sobota, 15 sierpnia 2015

Stajnia

 Ostatnio u nas szaleństwo przygotowań - toć najnowsza kolekcja wchodzi już 17-go i wszyś-ciu-teń-ko musi być
 dopięte na ostatni guzik - i napkę też! :)

 Odkąd pracujemy razem dni powszednie upływają nam pod hasłem: "dziś jest już trochę luzu, to może sobie gdzieś
 wyskoczymy, albo trochę się poluzujemy..."
 ...po czym okazuje się, że ledwo wystarcza nam czasu, aby wykonać to, co sobie zaplanowaliśmy.
 Dlatego właśnie, aby nieco odetchnąć, weekendy staramy się wykorzystywać do maksimum.
 I tym razem nie mogło być inaczej - kiedy Julo wskazał na pudło zawierające 666 elementów, szybko uznaliśmy,
 że będzie potrzebował pomocy w tej zabawie.
 No a jak zaczęliśmy...

 Najpierw był tzw. wypas, czyli koniowyżerka z napitką.
 Julo zadbał aby każdy konik napił i najadł się oraz wypoczął w dogodnych, stajennych warunkach.

 Następnie, po chwili z bryczką nastąpił wyścig połączony z klasycznym biegiem z przeszkodami.
 Tu godne odnotowania odkrycie Syna:
 -Hej tato, kowal to taki pitstop dla koni!
 Nie sposób się nie zgodzić, prawda? :D

 A na końcu tzw. wolna amerykanka, czyli każdy łapie i układa co popadnie.
 Zabawa przednia, ale niestety, nie obeszło się bez utarczek, bo Syncio przodował w podbieraniu elementów
 pozostałym uczestnikom zabawy.
 Rękoczyny, z kronikarskiego obowiązku zamieszczam na zdjęciu, jednocześnie zaznaczając, że wbrew pozorom
 podczas całej sytuacji nie ucierpiało żadne zwierzę...
 ze Starym Koniem włącznie. ;)

 ______________
 Stajnia Goki - Pikinini - TU



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz