauważyłam jaki mój syn jest "dorosły". To już nie było maleństwo a duży chłopiec. Normalnie jakby mi w dwa dni pobytu w szpitalu dziecko na większe podmienili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ja tak nie mam? Urodził się u znajomych Leoś, ma teraz 4 miesiące a wciąż jak widzę Jula obok Leo, to nadal obaj zdaja mi się maleńcy:D
      Ps. Zaraz, zaraz... Lemurek ma rodzeństwo?:D Gratuluję!

      Usuń
    2. Trochę inaczej PACZeć :D na czyjeś dziecko, a inaczej gdy pojawia się własne i jest na co dzień. Serio. Zdziwisz się ;)

      Usuń
    3. Mówisz?:D Ok, zatem dam znać jak u nas będzie;D

      Usuń
  3. pieknie piszesz, przyjemnie zawiesic oko na zdjeciach, Jula polubilam od razu a Jego styl jest taki jaki uwielbiam! Jestem w 37 tygodniu ciazy i niebawem bede miala swoj cudowny prezent od zycia ;) zapraszam do siebie na bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 37 tydzień- czyli już tuż tuż:D Dzieci są cudowne!:D

      Usuń
  4. Ja dzisiaj wybierałam fotki do wywołania dla rodziców-nie mogłam uwierzyć, że Leo to Leo! :D Ciągle wydaje mi się taki malutki jak w czerwcu a tu na zdjęciu przystawiam go do piersi dwiema rękami jedynie!!! Teraz to z pięciu bym potrzebowała, żeby go ogarnąć ;) A w ogóle to się już chłopina prawie sam obsługuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak Matula ma milion rzeczy do zrobienia, to po co czekać z "przekąską"?!:D Samoobsługa wtedy rządzi!:D

      Usuń
  5. Masz rację, to zostaje w sercu rodziców. Teraz nawet wiem dlaczego mój Tato wciąż czasem na mnie patrzy takim wzrokiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o ten wzrok Rodziców chodzi... :D

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie już zawsze, bo czasem jestem mocno przerażona, gdy wyobrażam sobie trzydziestoletniego byka.

    OdpowiedzUsuń