wtorek, 28 lipca 2015

Nie-dziela



 Jeszcze do niedawna.
 Niedziela, ostatni dzień przed poniedziałkiem...
 Wszyscy udawaliśmy, że wcale tak nie jest. Staraliśmy się cieszyć każdą wspólną chwilą, ale im bliżej końca
 dnia, tym ciężar poniedziałku stawał się cięższy i cięższy...i cięższy....
 Mąż pracował długo, odpowiedzialnie, daleko.
 Za daleko...

 No a teraz...
 Teraz niedziela to cudowny dzień, nieskalany żadną obawą. To dzień, na którym nie kładzie się cień rozłąki
 kolejnego dnia.
 Teraz, wreszcie możemy się skupić na sobie, na naszej małej rodzince, na chwytaniu każdej szczęśliwej chwili.
 Na wzajemnym rozpieszczaniu się i upajaniu radością ciągłego bycia nierozłącznymi.
 Odkąd pracujemy razem, dni stały się oczekiwaniem na kolejny tydzień, na kolejne, wspólne wyzwania, a wieczory
 stały się okazją do (czasem burzliwych, a jakże), pełnych pasji dyskusji, snucia wspólnych planów, oraz
 mini-burz mózgów.
 I oczekiwania na kolejny, wspaniały, wspólny poniedziałek.

 _____________
 Czapka Zezuzulla - TU
 Koszula - Reserved
 Sweter - Next
 Spodnie Beau Loves - Groshki - TU
 Buty Mrugała - TU


3 komentarze:

  1. I tak być powinno. Bo najważniejszy jest właśnie czas spędzony w rodzinnym gronie, bez widma rozstania na cały kolejny tydzień. Mój Ślubny także pracuje długo, mam jednak nadzieję, że i dla nas przyjdzie w końcu taki czas, że będziemy razem dłużej i pełniej :) Zdjęcia jak zawsze urocze. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymamy kciuki, aby szybko taki czas i u Was się pojawił:D
      Również pozdrawiamy!!!

      Usuń
  2. I ja wielbię weekendy. Wspólne! Naaasze. A w epoce przez Naciem niedziela była koszmarem.

    OdpowiedzUsuń