piątek, 11 grudnia 2015

Dla siebie



 Nie zapominając o chwilach dla siebie, serwujemy regularnie nowości na półki. Rarytasy wymagające takiej
 organizacji, by jednak móc posiedzieć sam na sam z książką.

 Dla lubujących opowiadania, będące wspomnieniami z dzieciństwa, dorastania, doświadczania nowości, polecamy
 "Skoruń" i "Guguły". Pierwszą opowiada mężczyzna, drugą kobieta. Niby temat ten sam, a jednak książki zupełnie
 od siebie różne. Historie, które przeżywamy, środowisko, w którym się wychowujemy, ludzie których spotykamy
 i wśród których żyjemy, mają ogromny wpływ na to kim się stajemy. Choć największe znaczenie ma to, jakie drogi
 sami wybierzemy i kim postanowimy być.
 Przez obie lektury się płynie, choć przyznam, że świat męski bardziej mnie wciągnął.

 Trzecią polecaną pozycją jest "Wstydliwa historia majtek", która, jak sam tytuł wskazuje, mówi o tym jak to
 rola rzeczonej garderoby miała się na przestrzeni wieków. Wiele ciekawostek, faktów z historii, raz po raz
 majtki w roli, a to wyklętych, a to przywróconych do łask. Jak się okazuje, noszenie ich nie raz było wyrazem
 buntu i wolności - prawie jak spodnie założone przez kobietę.

 "Skoruń" - Wyd. W.A.B / Autor- Maciej Płaza / Książka -  TU

 "Guguły" - Wyd. Czarne / Autor - Wioletta Grzegorzewska / Książka - TU

 "Wstydliwa Historia Majtek" - Wyd. Albus / Autor - Iwona Wierzba / Książka - TU


4 komentarze:

  1. Powiem Ci... Brzmi zachęcająco :) mam kilka zaczętych książek, ale ostatnio cierpię na czasobrak, a jak już się zorganizuję to albo robię kartki albo lepię pierogi ;D ale postanowienie noworoczne niech będzie takie, że poczytam! O! :)
    Dobrych Świąt dla Was, takich naprawdę mmmm boskich :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale kiedyś robienie kartek i lepienie pierogów się skończy (ale mi smaka pierogowego narobiłaś:)), także i czas znajdziesz:D
    Powiem Ci, że dzięki temu, że nie mamy telewizora (a wieczory są długie), udaje się przeczytać 2-3 książki tygodniowo. I bez tv, tych wszystkich reklam, polityki, człowiek jakiś taki....maksymalnie spokojny:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! ograniczyłam oglądanie tv do godziny dziennie pod warunkiem, że mam nagrany jakiś program (dodam, że jestem w domu na macierzyńskim); telewizja ma bardzo wiele do zaoferowania, pod warunkiem, że szuka się na konkretnych kanałach, nagrywa i przewija reklamy. Dzięki TVP Kultura nadrobiłam mnóstwo zaległości w dziedzinie polskiego i światowego kina, wiem o fajnych książkach ("cappucino z książką"), muzyce, filmach ("tygodnik kulturalny"). A jak chcę się dowiedzieć co aktualnie jest na tapecie w świecie to oglądam "halę odlotów". Na Domo+ Marta Stewart pokazała mi jak zrobić prawdziwe amerykańskie chrupiące krążki cebulowe, a Kajtek na Disney Chanel podłapał nową bajkę, którą też polecam "Doraemon". Cała reszta do rynsztoka i człowiek znowu ma czas na inne rzeczy :)

      Usuń
    2. OOOO! Mam to samo! Tylko, że ja oglądam na necie:) Cappuccino uwielbiam! I hale odlotów oglądam regularnie:D Taka świadoma selekcja programów daje ogromny zapas czasu:D

      Usuń